Pewnej grudniowej nocy zatrzymał się czas

Adam Sofuł
13-12-2006, 00:00

Dwadzieścia pięć lat temu brytyjski fotograf Chris Niedenthal zrobił w Warszawie zdjęcie, które obiegło świat — transporter opancerzony stojący przed kinem Moskwa, a nad nim wielki plakat z ostatnim „przedwojennym” repertuarem „Czas Apokalipsy”. Chyba żadna inna fotka nie oddawała lepiej tego, co stało się ćwierć wieku temu pewnej grudniowej nocy. Dziś na ulicach nie ma już transporterów opancerzonych, nie ma już nawet kina Moskwa, ale w stojącym w tamtym miejscu multipleksie rocznica wprowadzenia stanu wojennego będzie uczczona właśnie pokazem tego, znakomitego skądinąd, filmu.

Nic chyba lepiej nie oddaje przepaści, jaką dzieli tamten grudniowy dzień bez Teleranka, za to z ponurym generałem, od dnia dzisiejszego. Po drodze był 1989 rok, rozpad ZSRR, wejście do NATO i Unii i bolesne, ale skuteczne przemiany gospodarcze. I na końcu lśniące centrum finansowe i multipleks zamiast dusznego kina o słusznej nazwie. Można powiedzieć, że ten narodowy dramat, jakim był 13 grudnia (a dla wielu tragedia), zakończył się happy endem. Przynajmniej dla większości.

Bez 13 grudnia wspomniana wyżej droga byłaby może krótsza, a z pewnością mniej wyboista. Wprowadzenie stanu wojennego zatrzymało w Polsce czas na kilka lat, podczas których próbowano wojskowymi rozkazami pobudzić gospodarkę do wzrostu, a ludziom nakazać sympatię do przodującego ustroju. Dlatego pamiętając o ofiarach stanu wojennego, żałujemy też tych jałowych lat. Zmarnowanych w kolejkach i próbach naprawy niemożliwego do naprawienia ustroju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pewnej grudniowej nocy zatrzymał się czas