Orzeł uważa, że je go walory są zbyt tanie

Magdalena Laskowska
opublikowano: 16-01-2008, 00:00

50 gr — tyle powinna kosztować akcja lnianej spółki. Tak uważa jej zarząd, który wierzy, że 2008 r. zakończy wreszcie nad kreską.

50 gr — tyle powinna kosztować akcja lnianej spółki. Tak uważa jej zarząd, który wierzy, że 2008 r. zakończy wreszcie nad kreską.

Gorsze czasy na giełdzie powodują, że kursy większości spółek spadają. Fala wyprzedaży zalała też Orła, producenta lnianych tkanin z Mysłakowic. Od początku roku akcje spadły o ponad 19 proc. i kosztują obecnie 0,17 gr.

— W tej chwili nasza wycena jest zaniżona. Mam jednak nadzieję, że inwestycje oraz działania restrukturyzacyjne przyniosą efekty w 2008 r., co wpłynie również na wzrost kursu. Zadowalająca byłaby cena podobna do tej po październikowym splicie, czyli około 50 groszy za akcję — mówi Marek Błażków, prezes Orła.

Spółka nie podaje wyników za ubiegły rok oraz prognozy na ten rok. Zarząd jest pewien, że końcowy wynik netto będzie ujemny.

— Mamy ambicje, by po kilku latach na minusie na koniec tego roku osiągnąć dodatni wynik — mówi Marek Błażków.

Po dziewięciu miesiącach 2007 r. Orzeł miał 21,3 mln zł przychodów i 3,1 mln zł straty netto.

Plan B

Spółka ma plan na spełnienie noworocznego postanowienia o poprawie. Chce rozwinąć sprzedaż na rynku południowoamerykańskim i ograniczyć handel z kontrahentami z USA.

— Ze względu na niski kurs dolara handel w Stanach Zjednoczonych jest nieopłacalny. Transakcje w krajach Ameryki Południowej także są rozliczane w dolarach, ale ceny sprzedaży są o blisko 30 proc. wyższe niż w USA — mówi Marek Błażków.

Zarząd Orła szacuje, że w tym roku obroty z podmiotami z Ameryki Południowej sięgną 5 mln zł, czyli pięć razy więcej niż rok wcześniej.

— Docelowo chcemy sprzedawać ponad 50 proc. naszych produktów w Polsce, 25 proc. w krajach Unii, 20 proc. w Ameryce Południowej i mniej niż 5 proc. w USA — mówi Marek Błażków.

Salony i zakupy

Zarząd Orła rozważa zakup maszyny drukującej na lnianych tkaninach. Na razie drukowanie zleca firmom zewnętrznym. Własna drukarnia to wydatek rzędu 1 mln EUR.

— Jeśli zdecydujemy się na ten wydatek, to być może sfinansujemy go z emisji akcji. Jednak wszystko zależy od koniunktury giełdowej — mówi Marek Błażków.

Poza tym Orzeł będzie budować sieć firmowych sklepów z lnianymi akcesoriami. Na razie jest bardzo skromna. Liczy jedną większą placówkę w Mysłakowicach i jedną mniejszą w Szklarskiej Porębie. W tym roku spółka chce otworzyć 3 saloniki i 2 salony. Szuka odpowiednich lokalizacji w atrakcyjnych turystycznie miejscowościach, m.in. w Kazimierzu czy Zakopanem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu