Polskie Huty Stali po raz pierwszy w maju wypracowały 12,1 mln zł zysku. Zarząd obawia się jednak eskalacji żądań windykacyjnych wierzycieli, dlatego z niecierpliwością wypatruje inwestora.
Koncern Polskie Huty Stali (PHS), w którego skład wchodzą cztery huty: Katowice, Sendzimir, Cedler, Florian, po raz pierwszy od czasu powstania zanotował w maju 26,4 mln zł zysku na sprzedaży i 12,1 mln zł zysku netto. Jednak strata po pięciu miesiącach wynosi 70,8 mln zł przy przychodach 2,8 mld zł. W analogicznym okresie ubiegłego roku było gorzej. Strata wynosiła 259,0 mln zł przy przychodach 2,5 mld zł.
Jerzy Podsiadło, prezes PHS, twierdzi, że w kolejnych miesiącach powinna systematycznie następować poprawa wyników ekonomicznych spółki. Jednak nadal dużym problemem koncernu są jego zobowiązania, które wynoszą 4,7 mld zł, z tego 3,9 mld zł stanowią krótkoterminowe. Wśród zagrożeń dla funkcjonowania PHS zarząd wylicza m.in. wstrzymanie dostaw prądu, gazu i węgla. 30 czerwca mija termin obowiązywania porozumienia z wierzycielami, od których przyszły inwestor PHS ma przejąć długi.
— W przypadku braku prolongaty obowiązywania porozumienia może nastąpić eskalacja działań windykacyjnych — podkreśla Jerzy Podsiadło.
Zarząd PHS zaniepokojony jest przedłużającym się procesem prywatyzacji. Resort skarbu nadal podaje nowe terminy wyboru inwestora. 18 czerwca wiążące i uzupełnione oferty złożyli amerykański US Steel i hinduski LNM. 27 czerwca komisja międzyresortowa ma wskazać najlepszą ofertę.
— Brak rozstrzygnięć powoduje opóźnienia w restrukturyzacji spółki oraz realizacji inwestycji, ponieważ banki też czekają na decyzje w tym zakresie — wyjaśnia Jerzy Podsiadło.
Według ostatniej wyceny, PHS są warte 4 mld zł (wartość aktywów minus zobowiązania).