Ostrożności nigdy za wiele

opublikowano: 23-05-2014, 00:00

Bez względu na to, czy inwestor zdecyduje się wejść na rynek akcji, obligacji, surowców, czy funduszy private equity, powinien zachować czujność

Nadwyżki pieniędzy można inwestować na wiele sposobów. Jak tłumaczy Piotr Szulec, dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej Pioneer Pekao Investments, rodzaj wybieranych produktów zależy przede wszystkim od okresu, na jaki się inwestuje, i wieku inwestora — im dłuższy czas i młodszy inwestor, tym bardziej agresywne instrumenty może, a nawet powinien stosować. Przede wszystkim jednak wybór powinien zależeć od wielkości ryzyka, jakie jest gotów podjąć.

Zobacz więcej

ZE WSPARCIEM: Początkujący inwestorzy powinni korzystać z pośrednictwa funduszy inwestycyjnych z kilku powodów. Po pierwsze nie śledzą na bieżąco tego, co dzieje się na rynku, po drugie — inwestowanie za pośrednictwem TFI daje możliwość znacznej dywersyfikacji portfela, a po trzecie, lokując stosunkowo niewielkie sumy, uzyskuje się dostęp do wielu rynków na świecie — mówi Piotr Szulec, dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej Pioneer Pekao Investments. [FOT. SZYMON ŁASZEWSKI]

Od podstaw

Jedną z prostszych form inwestowania jest zakup akcji.

— Nie wymaga wielkiego kapitału i wystarczy założyć rachunek maklerski, co można zrobić także bezpłatnie. Często darmowe jest także jego prowadzenie. Z rachunku można składać zlecenia na zakup walorów krajowych, a także zagranicznych. W tym drugim przypadku obowiązują jednak dość wysokie prowizje minimalne, więc portfel powinien być odpowiednio większy — co najmniej 30 tys. zł — tłumaczy Maciej Bitner, główny ekonomista WISE.

Jest jednak druga strona medalu. Samodzielne kupowanie akcji wymaga sporej wiedzy i angażuje czas inwestora. Jeśli nie czuje się on na siłach, aby samemu analizować i wybierać spółki do portfela warto, by skorzystał z usług towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI). Powinien jednak pamiętać, że jego oszczędności będą w tym przypadku pomniejszane o procent od zgromadzonych pieniędzy w skali roku (opłata za zarządzanie do 4 proc.) i od średniej wartości aktywów (opłata dystrybucyjna do 5 proc.). Poza tym jego szanse na zarobek zmaleją w okresie złej koniunktury gospodarczej, gdy ceny większości akcji przejawiają tendencję spadkową. Warto jednak zaznaczyć, że inwestowanie w akcje jest możliwe także w ramach produktów strukturyzowanych, takich jak np. lokaty czy produkty ubezpieczeniowe, które dają dostęp do różnych rynków (także zagranicznych) i zazwyczaj także gwarancję kapitału (całkowitą lub częściową).

Wyższy szczebel

Trudniej inwestuje się w surowce, które wymagają również większych pieniędzy. — Na polskiej giełdzie nie handluje się surowcami, więc do ich zakupu, a właściwie zakupu kontraktów terminowych na nie opiewających, potrzebny jest rachunek umożliwiający dostęp do giełd zagranicznych. Jeżeli jednak nie chce się pożyczać większości kapitału na inwestycje, to powinno się dysponować naprawdę sporymi sumami. Typowy kontrakt na złoto czy ropę opiewa na 300-400 tys. zł. Można rozglądać się za kontraktami typu „mini”, ale te dotyczą jedynie najbardziej popularnych surowców, lub skorzystać z kontraktów CFD, co jednak wiąże się z nieco większą prowizją — tłumaczy Maciej Bitner.

Eksperci nie radzą jednak inwestować w surowce w czasach zawirowań gospodarczych. Jak tłumaczą, przeciętny gracz może mieć szanse na zarobek jedynie w okresie długotrwałej dobrej koniunktury, gdy ceny większości surowców rosną.

— W niepewnych czasach mniej doświadczeni inwestorzy powinni raczej trzymać się z daleka od rynku surowców, a jeśli już, to powinni angażować na nim niewielką część swojego kapitału. Gdy koniunktura gospodarcza nie jest najlepsza, trudno o surowcowe zyski. Nie ma też na tym rynku prostych zasad i recept — mówi Roman Przasnyski z Open Finance.

Jako przykład podaje sytuację z lat 2008-09, gdy gospodarka światowa popadła w recesję, a notowania większości surowców, w tym najbardziej popularnych, czyli ropy naftowej i miedzi, szły mocno w górę. — Powodem była luźna polityka głównych banków centralnych świata. Obecne spowolnienie gospodarcze, choć znacznie mniej groźne niż poprzednie, spowodowało bardzo wyraźną przecenę na surowcowych rynkach i to mimo że polityka pieniężna nadal pozostaje łagodna. Do niedawna jedynym surowcem godnym polecenia na niepewne czasy było złoto, którego ceny rosły zwykle w okresach politycznych, finansowych czy gospodarczych zawirowań. Od pewnego czasu jednak ten mechanizm nie działa w tradycyjny i przewidywalny sposób, tak więc i w inwestowaniu w złoto należy się liczyć z ryzykiem — wyjaśnia ekspert Open Finance.

Dwa bieguny

Możliwości przeciętnego inwestora są szczególnie ograniczone w przypadku mogących przynieść ponadprzeciętne zyski funduszy private equity. Występują tu dwie bariery: kapitałowa oraz wiedzy i umiejętności.

— Takie inwestycje wymagają zaangażowania sum liczonych w setkach tysięcy złotych w jedno przedsięwzięcie oraz dużej znajomości biznesowych realiów. Jedyną możliwością jest kupno akcji funduszu, który inwestuje w firmy. Takich funduszy na warszawskim parkiecie jest jednak zaledwie kilka, a ryzyko niekorzystnych zmian notowań ich papierów jest wysokie — wyjaśnia Roman Przasnyski.

Za najbezpieczniejszą formę spożytkowania wolnej gotówki uznaje się natomiast zakup obligacji skarbowych, które można nabywać na giełdzie albo na rynku pierwotnym, gdzie ich dystrybutorem jest PKO BP. Także w tym przypadku warto jednak zachować rozwagę.

— Każdy rodzaj funduszu — poza pieniężnymi i gotówkowymi — niesie mniejsze lub większe ryzyko. O tym, czy inwestycja zakończy się sukcesem w znacznym stopniu decyduje bowiem moment cyklu gospodarczego i sytuacja na rynku. Zdarzało się, że osoby, które zdecydowały się zainwestować w obligacje, mogły w nowej historii polskiego rynku kapitałowego stracić nawet 10-20 proc. w cyklu podwyżek stóp procentowych — ostrzega Piotr Szulec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu