Orlen zagrał, czas na ruch J&T

Magdalena Graniszewska, Bartłomiej Mayer
opublikowano: 13-12-2017, 22:00

Czesko-słowacka grupa J&T ma w ręku klucz do sukcesu wezwania Orlenu na akcje Unipetrolu. Zdaniem czeskich analityków, negocjacje nie będą łatwe

Może to być jedna z większych polskich inwestycji zagranicznych i jedno z większych przejęć w regionie. Polski PKN Orlen zaoferował 4,2 mld zł za prawie 37 proc. akcji czeskiego Unipetrolu, w którym ma już prawie 63 proc. akcji. W tym roku na polskim rynku widzieliśmy dwie porównywalne transakcje. To przejęcie sieci Żabka przez fundusz CVC, za ok. 1 mld EUR, a także przejęcie polskich aktywów EDF przez energetyczną PGE, też za ok. 1 mld EUR. Powodzenia wykupu Orlen nie może jednak być pewien.

J&T musi pomyśleć

Oferta Orlenu ma formułę dobrowolnego warunkowego wezwania. Oznacza to, że Orlen zastrzega, że kupi od chętnych akcje Unipetrolu tylko wtedy, jeśli uda mu się dojść do progu 90 proc. głosów. Polski koncern chce płacić po 380 CZK za każdą akcję, czyli mniej więcej tyle, ile wynosi giełdowy kurs. Dojście do poziomu 90 proc. akcji Unipetrolu będzie kosztowało 3,05 mld zł, a do 100 proc. 4,2 mld zł. Dla powodzenia operacji kluczowe będzie nastawienie czesko-słowackiej grupy J&T, która ma 23,7 proc. akcji Unipetrolu. Trudno je przewidzieć, bo Pavel Muchna, reprezentujący spółkę Paulinino z grupy J&T, zapowiedział w rozmowie z „PB”, że na razie „analizuje ofertę”.

— Przedstawimy nasze stanowisko na początku przyszłego tygodnia — mówi Pavel Muchna. Warto pamiętać, że stosunki między Orlenem i J&T od lat są napięte. Mniejszościowy akcjonariusz domaga się np. wypłaty wyższych dywidend i krytykuje założenia strategii Unipetrolu. Ostatnio napięcie między zwaśnionymi stronami jeszcze wzrosło, a powodem było zeszłoroczne przejęcie przez Unipetrol chemicznej spółki Spolana, która wcześniej należała do Anwilu (100 proc. ma w nim Orlen).

J&T od początku krytykował transakcję, twierdząc, że Unipetrol przepłacił. Podobne pretensje słychać od dawna ze strony Tomáša Hájka, przedstawiciela grupy ponad stu drobnych akcjonariuszy Unipetrolu. Hájek zadeklarował w środę na Twitterze, że akcji nie sprzeda. — Kwota, którą zaproponował PKN Orlen, nie jest ceną godziwą. Ta wynosi, według mnie, około 450 CZK za papier — napisał Tomáš Hájek.

Czesi są sceptyczni

Zdaniem czeskich analityków, pozbycie się J&T z akcjonariatu nie będzie proste. — Spodziewamy się, że w pierwszym etapie J&T nie będzie chciał skorzystać z propozycji. Powodem jest to, że sytuacja w branży pozostaje wciąż bardzo dobra. Zaoferowaną cenę uważamy w tej sytuacji za nieinteresującą — ocenia Miroslav Frayer, ekonomista z Komerční banka. Podobną opinię ma Martin Vlček z BH Securities. Podkreśla, że aktualna giełdowa wycena Unipetrolu jest na relatywnie niskim poziomie, a J&T ma mocną pozycję negocjacyjną, bo ma pakiet blokujący.

— PKN Orlen musi dojść do porozumienia z tym akcjonariuszem — mówi analityk. W podobnym duchu wypowiada się Ondřej Martínek, analityk Patria Finance.

— Premia, jaką zaproponował PKN Orlen, jest bardzo mała w stosunku do wyceny rynkowej. W stosunku do wtorkowego zamknięcia [na giełdzie w Pradze — red.] wynosi zaledwie 4,1 proc. Dlatego, według nas, porozumienie z J&T nie zostanie szybko osiągnięte — mówi Ondřej Martínek. Dodaje jednak, że zyskowność czeskiej rafinerii jest obecnie bardzo bliska cyklicznego maksimum, więc może to być dla mniejszościowych akcjonariuszy dobry moment, by przy cenie 380 CZK wyjść z inwestycji.

Polak i Węgier patrzą inaczej

Inaczej niż Czesi patrzy na sprawę Węgier. Tamas Pletser, analityk z Erste, ocenia, że obecna oferta odniesie prawdopodobnie sukces. Jako powód podaje wczorajszy pożar w wytwórni wodoru w należącej do Unipetrolu rafinerii w Litvinowie oraz niskie marże, jakie sygnalizuje ostatnio czeska spółka. — PKN Orlen ma obecnie mało celów inwestycyjnych, dzięki czemu zakupienie akcji Unipetrolu jawi się jako ciekawa możliwość — uważa Tamas Pletser. Zgoła odmienny jest pogląd polskiego analityka, czyli Łukasza Prokopiuka z DM BOŚ. Cytowany przez PAP podkreślał, że jest zaskoczony. — Nie wyceniamy Unipetrolu, więc trudno precyzyjnie określić, czy oferowana cena jest fair. Generalnie jednak wydawanie ponad 4 mld zł na „resztówkę” w spółce, w której ma się już w pełni kontrolę, nam się nie podoba. Kupowane są przede wszystkim aktywa rafineryjne, w obcym państwie — mówił Łukasz Prokopiuk. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska, Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Orlen zagrał, czas na ruch J&T