Pierwszy polski ETF zadebiutował na GPW

opublikowano: 07-01-2019, 22:00

By hurtem inwestować we wszystkie spółki z WIG20 wystarczy rachunek maklerski i niespełna 40 zł. Z ekonomicznego punktu widzenia efektywniejsze są jednak transakcje za około 1 tys. zł

Dawno niewidziany przy takich okazjach przedstawiciel rządu pojawił się podczas wczorajszego debiutu na warszawskiej giełdzie. 7 stycznia 2019 r. na parkiet nie weszła jednak żadna nowa spółka — Piotr Nowak przyszedł na inaugurację notowań funduszu Beta ETF WIG20TR.

Na rynku głównym GPW jest grubo ponad 400 spółek, ale tylko
jeden polski ETF. Jego wejście na rynek zainaugurowali uderzeniem w dzwon Adam
Dakowicz, prezes AgioFunds TFI, oraz Robert Sochacki, członek zarządu Beta
Securities Poland.
Zobacz więcej

NOWE OTWARCIE PO LATACH:

Na rynku głównym GPW jest grubo ponad 400 spółek, ale tylko jeden polski ETF. Jego wejście na rynek zainaugurowali uderzeniem w dzwon Adam Dakowicz, prezes AgioFunds TFI, oraz Robert Sochacki, członek zarządu Beta Securities Poland. Fot. Marek Wiśniewski

— Przyzwyczailiśmy się do debiutów spółek, które pozyskały kapitał na rozwój w formie akcji lub obligacji, ale giełda to platforma obrotu — podkreśla Izabela Olszewska, członkini zarządu Giełdy Papierów Wartościowych (GPW).

Beta ETF WIG20TR to przedstawiciel funduszy, których jedynym celem jest wierne odwzorowywanie indeksów. Jeżeli te rosną, to wartość certyfikatów funduszy również, jeśli spadają indeksy — tracą również fundusze. Tymi ostatnimi handluje się zaś na giełdach jak akcjami. ETF-y — bo o nich mowa — pojawiły się w Stanach Zjednoczonych na początku lat 90. XX wieku. Od kilku lat na GPW notowane są trzy tego typu produkty Lyxora z grupy Société Générale. Rynku jednak nie zawojowały, co wydaje się pochodną tego, że formalnie są to fundusze luksemburskie. To zaś rodzi pewne konsekwencje podatkowe. Beta ETF WIG20TR, stworzony wspólnie z izraelską Beta Securities Poland, a formalnie prowadzony przez AgioFunds TFI, jest w całości oparty na polskiej ustawie o funduszach inwestycyjnych.

Nowe możliwości

W założeniu Beta ETF WIG20TR ma odtwarzać zachowanie indeksu WIG20TR, a więc wskaźnika notowań największych spółek z GPW powiększonego o wypłacane przez nie dywidendy. Chce to robić przez fizyczną replikację indeksu, czyli kupowanie akcji spółek dokładnie w takiej proporcji, w jakiej są w indeksie. Będzie pobierał 0,4 proc. opłaty za zarządzanie. Z drugiej strony, jako fundusz nie będzie płacił podatku od otrzymywanych dywidend. Zyski i straty z inwestycji w Beta ETF WIG20TR inwestor będzie musiał rozliczyć samodzielnie, tak jak to dzieje się w przypadku zysków i strat z inwestycji w akcje, obligacje, kontrakty terminowe czy gry na foreksie. Będzie je przy tym mógł kompensować z tymi formami aktywności finansowej.

— Instrument ma najlepsze cechy funduszy i najlepsze cechy akcji — zachwala Robert Sochacki, członek zarządu Beta Securities Poland.

Wartość certyfikatów jest 100 razy mniejsza od wartości indeksu WIG20TR. Obecnie wynosi więc około 38,50 zł. To ewidentny ukłon w stronę drobnych inwestorów. Już za taką kwotę mogą zainwestować w cały pakiet spółek z indeksu WIG20. Prowizje biur maklerskich powodują oczywiście, że jest to nieefektywne kosztowo. Przy tak małej kwocie inwestor wpada bowiem w prowizje kwotowe. Dopiero gdy wartość transakcji wynosi około 1 tys. zł, zmieniają się one w stawki procentowe, które standardowo wynoszą 0,38-0,39 proc. W efekcie, nawet w liczbach bezwzględnych transakcja za 1 tys. zł może być tańsza od dziesięciokrotnie mniejszej.

Grupą docelową pierwszego polskiego ETF-u są jednak przede wszystkim fundusze aktywnie zarządzane i ubezpieczyciele. Przez ETF mogliby uzyskać ekspozycję na cały WIG20, samodzielnie przeważając lub niedoważając tylko niektóre spółki, by znaleźć dodatkową stopę zwrotu, czyli tzw. alfę. Twórcy ETF-u uważają przy tym, że pozwoli on na realizację niektórych trudnych dotychczas do wykonania strategii inwestycyjnych. Adam Dakowicz, prezes AgioFunds TFI, jako przykład wskazuje zajęcie długiej pozycji na Beta ETF WIG20TR i krótkiej na akcjach z indeksu WIG20. Bilansem takiej operacji byłyby same dywidendy wypłacane przez warszawskie blue chipy.

— To, jaka byłaby opłacalność takiej strategii, zależy od wysokości dywidend, ale sam nie wiem, czy wkrótce takiego funduszu nie wprowadzimy — mówi Adam Dakowicz.

Czekamy na więcej

Beta Securities Poland już sugerowała uruchomienie kolejnych lokalnych ETFów — opartych na indeksach WIG20short, WIG20 lev, a zwłaszcza mWIG20TR.

— Dla pierwszego ETF-u WIG20 był oczywistym wyborem. Wydaje się jednak, że ETF na WIG20 nie jest instrumentem, na który rynek czekał latami. Jak się spojrzy na mWIG40, to sytuacja wygląda inaczej. Kontrakty terminowe są notorycznie niedowartościowane względem rynku kasowego — zaznacza Robert Sochacki.

GPW nie obawia się przy tym, że ETF-y zmniejszą zainteresowanie kontraktami terminowymi, które tworzy sama giełda.

— Nie traktujemy ETF-ów jako konkurencji dla kontraktów terminowych. Możliwość pojawienia się wielu strategii, których dotychczas nie można było stworzyć spowoduje, że ciasto jako całość urośnie, a nie zmaleje. Poza tym inwestujący w kontrakty terminowe akceptują wyższe ryzyko [występuje w nich mechanizm dźwigni — red.]. Kto inny będzie zainteresowany ETF-em, więc nie widzę tu ryzyka kanibalizacji — mówi Izabela Olszewska.

Giełda wręcz marzy o kolejnych ETF-ach.

— Patrzyliśmy z zazdrością na inne rynki, gdzie bardzo prężnie rozwijały się ETF-y, a nawet całe rodziny ETF-ów. Mamy nadzieję, że gdy pewna ścieżka jest już przetarta, będą powstawały nowe ETF-y obecnego emitenta. Może też przyłączą się do tego kolejne TFI — zachęca Izabela Olszewska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pierwszy polski ETF zadebiutował na GPW