PGS dorzuci do sieci setkę sklepów

opublikowano: 21-01-2020, 22:00

Sieć zrzeszająca sklepy pod szyldem Top Market ma obecnie ponad 600 placówek. W tym roku chce się mocno powiększyć

W polskim handlu detalicznym prowincja bije na głowę stolicę. Największe sieci z rodzimym kapitałem centrale mają w niewielkich miejscowościach — Dino wywodzi się z wielkopolskiego Krotoszyna, PoloMarket ma siedzibę w Giebni pod Inowrocławiem, a w podpoznańskich miejscowościach aż roi się od siedzib handlowych potentatów stworzonych przez Polaków, ale sprzedanych zagranicznemu kapitałowi.

Polska Grupa Supermarketów, którą kieruje Michał Sadecki,
eksperymentuje z nowymi modelami handlowymi. W tym roku w kilku miastach chce
uruchomić sprzedaż przez internet. W planach ma też otwarcie samoobsługowego
sklepu bez pracowników.
Zobacz więcej

HANDLOWA EWOLUCJA:

Polska Grupa Supermarketów, którą kieruje Michał Sadecki, eksperymentuje z nowymi modelami handlowymi. W tym roku w kilku miastach chce uruchomić sprzedaż przez internet. W planach ma też otwarcie samoobsługowego sklepu bez pracowników. Fot. Marek Wiśniewski

Wśród polskich sieci, które pierwsze kroki stawiały w Warszawie, najsilniejszą rynkową pozycję osiągnęła Polska Grupa Supermarketów (PGS). Zrzesza ona mniejszych przedsiębiorców i ma ponad 40 udziałowców.

— Naszą sieć tworzy obecnie ponad 600 sklepów, których łączne roczne obroty sięgają 3,5 mld zł. Tylko w styczniu przyłączyliśmy ponad 60 placówek, większość na Podlasiu, które działały wcześniej pod innym szyldem franczyzowym. Celem na ten rok jest 700 sklepów w sieci — mówi Michał Sadecki, prezes PGS.

Odróżnienie od dyskontów

PGS powstała w 2002 r. jako Warszawska Grupa Supermarketów. Nazwę zmieniła w 2007 r., kiedy przekształciła się z sieci lokalnej w ogólnopolską. Obecnie działa w 12 województwach, głównie pod szyldem Top Market. W ramach grupy działają jeszcze dwie mniejsze sieci: delikatesowa Delica i małe sklepy Minuta8.

— Większość sklepów ma powierzchnię 300-400 m kw. To odpowiednia powierzchnia przede wszystkim dla mniejszych miejscowości i miejskich sypialni. Wkrótce otworzymy też flagowy sklep o powierzchni ponad 1000 m kw. w Galerii Kupieckiej w Otwocku. W centrach dużych miast, zwłaszcza w Warszawie, ze względu na wysokość czynszów bardziej efektywne są mniejsze sklepy — mówi Michał Sadecki.

PGS jako operator sieci odpowiada za jej marketing i koordynację, a także za dużą część dostaw, realizowanych z magazynu centralnego w Warszawie.

— Z magazynu centralnego do sklepów dostarczana jest połowa asortymentu dostępnego w sklepach sieci. Na polskim rynku trzeba się wyróżnić, aby nie zginąć, mamy więc w ofercie znacznie więcej produktów niż dyskonty czy sklepy convenience,z którymi rywalizujemy. To ponad 4 tys. pozycji asortymentowych — mówi szef PGS.

Od dwóch lat w sklepach sieci dostępne są też produkty pod markami własnymi. To szeroka paleta produktów spożywczych, sprzedawanych głównie pod marką O! Dobre Pewne Twoje. Do tego dochodzi odrębna marka własna alkoholi i najnowsza, obejmująca asortyment bio.

— Produkty bio to rosnąca kategoria. Ich sprzedaż nie jest wysoka, ale popyt rośnie, ale cechuje je wysoka marżowość — mówi Michał Sadecki.

Kontrola kosztów

Największe ryzyko dla detalistów wiąże się z rosnącymi kosztami pracy.

— Nie mamy problemu z dostosowaniem asortymentu do potrzeb i oczekiwań klientów. Musimy je jednak odpowiednio wyeksponować i tu istotna jest praca ludzka. Posiłkujemy się pracownikami z Ukrainy, ale ich oczekiwania płacowe również rosną. Rynek niemiecki okazuje się dla nich bardzo atrakcyjny — mówi Michał Sadecki.

Jednym z rozwiązań problemu rosnących kosztów pracy może być inwestycja w kasy samoobsługowe.

— Inwestujemy w takie kasy od połowy ubiegłego roku, w planach mamy też uruchomienie sklepu samoobsługowego bez pracowników, w którym będzie dostępnych 400-600 produktów — mówi Michał Sadecki.

Część sklepów PGS prowadzi już sprzedaż w internecie.

— W tym roku wejdziemy szerzej w e-sprzedaż przy współpracy logistycznej z jednym ze start-upów. Chcemy prowadzić sprzedaż internetową w Warszawie, Trójmieście, Krakowie, Lublinie, być może w Płocku. Kluczowa dla rentowności w tym biznesie jest kontrola kosztów, outsourcing jest postawą naszej strategii i posiłkujemy się nim przy każdej nadarzającej się okazji — mówi Michał Sadecki.

OKIEM EKSPERTA

Jest miejsce obok dyskontów

MARIA ANDRZEJ FALIŃSKI, prezes Forum Dialogu Gospodarczego

Ogłaszanie planów dynamicznej ekspansji przez sieci, takie jak Top Market, a wcześniej PSH Lewiatan, dowodzi kilku rzeczy. Po pierwsze, model franczyzowy w polskich warunkach jest skuteczny i można się w nim rozwijać. Po drugie, format marketów osiedlowych, czyli tzw. sklepów proximity, w obecnych warunkach rynkowych dobrze się sprawdza jako uzupełnienie dla mocno wyprofilowanej oferty dyskontowej. Takie sklepy często działają w pobliżu dyskontów, a fakt, że nie tylko przetrwały, ale też chcą się rozwijać, świadczy o tym, że ich oferta jest komplementarna, a cenowo też nie odbiegają już, tak jak kiedyś, od dyskontów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu