Pierwsze rozmowy koalicyjne PiS-PO zakończyły się patem

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 29-09-2005, 19:36

Pierwsze koalicyjne rozmowy PiS-PO, które odbyły się w czwartek w Sejmie w obecności mediów, zakończyły się patem. Obie strony pozostały przy swoich zdaniach - spór dotyczył tego, czy program rządzenia ma przedstawić PiS, a PO się do niego ustosunkować - co proponowała Platforma, czy też - jak chciało PiS - obie partie mają go wypracować wspólnie.

Pierwsze koalicyjne rozmowy PiS-PO, które odbyły się w czwartek w Sejmie w obecności mediów, zakończyły się patem. Obie strony pozostały przy swoich zdaniach - spór dotyczył tego, czy program rządzenia ma przedstawić PiS, a PO się do niego ustosunkować - co proponowała Platforma, czy też - jak chciało PiS - obie partie mają go wypracować wspólnie.

    Drugim nierozstrzygniętym problemem było to, czy uzgodnień koalicyjnych powinno dokonać wąskie grono czołowych działaczy obu ugrupowań - czego domagała się PO, czy też kilka zespołów programowych złożonych w sumie z kilkudziesięciu osób - co postuluje PiS.

    Politycy PiS domagali się także od PO przedstawienia jej kandydata na wicepremiera. Platforma odpowiadała, że najpierw uzgodnienie programu, potem personalia.

    Podczas trwających ok. 2 godzin rozmów reprezentanci PiS wiele razy zarzucali Platformie, że chce odgrywać rolę recenzenta programu ich partii. Przedstawiciele PO odrzucali ten zarzut. Podkreślali, że PiS jako zwycięzca wyborów powinien przedłożyć program rządzenia, a nie program wyborczy. Zapewniali, że jeśli PiS taki program przedstawi, PO odniesie się do niego życzliwie.

    W słowie wstępnym szef PiS Jarosław Kaczyński wyraził żal, że w rozmowach PO-PiS nie uczestniczy szef PO Donald Tusk. Dowodził też, że nie ma żadnych podstaw, by domagać się obecności w tych rozmowach jego brata - jak chciała Platforma - bo nie jest on działaczem partyjnym, tylko państwowym.

    Zapewnił, że Kazimierz Marcinkiewicz jest poważnym kandydatem na premiera i będzie szefem rządu niezależnie od wyniku wyborów prezydenckich. Przedstawiciele PO otwarcie wyrazili obawę, że w razie przegranej w wyborach prezydenckich Lech Kaczyński stanie się kandydatem PiS na premiera.

    W odpowiedzi na to Jarosław Kaczyński zapewnił, że w takiej sytuacji jego brat pozostanie prezydentem Warszawy. Rokita zaznaczył natomiast, że spodziewał się, iż dwaj kandydaci na prezydenta - Tusk i Lech Kaczyński - wezmą udział w rozmowach PO i PiS o przyszłym rządzie. "Oczekiwaliśmy, że obaj kandydaci na prezydenta położą ręce na stół i powiedzą: +niezależnie od tego, kto wygra, to jest rząd, który chcemy wspólnie firmować, bo to jest IV RP+" - mówił Rokita.

    "Wyrażam żal, że - z powodów takich, że jacyś doradcy medialni powiedzieli, że dwaj bracia Kaczynścy nie powinni siedzieć obok siebie na krześle - jedna z najważniejszych postaci w państwie (...) nie chce dać gwarancji nowemu rządowi" - powiedział Rokita. 

    Rokita oświadczył, że Platforma na pewno nie zgodzi się na to, by plan rządzenia w Polsce i koncepcja nowego gabinetu powstała w wyniku pracy 46 osób. (PiS do kilku zespołów programowych zaproponował 19 swoich ekspertów, jeśli doda się do tego tyle samo z PO i ośmioro liderów obu partii, wychodzi 46 osób). Rokita ocenił, że pomysł, by prace nad nowym rządem prowadziło tyle osób, jest "ścieżką do klęski".

