PGNiG ma na oku Energę

Skarb zapowiada drugie podejście do sprzedaży gdańskiej grupy. Rynek się nie zdziwi, jeśli okazję wykorzysta firma gazowa. Już robiła przymiarki

W maju ma nastąpić rozstrzygnięcie sporu Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zablokował przejęcie przez spółkę gdańskiej Energi. Wyrok będzie istotny dla skarbu państwa, właściciela Energi, który chce w tym roku sprywatyzować spółkę. Skarb liczy się z tym, czego od dawna spodziewają się eksperci, że sąd podtrzyma decyzję regulatora. Dlatego obmyśla alternatywne scenariusze.

Wśród nich jest wprowadzenie spółki na giełdę, jednak — zdaniem analityków — jeśli równolegle na rynek trafią konkurencyjne oferty publiczne (np. poznańskiej Enei albo zespołu elektrowni PAK), prywatyzacja Energi tą ścieżką mogłaby się nie powieść. To zwiększa szansę na realizację drugiego pomysłu — konsolidacji gdańskiej grupy energetycznej z inną państwową spółką. Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że inwestorem dla Energi mogłoby zostać Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG).

— PGNiG już kilka lat temu intensywnie przygotowywało się do przejęcia Energi i prowadziło szczegółową analizę spółki, która tylko potwierdziła atrakcyjność tej akwizycji. Wtedy jednak pojawiła się PGE z wysoką ofertą [wartą 7,5 mld zł], a PGNiG w ogóle nie wzięło udziału w rozmowach. Prawdopodobnie zechce powrócić do tego projektu, jeśli wyrok sądu będzie dla PGE niekorzystny — zwłaszcza że potencjalnych synergii jest obecnie więcej niż wcześniej — mówi pragnąca zachować anonimowość osoba z branży gazowo-paliwowej.

Gdy skarb państwa podjął pierwszą próbę sprzedaży Energi, pokusą dla PGNiG była m.in. możliwość budowy tzw. rozproszonych źródeł gazowych na terenie działania grupy. Gdańska firma ma ogromny deficyt własnych źródeł wytwórczych, a jednocześnie działa na obszarze największego w kraju deficytu mocy. Obecnie takie przejęcie przyniosłoby PGNiG więcej korzyści.

Najwięcej gazu łupkowego ma znajdować się właśnie na Pomorzu, więc Energa wydaje się naturalnym sprzymierzeńcem gazowego koncernu. Wprawdzie firma gazowa podpisała listy intencyjne z innymi dwoma dużymi graczami energetycznymi — katowickim Tauronem oraz PGE i KGHM — niedwuznacznie zachęconymi przez ministra skarbu, żeby zaangażowały się w łupki.

Nieoficjalnie jednak mówi sie, że PGNiG zależy na współpracy z Energą. Również planowane inwestycje gdańskiej spółki — 1200 MW na gazie w Grudziądzu, gazowe 450 MW w Gdańsku i 1000 MW w Ostrołęce (planowane obecnie jako elektrownia węglowa) — wpisują się w strategię firmy gazowej, dla której kupione w ubiegłym roku od Vattenfalla elektrociepłownie warszawskie i wspólna inwestycja z Tauronem w Stalowej Woli miały stać się zalążkiem energetycznej nogi.

— Zakup Energi pozwoliłby zwiększyć kompetencje PGNiG i szybciej osiągnąć profil koncernu multienergetycznego. Z drugiej strony, żeby mieć nową elektrownię, nie trzeba kupować spółki, która ją buduje. Wystarczy stworzyć joint venture jak w Stalowej Woli. W planach inwestycyjnych Energi rzeczywiście duży udział ma gaz. Obecnie jednak wszystkie paliwa są obciążone ryzykiem i nie można jednoznacznie stwierdzić, czy węgiel, czy gaz okaże się bardziej opłacalny. Dlatego opieranie się tylko na jednym z nich nie byłoby właściwą decyzją — uważa Kamil Kliszcz.

Ewentualne akwizycyjne zapędy PGNiG jednym ruchem może zgasić właściciel obu spółek — skarb państwa. Jak dowiedział się nieoficjalnie „PB”, na razie resort jest daleki od entuzjazmu.

— PGNiG ma inne priorytety — musi inwestować w upstream, m.in. wydobycie gazu łupkowego. Jest też w trakcie trudnego procesu arbitrażu w sprawie cen gazu. Wątpię, by spółka poradziła sobie w tych okolicznościach ze sfinansowaniem zakupu Energi, a wniesienie jej do PGNiG przez skarb państwa nie wchodzi w grę — mówi pragnąca zachować anonimowość osoba zbliżona do resortu.

Analitycy uważają jednak, że firmę gazową będzie stać na zakup gdańskiej grupy.

— PGNiG ma wprawdzie przed sobą intensywny program inwestycyjny, m.in. finansowanie odwiertów w poszukiwaniu gazu łupkowego. Nie będzie jednak miało problemu z ewentualnym zadłużeniem się, bo dzisiaj jego długi są niewielkie. Pytanie, czy jest to dobry moment na zakup kolejnej spółki po niedawnej akwizycji elektrociepłowni Vattenfalla. Zapewne decyzja będzie zależała od tego, w jakim stopniu Energa jest atrakcyjna dla PGNiG — mówi Monika Kalwasińska, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.

Zdaniem Kamila Kliszcza, sfinansowanie akwizycji mogłoby nastąpić pod zastaw aktywów Energi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane