Pelion może osłodzić rozwód

Wezwanie na akcje dystrybutora farmaceutycznego wkracza w decydującą fazę. Główni akcjonariusze rzutem na taśmę mogą podnieść cenę

Na giełdzie i w miłości jest tak samo. Zaczyna się od nieśmiałych zalotów i uwodzenia inwestorów zawartością prospektu oraz dobrymi prognozami. Potem jest debiut i miesiąc miodowy, a potem bywa różnie. Tak bukiety kwiatów, jak i dywidendy mają tendencję do kurczenia się, pojawiają się rozbieżne cele, a w końcu może zaświtać myśl o rozwodzie. Tak jest w przypadku farmaceutycznego Pelionu, który po dwóch dekadach na warszawskim parkiecie ma dość i w dalszą drogę woli iść bez giełdowych inwestorów.

— Korzyści, które dawała spółce obecność na giełdzie, już się wyczerpały. Nie możemy pozyskiwać kapitału w drodze emisji akcji, bo oznaczałoby to oddanie kontroli. Inne próby, w rodzaju zamiaru przeprowadzenia oferty akcji Polskiej Grupy Farmaceutycznej, skończyły się niepowodzeniem, bo inwestorzy nie byli zainteresowani. Jednocześnie mamy obowiązki informacyjne, które osłabiają naszą pozycję konkurencyjną, bo większość rywali rynkowych nie jest notowana. Po prostu nadszedł czas na rozstanie z rozsądku — mówi Jacek Szwajcowski, prezes i znaczący akcjonariusz Pelionu.

Kwestia ceny

Wezwanie potrwa do 12 maja, kupującym jest spółka KIPF, należąca do Jacka Szwajcowskiego i wiceprezesa Zbigniewa Molendy. Wzywający mają obecnie 25,76 proc. kapitału i 54,1 proc. głosów na walnym spółki. Wszystkie te papiery zastawili, by móc sfinansować wezwanie. Oferują 52,33 zł za akcję, co jeszcze w marcu pięć OFE, kontrolujących około 30 proc. kapitału, uznało w oficjalnym piśmie za zbyt mało. Na żądanie KIPF na poniedziałek 8 maja zwołano nadzwyczajne walne Pelionu, na którym ma zostać podjęta decyzja o pożyczeniu wzywającemu do 20,7 mln zł. To potencjalnie pozwoliłoby na podniesienie ceny w wezwaniu o około 2,50 zł. Główni akcjonariusze twierdzą jednak, że… się do tego nie kwapią.

— Niezależnie od tego, jaka będzie ostateczna decyzja, już teraz oferujemy dobrą cenę — zwłaszcza że po ogłoszeniu wezwania parlament przyjął nową wersję prawa farmaceutycznego, mocno uderzającą w sieci apteczne. Oferta nie uwzględniała potencjalnego wpływu niekorzystnych regulacji na wycenę spółki, który z pewnością nie jest pozytywny. Można więc powiedzieć, że już teraz cena zawiera premię — mówi Jacek Szwajcowski.

Nowelizacja prawa farmaceutycznego, wprowadzająca zasadę „apteki dla aptekarza”, czeka już tylko na złożenie podpisu przez prezydenta, który ma na to czas do… 12 maja, gdy kończy się wezwanie. Zgodnie z nowymi przepisami, status quo na rynku aptecznym zostanie zamrożone, a nowe placówki w ograniczonej skali będą mogli otwierać jedynie farmaceuci. Dla Pelionu, który jest właścicielem największej w kraju sieci aptek Dbam o Zdrowie (580 placówek własnych i 273 franczyzowe), to duży problem.

— Nowe prawo w sposób oczywisty uderza w sieci aptek, uniemożliwiając im rozwój i sprawiając, że z biegiem czasu, wskutek nieodnawiania pozwoleń na działalność apteczną, będą się kurczyć. Wartość aptek i sieci w związku z tymi przepisami drastycznie spada. W konsekwencji obniża się wartość naszego segmentu detalicznego, nowe prawo odbije się też na rentowności hurtu, dla którego sieci są znaczącymi klientami. W momencie ogłaszania wezwania nie braliśmy pod uwagę przyjęcia przepisów w tak skrajnej formie. Jak sądzę, nie brały też tego pod uwagę OFE, gdy wysyłały pismo, w którym uznawały zaoferowaną cenę za zbyt niską. Otoczenie regulacyjne spółki zmieniło się na gorsze, z czego trzeba zdawać sobie sprawę — mówi Jacek Szwajcowski.

Tęsknota za prywatą

Pelion miał w ubiegłym roku 9,18 mld zł przychodów, czyli o 8,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Zysk EBITDA spadł jednak o jedną trzecią — do 130,5 mln zł. Wyniki za pierwszy kwartał 2017 r. będą znane w najbliższy poniedziałek, bo spółka w związku z wezwaniem o tydzień przyspieszyła publikację raportu.

— Spodziewam się, że Pelion w pierwszym kwartale miał wyniki podobne do ubiegłorocznych, na poziomie EBITDA oczekuję o 4 proc. wyższego zysku. Trendy w detalu są pozytywne, choć można oczekiwać wyhamowania dynamikiprzychodów przez działalność na rynku litewskim. Gorzej wygląda sytuacja w segmencie hurtowym, gdzie wzrost udziałów rynkowych sieci aptecznych negatywnie wpływa na marże.

Trudno przewidzieć, jak konkretnie odbije się na Pelionie wejście w życie nowelizacji prawa farmaceutycznego, ale można spodziewać się scenariusza negatywnego dla spółki. Segment detaliczny będzie miał zablokowany rozwój. Nie zrekompensują tego nieco wyższe marże, których można spodziewać się w segmencie hurtowym. Dodatkowo istotny będzie poziom długu na koniec pierwszego kwartału — mówi Dariusz Dziubiński, analityk Trigon DM. Jacek Szwajcowski przyznaje, że część inwestycji spółki w ostatnich latach można uznać za nieudane.

— W 2004 r. weszliśmy na detaliczny rynek aptek i właściwie od razu zetknęliśmy się z restrykcyjnymi przepisami, ograniczającymi rozwój sieci. Byłem przekonany, że po jakimś czasie te przepisy zostaną złagodzone, ale tak się nie stało — co więcej, w kolejnych latach dochodziły następne restrykcje. Jako spółka prywatna będziemy mieli większe możliwości działania na rynku czy choćby utrzymywania stanu liczebnego sieci aptek. Jako spółka publiczna tylko byśmy na tym rynku tracili — mówi Jacek Szwajcowski.

Twórca Pelionu uważa, że poza giełdą jemu i jego spółce będzie lepiej. — Jako prywatny właściciel z perspektywą inwestycji dłuższą niż 20 lat mogę zaakceptować niższą rentowność biznesu albo np. prowadzenie szpitala — po wejściu w życie przepisów o sieci szpitali — bardziej z poczucia misji niż dla zysku. Inwestorzy giełdowi, dla których liczą się każde wyniki kwartalne, mają inną perspektywę — mówi Jacek Szwajcowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Pelion może osłodzić rozwód