    Należąca do zespołu negocjacyjnego PO Hanna Gronkiewicz-Waltz zaapelowała do przedstawicieli PiS o przedstawienie propozycji programu przyszłego rządu. Sprzeciwiła się pomysłowi pracy nad programem w zespołach.

    "Proszę przysłać program, skończmy z zasadami stolików i podstolików" - podkreśliła. Zaznaczyła też, że nowoczesnym państwem zarządza się przez "cele i zadania". Dlatego - według niej - PiS powinien przedstawić PO program przyszłego rządu, a Platforma ustosunkuje się do niego.

    Rokita zażądał od Jarosława Kaczyńskiego zaprzestania lansowania tezy, że tylko prezydentura jego brata Lecha jest gwarantem zmian w Polsce. "To nieprawda, że Lech Kaczyński jest czegokolwiek gwarantem" - oświadczył i zaproponował inną tezę: Donald Tusk i Lech Kaczyński są gwarantami tego, że się powiedzie. Wcześniej lider PiS mówił, że jego brat jest gwarantem powstania IV RP.

    "Jeśli pan się nie zobowiąże od tej chwili, że tego typu retoryka z tych negocjacji zostanie wyeliminowana, to w ogóle w moim przekonaniu staje pod znakiem zapytania sens prowadzenia tego rodzaju rozmów" - oświadczył Rokita.

    W odpowiedzi lider PiS podkreślił, że nie będzie wycofywał tezy o tym, że Lech Kaczyński byłby gwarantem zmian w Polsce, bo w nią "głęboko wierzy".

    Rokita na koniec spotkania przedstawił oczekiwania PO pod adresem PiS. Po pierwsze, rozmowa o stanowiskach powinna się odbyć tak szybko, jak to możliwe, ale najpierw muszą być uzgodnione przynajmniej zręby planu rządzenia.

    Ponadto PO chce otrzymać od PiS projekt konstrukcji rządu (m.in. projekt ustawy o działach administracji i projekty rozporządzeń dotyczących kompetencji poszczególnych ministrów). "Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, żeby się do niego odnieść niezwłocznie" - zapewnił Rokita.

    Platforma chce także, by PiS przedstawił jej zasadnicze cele, które chce osiągnąć, rozpisane - tak dokładnie, jak to możliwe - na zadania dla poszczególnych resortów. Ten postulat Rokita uznał za najważniejszy.

    Po wysłuchaniu przedstawionych przez Rokitę postulatów PO Kaczyński postawił pytanie, "kto w istocie wygrał te wybory". "To, co od pana przewodniczącego usłyszeliśmy, wskazywałoby, że Platforma Obywatelska" - oznajmił szef PO.

    Jarosław Kaczyński oświadczył na koniec rozmów, że jego ugrupowanie przedstawiło swoje propozycje dotyczące zasad formowania rządu i teraz oczekuje na odpowiedź Platformy. Zaznaczył, że PiS oczekuje wymiany dokumentów programowych z PO oraz tego, że rozmowy prowadzone będą w zespołach programowych.

    "Proponuję rozpoczęcie konkretnych rozmów koalicyjnych w normalnych warunkach" - oświadczył Kaczyński. Dodał, że albo Platforma przyjmie tę propozycję, albo koncepcję rządu autorskiego. Podkreślił, że przy wariancie rządu autorskiego stanowisko marszałka Sejmu nie przypadłoby PO, lecz PiS jako zwycięzcy wyborów.

    W rozmowach oprócz J. Kaczyńskiego PiS reprezentowali też Marcinkiewicz, Ludwik Dorn oraz Kazimierz Michał Ujazdowski. W zespole PO oprócz Rokity i Gronkiewicz-Waltz, uczestniczyli też Grzegorz Schetyna i Bronisław Komorowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pierwsze rozmowy koalicyjne PiS-PO zakończyły się patem