PGE wycisnęła dodatkowy miliard

Przejęte dwa lata temu aktywa EDF pozwoliły PGE uzyskać dodatkowe uprawnienia do emisji CO 2. Ich wartość to ponad miliard złotych.

Nieoczekiwany deszcz pieniędzy spłynął we wtorek na PGE, największą polską firmę energetyczną. Gigant pochwalił się, że przyznano mu dodatkowe uprawnienia do emisji dwutlenku węgla. Jest ich prawie 11 mln, co przy obecnych notowaniach, sięgających 27 EUR na tonę, daje zasób wart ok. 1,3 mld zł. Notowania uprawnień do emisji CO 2 rosną, co daje PGE jeszcze lepsze widoki na zastrzykgotówki. Nic dziwnego, że w środę rano notowania polskiej firmy rosły.

PGE, którą zarządza Henryk Baranowski, kupiła aktywa EDF za 4,27 mld zł.
Dzięki dodatkowej puli uprawnień tę kwotę można pomniejszyć o ponad 1 mld zł.
Zobacz więcej

ROZLICZAJĄC PRZESZŁOŚĆ:

PGE, którą zarządza Henryk Baranowski, kupiła aktywa EDF za 4,27 mld zł. Dzięki dodatkowej puli uprawnień tę kwotę można pomniejszyć o ponad 1 mld zł. Fot. WM

Przejęcie tanieje

Deszcz pieniędzy spadł na PGE z francuskiej chmury. Uprawnienia do emisji, przyznane przez Ministra Środowiska, nie trafiłyby do polskiej firmy, gdyby w 2017 r. nie kupiła aktywów wycofującego się z Polski francuskiego koncernu EDF.

W lutym 2016 r. Francuzi uzyskali obietnicę przyznania uprawnień m.in. na istniejącą elektrownię w Rybniku, największe z ich polskich aktywów. By je faktycznie uzyskać, musieli jednak przeprowadzić szeroko zakrojone inwestycje. Nie zdecydowali się na nie, a w kolejnym roku sprzedali większość polskiego biznesu.

W wielkiej grupie PGE skala inwestycji jest większa. Polskiej firmie udało się więc rozliczyć to, czego francuska najprawdopodobniej zrobić nie mogła. Zastrzyk gotówki wygenerowany przez przejęte od Francuzów aktywa zmniejsza faktyczną wartość transakcji z PGE. W 2017 r. polska firma zapłaciła 4,27 mld zł, dziś od tej kwoty można by odjąć 1,3 mld zł. Tak duży zastrzyk może być jednocześnie źródłem politycznego ryzyka. Analitycy zastanawiają się, czy nie zachęci on ministra energii, nadzorującego państwową spółkę, do namawiania firmy do udziału w budowie bloku węglowego w Ostrołęce. Na razie ciężar tej inwestycji, wartej 6 mld zł, spoczywa na — również państwowych — Enei i Enerdze.

Wczoraj PAP donosił, że minister energii, pytany, czy te dwie firmy mogą same sfinansować budowę bloku, odpowiedział: bez problemu. Nie wszystkich to uspokaja.

CO2 cieszy i boli

Przypadek PGE pokazuje, że na drogich uprawnieniach można jednocześnie tracić i zyskiwać. Polska energetyka część uprawnień musi kupować, więc płaci za nie coraz więcej. Skoro drożeją, przekładają się na wyższe ceny energii dla odbiorców. Firmy będą płacić więcej, bo nawet jeśli rząd zamroziceny na 2019 r., to w kolejnych latach raczej mu się to nie uda. Rząd też na CO 2 traci i zyskuje. Chce wypłacać rekompensaty, więc im ceny energii wyższe, m.in. z powodu CO 2, tym większa wyrwa w budżecie.

Jednocześnie pieniądze na rekompensaty mają pochodzić ze sprzedaży przysługujących Polsce uprawnień — to oznacza, że im drożej, tym dla rządu lepiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy