"Pewnie Przyjdzie Prokurator"

Anna Pronińska
opublikowano: 20-01-2011, 11:34

PPP wciąż raczkuje, a tak wiele nadziei w nim pokładaliśmy. Brakuje społecznej akceptacji dla tego rodzaju współpracy. Dlatego niektórzy wciąż rozszyfrowują skrót PPP jako "pewnie przyjedzie prokurator" — mówi Ewa Kierzkowska, wicemarszałek Sejmu.

Od wprowadzenia w życie znowelizowanej ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP) minęły niemal dwa lata. Tymczasem, jak wynika z danych Fundacji Centrum PPP, w 2010 r. ukazały się "jedynie" 52 ogłoszenia przetargowe w PPP i koncesji na usługi oraz roboty budowlane (tzw. małe PPP). W 2009 r. było 41.

— Pozytywne jest to, że większość samorządów chce stosować PPP. Według naszych szacunków, obecnie rozważanych jest 220 projektów w PPP i koncesji — mówi Irena Herbst, prezes Centrum PPP.

— PPP wciąż raczkuje, a tak wiele nadziei w nim pokładaliśmy, gdy przygotowywaliśmy ustawę. Brakuje społecznej akceptacji dla tego rodzaju współpracy. Dlatego niektórzy wciąż rozszyfrowują skrót PPP jako "pewnie przyjedzie prokurator" — mówi Ewa Kierzkowska, wicemarszałek Sejmu.

Apeluje o zmianę klimatu wokół partnerstwa, bo dotacje unijne się kończą i wkrótce samorządy nie będą miały innego wyjścia.

O zaletach PPP przekonuje Irena Herbst.

P jak... plusy
— Realizacja przedsięwzięcia w PPP daje oszczędności 17 proc. w porównaniu z modelem tradycyjnym. Plusem jest też szybsza budowa i lepsza jakość, bo partnerowi prywatnemu też na tym zależy — tłumaczy prezes Centrum PPP.

Według ekspertów, z PPP w Polsce nie jest jeszcze tak źle.

— 52 ogłoszenia należy ocenić pozytywnie. Najważniejsze, że z roku na rok przetargów przybywa. Warto promować zwłaszcza te w tzw. czystym PPP, czyli odpowiadające prawdziwej idei partnerstwa, w której inwestor prywatny przez cały czas projektu uczestniczy w ryzyku biznesowym i ponosi odpowiedzialność za funkcjonalność przedsięwzięcia. Czyste PPP jest specyficzne i wymaga know-how partnera prywatnego, co widać przy projektach specjalistycznych, np. przy szpitalach czy parkach wodnych — mówi Dominika Uberman z kancelarii CMS Cameron McKenna.

Jeśli nie teraz...
Nadzieje w PPP pokładają też firmy budowlane.

— Czas jest świetny, bo wybory za nami. Władze samorządowe dobrze wiedzą, że w miejskich kasach pieniędzy brak. Jedynym wyjściem będzie więc PPP — mówi Jerzy Widzyk, dyrektor ds. PPP w Warbudzie należącym do francuskiej grupy Vinci Construction, realizującej takie projekty w Europie.

W Polsce Warbud stara się m.in. o budowę szpitala w Żywcu, szkoły w Niepołomicach czy stadionu w Radomiu.

— Antidotum na problemy PPP są: transparentność postępowania PPP, wyszczególnienie wszystkich kosztów przedsięwzięcia i precyzyjny podział zadań — twierdzi Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu

None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane