Palladia: Nadeszła korekta złotego

Palladia Capital Markets
10-05-2005, 10:09

Wczorajsza sesja nie przyniosła większych zmian na złotym. Kurs euro oscylował wokół poziomu 4,12, a dolar 3,2150. Złoty wyraźnie stracił dopiero na dzisiejszym otwarciu, kiedy to za jedno euro płacono już ponad 4,16 zł, a za dolara powyżej 3,24 zł. Tym samym potwierdził się scenariusz zakładający korektę umocnienia się złotego obserwowanego w ubiegłym tygodniu.

Wczorajsza sesja nie przyniosła większych zmian na złotym. Kurs euro oscylował wokół poziomu 4,12, a dolar 3,2150. Złoty wyraźnie stracił dopiero na dzisiejszym otwarciu, kiedy to za jedno euro płacono już ponad 4,16 zł, a za dolara powyżej 3,24 zł. Tym samym potwierdził się scenariusz zakładający korektę umocnienia się złotego obserwowanego w ubiegłym tygodniu.

Wczoraj rynek otrzymał kilka istotnych informacji, które mogą mieć wpływ na notowania w najbliższych tygodniach. Pierwszą była wypowiedź członek Rady Polityki Pieniężnej, Haliny Wasilewskiej-Trenkner, której zdaniem cykl redukcji stóp procentowych dobiegł końca. W jej opinii do ostrożności w polityce monetarnej skłaniają zbliżające się wydarzenia polityczne (wybory), a także niepewność polityczna związana z polityką fiskalną nowego rządu. Pojawiają się także sygnały mogące prowadzić do nieznacznego, ale jednak wzrostu presji inflacyjnej - majowa projekcja inflacyjna wskaże nieco wyższą ścieżkę inflacji niż ta z lutego. Jej zdaniem kwietniowa inflacja może być nieco wyższa od tej zanotowanej w marcu i wynieść około 3,5 proc. r/r  (to inaczej niż mówił w ostatni piątek minister finansów Mirosław Gronicki zakładający wzrost cen na poziomie 2,9-3,0 proc.), jednak już w maju może być niższa od 2,5 proc. r/r. Rada Polityki Pieniężnej zaczyna myśleć także o przyszłym roku i ewentualnych zagrożeniach: mowa tutaj o cenach ropy naftowej, możliwym słabszym złotym, ryzyku wzrostu żądań płacowych, a także niepewności związaną z cenami żywności. W tym roku Wasilewska-Trenkner spodziewa się jednak spadku inflacji poniżej celu (2,5 proc. r/r), utrzymania wzrostu PKB powyżej 4 proc. i stabilizacji złotego w najbliższych miesiącach, choć jak dodaje wiele zależeć będzie od zachowania się inwestorów zagranicznych. Drugą kwestią istotną dla rynku były wypowiedzi lidera Platformy Obywatelskiej. Będący gościem debaty zorganizowanej przez tygodnik "Newsweek" Jan Rokita przyznał, że jego ugrupowanie będzie dążyć do obniżenia przyszłorocznego deficytu budżetowego do poziomu poniżej 30 mld zł. Dodał, że poważnie rozważane jest przyjęcie prowizorium budżetowego w związku z tym, że obecny projekt będzie przygotowywać jeszcze ekipa Marka Belki. Przypomniał, że celem PO jest  "3 x 15 proc", czyli ujednolicenie stawek podatkowych VAT,PIT i CIT. Z kolei doradca ekonomiczny PO, Rafał Antczak przyznał, że jego ugrupowanie będzie chciało współdziałać z NBP w celu ograniczenia aprecjacji złotówki. Trzecim „newsem” dnia były wypowiedzi przedstawicieli Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którzy dali do zrozumienia, że nie zamierzają odwoływać premiera Marka Belki z racji kierowanej przez niego sympatii w kierunku Partii Demokratycznej.

Jak rynek odbierze wszystkie te informacje? Po pierwsze definitywne zakończenie cyklu obniżek przez RPP (czego się nie spodziewamy) może wyhamować apetyt inwestorów na nasze obligacje, po drugie każde prowizorium budżetowe nie będzie przyjęte dobrze przez rynki. Dla inwestorów zagranicznych obecny rząd i minister finansów wykonują swoją pracę bez zastrzeżeń. W takiej sytuacji można mieć nadzieję, że wypowiedzi lidera PO są jednym z elementów kampanii wyborczej. Odnośnie poparcia SLD dla premiera Belki – w zasadzie trudno byłoby liczyć, że będzie inaczej, gdyż osłabiona lewica ma w zasadzie związane ręce. Na dzisiaj nie zostały zaplanowane żadne istotne publikacje danych makroekonomicznych. Rynek zwracać będzie uwagę na informacje z rynków zagranicznych – znów zaczyna powracać kwestia europejskiej konstytucji. Wg. sondażu przeprowadzonego przez program pierwszy francuskiej telewizji zwolenników traktatu jest więcej jego przeciwników (52-48). To dobrze, jednak warto pamiętać, że nie tylko Francja będzie przeprowadzać referendum (29 V.). Kilka dni później (1 VI) odbędzie się ono w Holandii, gdzie wg. ostatniego sondażu pracowni Maurice de Hond liczba przeciwników konstytucji jest wyższa o 5 pkt. proc. Dodatkowo w najbliższych miesiącach referenda zostaną przeprowadzone także w Wielkiej Brytanii, czy Danii, a więc krajach, których społeczeństwa są sceptyczne wobec idei wspólnej Europy, co wyraża się chociażby w utrzymaniu własnych walut. Podsumowując, wydaje się, że prędzej, czy później konstytucja europejska upadnie, pytanie jaki będzie miało to wpływ na notowania euro i naszego złotego. 

Z technicznego punktu widzenia oporem dla EUR/PLN są okolice 4,18 i nie można wykluczyć ich testowania po tym jak naruszyliśmy okolice 4,14-4,15. Dla USD/PLN oporem są okolice 3,25, a później 3,28. W przypadku dolara nie sugerowalibyśmy dzisiaj sprzedaży „zielonych” w okolicach 3,25 biorąc pod uwagę jutrzejsze dane z USA, które mogą mocno „zamieszać” na EUR/USD. Okolice 4,18 można wykorzystać jednak do sprzedaży europejskiej waluty. Nie wykluczamy, że notowania EUR/PLN w perspektywie tygodnia powrócą w okolice 4,12.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja przyniosła korektę piątkowego umocnienia się dolara. Kurs EUR/USD przetestował okolice oporu w rejonie 1,2870-80 i był to test negatywny, co zaowocowało dzisiaj rano spadkiem w okolice 1,2820. Rynek otrzymał kilka informacji. Wczoraj członek Europejskiego Banku Centralnego, Nicholas Garganas przyznał, że nie widzi konieczności do rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp procentowych w strefie euro. Z kolei zdaniem Jean Claude Tricheta inflacja na świecie znajduje się cały czas pod kontrolą, a globalna gospodarka ma w tym roku szanse na 4 proc. wzrost, mimo, że ostatnio pojawiały się mieszane sygnały. Bez większego echa przeszły dane z Niemiec. Jak podało wczoraj w samo południe tamtejsze ministerstwo gospodarki w marcu dynamika produkcji przemysłowej wyniosła "minus" 0,8 proc. m/m wobec "minus" 2,1 proc. m/m w lutym.  Nie sprawdziły się tym samym prognozy zakładające "tylko" 0,4 proc. spadek. Dane te wytłumaczono zastojem w budownictwie z powodu dłuższej zimy. Opublikowane o godz. 16:00 dane o zapasach hurtowych w USA nie miały większego wpływu na notowania. Później powróciła kwestia chińska. Po roboczym spotkaniu delegacji amerykańskiej z Chińczykami, amerykański Sekretarz Skarbu, John Snow przyznał, że nie ma ustalonego kalendarza odnośnie możliwej rewaluacji kursu juana. To rozczarowało rynki (na wartości stracił jen), które zakładały, że stanie się to w najbliższym czasie. Zdaniem głównego ekonomisty JP Morgan Chase ds. Chin do takiej operacji może dojść do końca czerwca, gdyż Chiny nie będą w stanie utrzymywać takiego status quo w nieskończoność.

Na dzisiaj nie zostały zaplanowane żadne istotne publikacje danych makro. Rano nadeszły jedynie dane z Niemiec, które okazały się lepsze od oczekiwań – nadwyżka handlowa wzrosła w marcu do 15 mld EUR z 13,2 mld EUR w lutym, podczas kiedy oczekiwano figury na poziomie 13,4 mld EUR. Rynek jednak pomału pozycjonuje się pod jutrzejsze dane. Mimo, iż oczekuje się większego deficytu handlowego USA w marcu (61,7 mld USD) to tak jak pisałem wczoraj dane te niekoniecznie muszą okazać się negatywne dla dolara. Z technicznego punktu widzenia po negatywnym teście okolic oporu 1,2870-80 rynek będzie pomału zmierzać w kierunku wsparcia na figurze 1,28 a później 1,2760. Testowania kluczowej strefy 1,2730-1,2760 spodziewałbym się dopiero jutro.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Palladia: Nadeszła korekta złotego