Nie tak dawno sen z powiek inwestorom spędzało ograniczenie QE2 przez Fed. I gdy okazało się, że amerykańska drukarka jednak będzie dalej działać, w powietrzu zawisł konflikt pomiędzy republikanami a demokratami. We wtorek Biały Dom wstrzymał pracę części instytucji federalnych,z powodu kłopotów finansowych wynikających z nieprzyjęcia nowej ustawy budżetowej przez Kongres. Ostatni raz paraliż rządu zdarzył się 17 lat temu, gdy blokada wydatków trwała 21 dni i kosztowała państwo około 1,4 mld USD. Zdaniem Marka Buczaka, dyrektora ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI, pat polityczny nie będzie miał wpływu na rynki finansowe. Amerykańscy politycy wkrótce dojdą do porozumienia, a długoterminowe perspektywy gospodarki USA pozostają atrakcyjne.
3 PYTANIA DO… MARKA BUCZAKA DYREKTORA DS. RYNKÓW ZAGRANICZNYCH W QUERCUS TFI
1 Jakie będą konsekwencje konfliktu dla amerykańskiej gospodarki?
Konflikt prawdopodobnie wkrótce zakończy się kompromisem, więc nie będzie to miało istotnego wpływu na gospodarkę. Ważne jest to, żeby obecne zawirowania nie miały negatywnego przełożenia na nastroje konsumentów, bo gospodarka USA konsumentem stoi. Z punktu widzenia długoterminowych pespektyw wzrostowych dobrze by się stało, aby wyhamowano trend rosnącego zadłużenia państwa. Może temu pomóc ograniczenie skali wydatków publicznych. Nie dostrzegam zagrożeń dla amerykańskiej gospodarki związanych z patem politycznym. Gospodarka USA dzięki rewolucji łupkowej oraz taniemu dolarowi sukcesywnie się odradza i nie powinno się to zmienić w kolejnych latach. Perspektywy długoterminowe pozostają więc pozytywne.
2 Czy powody do obaw powinni mieć uczestnicy rynków finansowych?
Amerykański rynek finansowy ma się dobrze, co jest zasługą poprawiającej się koniunktury makroekonomicznej (choć wielu twierdzi, że ożywienie jest zbyt rachityczne) oraz przede wszystkim polityce pieniężnej Fedu. O ile gospodarka powinna wspierać giełdę w przyszłości, to bardziej restrykcyjna polityka monetarna może być pewnym zagrożeniem dla rynków. Wydaje się, że coraz trudniej będzie inwestorom o łatwy zarobek w związku z dojrzewającymi wycenami spółek giełdowych oraz niskimi rentownościami obligacji.
3 Czy warto teraz inwestować w USA?
Hossa trwa już 4,5 roku. Wydaje się, że jest za wcześnie, żeby ogłaszać odwrócenie trendu wzrostowego. Jednak relatywna wycena spółek amerykańskich wobec europejskich odpowiedników jest za wysoka. Oczekiwałbym więc, że amerykańskie giełdy w krótkim i średnim terminie mogą zachowywać się słabiej niż te w Europie. Z tego samego powodu preferowałbym akcje spółek z rynków rozwijających się. Jeśli chodzi o rynek obligacji, podobnie jak w przypadku rynku akcji, wyższe oczekiwane stopy zwrotu powinny przynieść inwestycje w obligacje z państw emerging markets, szczególnie obligacje korporacyjne.