Pierwszy zbliżeniowy mPOS chce podbić mikrofirmy

Na rynku jest już pierwszy mobilny terminal płatniczy akceptujący transakcje kartami zbliżeniowymi. Nie jest jednak tani.

Moda na mobilne terminale płatnicze, a właściwie hybrydy łączące elementy klasycznego POS-a z tabletem czy smartfonem, na całego zawitała do Polski. W USA od kilku lat robią one prawdziwą furorę wśród małych firm okazjonalnie lub sporadycznie akceptujących płatności kartą. Tyle że za oceanem są to dość proste urządzenia, bo karty z czipemdopiero wchodzą na rynek. W Europie i w Polsce karty czipowe są właściwie standardem, stąd mPOS-y muszą posiadać klawiaturę do wystukania PIN-u. To osobne urządzenie, skomunikowane bluetoothem z telefonem. Na naszym rynku działa już kilku dostawców takich urządzeń. Dołączył kolejny, który proponuje mPOS akceptujący płatności zbliżeniowe. Urządzenie dostarcza Ingenico, a dystrybuuje agent rozliczeniowy Polskie ePłatności. Nie jest ono tanie. Jednorazowy koszt — przystawka do smartfona przechodzi na własność merchanta — wynosi 399 zł netto (pierwsze 500 urządzeń w cenie promocyjnej 149 zł). Do tego trzeba doliczyć opłatę od każdej transakcji kartą w wysokości 1,99 proc. obrotu. Janusz Bober, prezes PeP, przekonuje jednak, że cena wcale nie jest wysoka.

— Musieliśmy znaleźć złoty środek między rozwiązaniami tanimi, z których nikt nie korzysta, i droższymi, które nie akceptują płatności zbliżeniowych. My oferujemy w pełni funkcjonalne urządzenie — mówi Janusz Bober.

Cenowo mPeP na tle konkurencji jest najdroższy, natomiast prowizje pobierane przez agenta od transakcji mieszczą się w dolnym pułapie tabeli opłat innych dostawców. Piotr Waś, country manager Ingenico na Polskę, Węgry i kraje bałtyckie, przekonuje, że funkcja płatności zbliżeniowych stanowi na tyle dużą wartość dodaną, że warto zainwestować w to urządzenie.

— Rynek kartowy masowo migruje na karty zbliżeniowe, podobnie jak terminale płatnicze, które są dostosowywane do płatności NFC — mówi Piotr Waś. Ingenico i PeP przywołują dane NBP, według których wartość jednostkowej płatności kartowej systematycznie spada z 94 zł w I kwartale 2012 r. do 79 zł w I kwartale 2014 r., co świadczy o rosnącym udziale kart zbliżeniowych. Przekonują, tak jak też inni dostawcy tych urządzeń, że mobilny terminal jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla mikrofirm, które dotychczas ze względu na wysokie koszty utrzymania klasycznego terminalu rezygnowały z akceptacji kart. mPOS może też znaleźć zastosowanie w sieciach taksówkowych, firmach kurierskich, dużych sklepach, które w przenośne terminale mogą wyposażyć mobilnych sprzedawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pierwszy zbliżeniowy mPOS chce podbić mikrofirmy