Ostatni kaprys rosyjskiego niedźwiedzia

W dniu inauguracji zimowych igrzysk w Soczi kondycja gospodarki rosyjskiej coraz bardziej przypomina stan Związku Radzieckiego z 1980 r., kiedy urządzano letnie w Moskwie

Rozmach, z jakim zaplanowano otwarcie igrzysk, pokaże potęgę Rosji — przez półtorej dekady gospodarka doznała nie widzianej od dawna prosperity. W ciągu sześciu lat poprzedzających kryzys finansowy z 2008 r. PKB rósł przeciętnie w tempie blisko 8 proc., co było jednym z najlepszych wyników na świecie, a dynamika konsumpcji była nawet dwukrotnie wyższa.

Zobacz więcej

KRÓL JEST NAGI: Imponujące przygotowania do igrzysk nie szły, niestety, w parze z wysiłkiem zmierzającym do unowocześnienia całego kraju. (FOT. ARC)

Wystarczy jednak rzut oka na podstawowe wskaźniki makroekonomiczne, by ten imponujący z pozoru obraz prysł jak bańka mydlana. Od przyznania Rosji w 2007 r. organizacji igrzysk ich pierwotnie szacowany koszt wzrósł czterokrotnie. Zdaniem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, jedną trzecią z przeznaczonych na ten cel 50 mld USD po prostu ukradziono. Soczi urasta do rangi symbolu, bo cała rosyjska potęga gospodarcza coraz bardziej przypomina kolosa na glinianych nogach.

Tempo wzrostu gospodarczego, które od 2003 r. do jesieni 2008 r. ani razu nie spadło poniżej 5 proc., spowolniło w dwóch ostatnich kwartałach do zaledwie nieco ponad 1 proc., a inflacja utrzymuje się powyżej 5 proc. Dotychczas ekipa Władimira Putina próbowała radzić sobie ze spowolnieniem, stymulując gospodarkę dodatkowymi wydatkami budżetowymi.

Teraz jednak przedstawiciele władz otwarcie przyznają, że polityka zwiększania wydatków budżetowych wyczerpała swoje możliwości, bo krajowi grozi stagflacja, czyli kombinacja ślamazarnego wzrostu gospodarczego z przyspieszonym wzrostem cen. Sytuacja pogarszała się wraz z końcem hossy w cenach ropy naftowej, spowodowaną przez rosnącą podaż surowca z amerykańskich łupków. Właśnie ceny ropy mogą z powodzeniem służyć za wyrocznię tego, co w kolejnych latach będzie się działo w gospodarce Rosji. Wszystko dlatego, że paliwa kopalne odpowiadają za 75 proc. całego eksportu kraju, a jednocześnie gospodarka jest uzależniona od importu podstawowych dóbr (z zagranicy pochodzi aż 45 proc. dóbr konsumowanych przez Rosjan).

Obecnie ceny ropy utrzymują się 28 proc. poniżej historycznego rekordu sprzed 5,5 roku (za baryłkę płacono wtedy ponad 147 USD), a prognozy mówią o spadku cen w ciągu 6 lat jeszcze o 15 proc. „The Economist” twierdzi, że o ile jeszcze w 2005 r. rząd był w stanie zbilansować budżet przy cenach ropy sięgających 20 USD za baryłkę, o tyle teraz wydatki rozrosły się do takich rozmiarów, że do utrzymania równowagi w finansach publicznych potrzeba cen powyżej 103 USD.

Rosyjskie władze mogą obudzić się z ręką w nocniku, bo okresu dobrej koniunktury nie wykorzystały na reformy, ale na umocnienie własnej pozycji. Funkcjonowanie kraju utrudnia fatalny stan instytucji, a przedsiębiorstwa nie inwestują ze względu na wszechogarniającą niepewność, której przykładem są nieuregulowane kwestie własnościowe.

Za około połowę gospodarki rosyjskiej odpowiadają firmy kontrolowane przez państwo, a zamiast wolnej konkurencji decydują powiązania na szczytach władzy. Kluczowym atutem Rosji była dotychczas tania siła robocza, jednak i to się zmienia.

Zwiększenie wydatków publicznych w odpowiedzi na kryzys wywołało wzrost płac, bez wzrostu produktywności, która jest dwukrotnie niższa niż w Unii Europejskiej. Tymczasem dostęp do siły roboczej coraz bardziej ogranicza zapaść demograficzna oraz ucieczka wykwalifikowanych i przedsiębiorczych Rosjan z kraju.

„Bliższe przyjrzenie się Rosji pokazuje, że kraj jest niemal tak samo mało odporny jak w czasie olimpiady z 1980 r., kiedy Związek Radziecki osiągnął szczyt stabilności ekonomicznej. Kiedy w Moskwie były rozgrywane igrzyska, to Zachód przechodził przez kryzys, jednak w ciągu kilku lat ceny ropy spadły i reżim w Moskwie zaczął się chwiać” — przypomina „The Economist”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy