PEP przekonał rynek

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 15-05-2006, 00:00

Firma, której działalność koncentruje się na outsourcingu produkcji energii i rozwijaniu innowacyjnych jej źródeł, może śmiało uznać pierwszy rok na giełdzie za udany. Polish Energy Partners (PEP) przełamał początkową nieufność inwestorów i przekonał ich do swojej strategii rozwoju. To największy sukces spółki, która wciąż jest na początku realizacji dalekosiężnych planów.

Giełdowa premiera PEP nie wróżyła podwojenia w rok wartości akcji. Kurs spadł o ponad 10 proc. w debiucie, później było jeszcze gorzej. Pod koniec września wartość akcji była już o ponad 20 proc. niższa od ceny emisyjnej. Przez długi okres spółka nie miała prezesa, co osłabiało jej wiarygodność. Jednak PEP systematycznie realizował plany: zwiększenie mocy Jupitera i budowę farmy wiatrowej w Pucku.

Inwestorzy przekonali się do firmy dopiero w końcówce 2005 r., kiedy stało się jasne, że wypełni ona prognozy finansowe (9 mln zł rocznego zysku netto). W tym czasie prezesem został Stephen Klein, wcześniej dyrektor zarządzający Tullis Russell Coaters Ltd, a do 2002 r. dyrektor m.in. w Enron Industrial Markets i St Regis Paper Company.

Skompletowanie zarządu pozwoliło na przedstawienie nowej strategii rozwoju z naciskiem na perspektywiczną rozbudowę farm wiatrowych. Teraz PEP chce złapać wiatr w żagle, a raczej w turbiny. Realizacja planów budowy siedmiu farm ma zaowocować w 2010 r. przychodami od 180 mln do 210 mln zł. W 2005 r. sprzedaż sięgnęła 61 mln zł. Z kolei zysk netto z eksploatacji turbin wiatrowych ma wynieść nawet 30 mln zł. Zarobek ma więc wzrosnąć ponadtrzykrotnie w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Wartość inwestycji na najbliższe cztery lata szacowana jest na 300 mln EUR. Spółka w dużym stopniu finansuje swoje przedsięwzięcia długiem. Wydaje się jednak, że w obliczu tak kosztownych inwestycji może również zdecydować się na emisję akcji. W 2009 r. większość produkcji będzie stanowić energia wiatrowa.

Czy te inwestycje mają sens? Wiele wskazuje, że tak. Są odpowiedzią na regulacje europejskie, które wymuszają rozwijanie alternatywnych źródeł energii. Ponadto Polska została uznana za jeden z krajów w Europie, którego warunki naturalne sprzyjają rozbudowie energii wiatrowej. Dodatkowo polskie prawodawstwo jest wymagające. Wsparcie finansowe uzyskują tylko dochodowe farmy wiatrowe, a nie — tak jak w Niemczech — stawiane gdziekolwiek. Istotny wpływ na wyniki odegra tak- że prognozowany wzrost krajowego popytu i spodziewana zwyżka cen elektryczności.

Sporą niespodzianką było przeznaczenie całego ubiegłorocznego zysku na dywidendę (9 mln zł, czyli 0,5 zł na akcję). Nie jest to jednorazowe wydarzenie. PEP planuje wypłacać co roku przynajmniej 0,55 zł na papier. Dla inwestorów to pozytywna informacja. Jednak w obliczu ambitnych i kosztownych planów zamiary regularnej wypłaty dywidendy są nieco zaskakujące.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu