PGNiG zarabia na drogim prądzie

opublikowano: 17-12-2018, 22:00

Ceny gazu nie spadają tak jak ropy, z którą zwyczajowo były powiązane. Poprawia to wyniki PGNiG, ale dla akcjonariuszy stanowi niewielką pociechę

7 zł trzeba było zapłacić za akcje Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) na początku grudnia 2018 r. Tak wysokiej ceny zamknięcia nie było nigdy wcześniej w 13-letniej historii spółki na giełdzie, choć kilka razy do 7 zł niewiele brakowało. Najwyższe wyceny analityków są jeszcze bardziej optymistyczne. Zbliżają się do 8 zł, co oznacza kilkunastoprocentowy potencjał wzrostu kursu. Średnia wycen wszystkich analityków to 7,03 zł, czyli z grubsza tyle, ile kosztują obecnie. Nikt przy tym nie zaleca sprzedaży. Lwia cześć EBITDA spółki pochodzi z segmentu poszukiwanie i wydobycie. Po dziewięciu miesiącach 2018 r. działalność ta przyniosła 68 proc. zysku operacyjnego przed potrąceniem odsetek i amortyzacją. Sprawdzała się zasada, że im wyższe są ceny ropy i gazu, tym większe jest znaczenie tej działalności dla całokształtu biznesu. Cena gazu była przy tym zazwyczaj prostą pochodną cen ropy. Właśnie w ostatnim szczycie notowań ropy analityk DM BOŚ wydał rekomendację z najwyższą obecnie wyceną akcji PGNiG. Baryłka ropy straciła od tego czasu jedną czwartą wartości, ale korekta wyceny przez DM BOŚ jest raczej symboliczna.

— Ceny ropy mocno spadły, ale ceny gazu utrzymują się na wysokim poziomie — zaznacza Łukasz Prokopiuk, analityk DM Banku Ochrony Środowiska.

— Długoterminowo oceniam perspektywy spółki pozytywnie, średnioterminowo neutralnie. Jeszcze dwa miesiące temu można było oczekiwać, że wyniki za czwarty kwartał 2018 r. będą lepsze. Jednak ceny ropy spadły — mówi Krzysztof Pado, analityk Domu Maklerskiego BDM, mający jedną z najniższych wycen PGNiG.

Jamalska poprawa

Rozjazd cen ropy i gazu nastraja analityka DM BOŚ do optymistycznego spojrzenia na segment obrotu i magazynowania, który w ciągu dziewięciu miesięcy 2018 r. wygenerował 0,5 mld zł ujemnej EBITDA. Cena gazu w kontrakcie jamalskim jest bowiem opóźnioną pochodną cen ropy. Według Łukasza Prokopiuka może więc dojść do wyjątkowej sytuacji — zarówno segment wydobywczy, jak i obrotu będą wykazywać zdolność generowania dodatniej dynamiki zysków.

— Nie zobaczymy tego w wynikach czwartego kwartału 2018 r. i pierwszego kwartału 2019 r., ale w kolejnych kwartałach dodatni spread powinien być wyraźny — mówi Łukasz Prokopiuk. Analityk DM BOŚ zwraca uwagę, że podwyżki cen gazu były tylko do pewnego momentu skorelowane ze wzrostem cen ropy naftowej. Potem gaz windowały do góry podwyżki cen energii elektrycznej w Europie połączone ze spekulacyjnymi wzrostami cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Zdaniem Łukasza Prokopiuka, nawet przy dolarowej cenie gazu o 18 proc. niższej od tej z końca września, segment wydobywczy będzie w stanie generować około 5 mld zł rocznie.

— Przeniesienie wysokich cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla na ceny gazu zrealizowało się. Z drugiej strony mamy znaczną przecenę ropy, która może pociągnąć za sobą spadek cen gazu po okresie grzewczym — ostrzega Michał Kozak, analityk Trigon DM.

— Segment dystrybucji będzie sobie radził lepiej. Jednak w długim terminie ceny ropy nadal będą wpływać na ceny gazu w kontrakcie jamalskim — dodaje Krzysztof Pado.

Pomocne wieści

Największy optymista względem wyceny PGNiG zakłada wygraną spółki w sporze arbitrażowym z rosyjskim Gazpromem. W efekcie na korzyść PGNiG miałaby być istotnie skorygowana sama formuła cenowa, a Gazprom miałby przekazać polskiej spółce 900 mln zł z tytułu rozliczonych już płatności.

— Kolejny wyrok arbitrażu może być ogłoszony jeszcze przed końcem 2018 r. Część rynku może pod to grać, ale nawet gdyby wyrok był korzystny dla PGNiG, to wyegzekwowanie płatności od Gazpromu może być trudne — uważa Michał Kozak.

Specjalista zwraca też uwagę, że historyczny rekord zamknięcia cena akcji PGNiG odnotowała bezpośrednio po ogłoszeniu, że walory od 24 grudnia 2018 r. dołączą do indeksu Stoxx Europe 600, a mimo względnie dobrego otoczenia spółka nie rozpieszcza akcjonariuszy mniejszościowych transferami gotówki. W 2018 r. postanowiła wręcz nic im nie przekazywać z zysku za 2017 r. Był to drugi tego typu przypadek w trzynastoletniej giełdowej historii spółki. Ostatecznie akcjonariusze otrzymali niedawno 7 groszy na akcję tytułem zaliczki z dywidendy za 2018 r.

— Trudno oczekiwać wysokich dywidend. Capex na lata 2019 i 2020 jest wyższy niż w latach poprzednich. W 2019 r. oczekuję wypłaty gotówkowej w wysokości 25 groszy na akcję, a rok później — 30 groszy — informuje Michał Kozak. 30 groszy na akcję to zaledwie 4 proc. stopy dywidendy, a nie wszyscy analitycy są takimi optymistami. Konsens prognoz analityków na 2019 r. to tylko 21 groszy, a na rok 2020 — 23 grosze. Przy obecnym kursie ta wyższa kwota przekłada się na 3,3 proc. stopy dywidendy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PGNiG zarabia na drogim prądzie