Paliwowa zbiórka na drogi i kolej

opublikowano: 18-11-2019, 22:00

Resort infrastruktury zamierza podwyższyć opłatę wliczaną w cenę paliw. Drożej zapłacą przewoźnicy i kierowcy.

W ubiegłym tygodniu posłowie przedstawili plan zmiany przepisów, by podwyższyć akcyzę na alkohol i papierosy. Wczoraj Jacek Sasin, minister aktywów państwowych w radiu RMF przyznał, że od nowego roku podrożeje energia dla mniejszych i średnich firm. Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało natomiast podwyższenie opłaty paliwowej. Stawka za 1000 l benzyny wzrośnie w 2020 r. ze 133,21 zł do 138,49 zł, oleju napędowego z 297,61 zł do 306,34 zł i gazu ze 164,61 zł do 170,55 zł.

Przewoźnicy drogowi już odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego
i restrykcji utrudniających transport międzynarodowy. Podwyżki cen paliw
zostaną wdrożone w trudnym dla nich momencie
Zobacz więcej

KONIUNKTURA I PODWYŻKI:

Przewoźnicy drogowi już odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego i restrykcji utrudniających transport międzynarodowy. Podwyżki cen paliw zostaną wdrożone w trudnym dla nich momencie Fot. Fotolia

Zastrzyk inwestycyjny

Podwyżka parapodatków w 80 proc. zasili Krajowy Fundusz Drogowy, w 20 proc. Fundusz Kolejowy.

— Rosną ceny realizacji inwestycji infrastrukturalnych oraz związanych z ich utrzymaniem. Nie bylibyśmy w stanie ich wykonać bez dofinansowania ze źródeł zewnętrznych. Wiele wskazuje na to, że ceny ofert wykonawców nadal będą wysokie, co może przyczyniać się do podnoszenia opłaty paliwowej — komentuje Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Ceny ofert przekraczające niekiedy dwukrotnie budżety inwestorskie przyczyniły się do niedawnego zwiększenia wartości programu drogowego ze 135 do 142,2 mld zł. Program kolejowy jest obecniewart 75 mld zł, a pierwotnie jego koszty szacowano na około 67 mld zł. Dodatkowe pieniądze ma zapewnić budżet państwa. Przedsiębiorcy budowlani zapowiadają, że ceny ofert utrzymają się na wysokim poziomie, co może wywołać konieczność ponownego zwiększenia budżetu inwestycyjnego.

Kieszenie przewoźników

Przewoźnicy nie chcą, by pieniędzy na drogi i kolej szukać w ich kieszeniach.

— Podwyżka opłaty paliwowej może pogorszyć sytuację wielu firm transportowych. Koszty działalności rosną znacznie szybciej niż ceny za świadczenie usług przewozowych, co powoduje, że działalność wielu firm staje się deficytowa. Słabsza koniunktura gospodarcza ogranicza możliwości przenoszenia wzrostu opłat na klientów, a same firmy transportowe mogą ich nie udźwignąć — twierdzi Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający firmy Dartom.

Jan Buczek, szef Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, twierdzi, że wielu przedsiębiorców transportowych planuje od nowego roku zaprzestać działalności. Skłania ich do tego słabsza koniunktura oraz rosnące wymagania biurokratyczne, warunkujące możliwość realizacji przewozów międzynarodowych. Jan Buczek spodziewa się, że firmy które utrzymają działalność na rynku krajowym, będą musiały zaakceptować podwyżki cen paliw i skłonić klientów do akceptacji wyższych cen usług transportowych. Twierdzi, że w transporcie międzynarodowym już zdarza się, że przewoźnicy tankują po niemieckiej stronie granicy, bo bywa, że tam paliwo jest tańsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu