Piła skoczy na głęboką wodę

Samorządowcy chcą, by proces uchwalenia ustawy o zaopatrzeniu w wodę i odbiorze ścieków zbadał Trybunał Konstytucyjny. Wątpliwości budzi zatwierdzanie taryf

tkPaństwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie (PGWWP) zatwierdza taryfy za wodę i ścieki. Nowe opłaty wejdą w życie w połowie roku i będą obowiązywać przez trzy lata. Regulator otrzymał ponad 2,5 tys. wniosków. Do końca kwietnia wydał 836 pozytywnych decyzji i nie zatwierdził ponad 400 wniosków taryfowych. Ponad 500 decyzji czeka na podpis, a 800 wniosków jest rozpatrywanych.

Zobacz więcej

SPÓR KOMPETENCYJNY: Piotr Głowski, prezydent Piły, uważa, że skoro samorządy odpowiadają za zaopatrzenie mieszkańców w wodę i odbiór ścieków, to one, a nie Wody Polskie, powinny mieć wpływ na taryfy. Regulator twierdzi natomiast, że cenniki ustalają spółki wodno-kanalizacyjne, a on jedynie sprawdza, czy uwzględniły rzeczywiste koszty. FOT. ZBIGNIEW KOMOROWSKI — FORUM

Za plecami

Dotychczas o stawkach za wodę i ścieki decydowały gminy. Część samorządów uważa, że zatwierdzanie stawek przez rządowego regulatora jest niezgodne z konstytucją. Radni Piły podjęli nawet uchwałę dotyczącą zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego (TK) nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków, uchwalonej pod koniec ubiegłego roku i określającej zasady zatwierdzania taryf przez Wody Polskie. Pilscy samorządowcy kwestionują tryb i tempo uchwalenia ustawy, podkreślając, że przyjęto ją podczas jednego posiedzenia. Przypominają też, że nie został spełniony wymóg opiniowania projektów ustaw przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego.

„Pomimo wystąpienia przez projektodawców o opinię komisji na etapie prac rządowych, projektowi nadano dalszy bieg przed jej uzyskaniem i przed upływem ustawowego terminu na jej wyrażenie. W konsekwencji ustawa została uchwalona bez wymaganego prawnie udziału strony samorządowej, choć regulowana nią materia w sposób bezpośredni kształtuje sytuację ustrojową samorządu gminnego” — napisał Piotr Głowski, prezydent Piły, w uchwale dotyczącej skierowania ustawy do TK.

Kontrowersje dotyczą m.in. pozostawienia w gminach obowiązku świadczenia usług dostaw wody i odbioru ścieków przy jednoczesnym przekazaniu uprawnień do zatwierdzania taryf Wodom Polskim.

„Pomimo tego, że, wolą ustawodawcy zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków, jako zadanie własne, realizowane ma być nadal (…) przez gminy we własnym imieniu i na własną odpowiedzialność, kluczowe w tym zakresie kompetencje zostały przekazane ustawą nowelizującą na rzecz organów administracji rządowej” — napisał Piotr Głowski.

Twierdzi, że naruszono tym samym zasadę decentralizacji i udziału samorządu w sprawowaniu władzy publicznej oraz zasadę samodzielności zadaniowo-kompetencyjnej samorządu terytorialnego, ponieważ uzależniono realizacją zadań gminy od decyzji administracji rządowej. Wiele postulatów podnoszonych przez władze miasta organizacje samorządowe zgłaszały już na etapie prac nad nowelizacją ustawy, a także w okresie przygotowania prawa wodnego, które również reguluje zasady działania PGWWP. Ponieważ nie mogą one zaskarżyć ustawy do TK, wniosek Piły jest traktowany w branży wodno- -ściekowej nie jak inicjatywa jednego miasta, ale postulat środowiska. Nie całego.

Prawa i obowiązki

— Rzeczywiście, pozostawienie w gminach obowiązku dostarczania mieszkańcom wody i odbierania ścieków, przy jednoczesnym odebraniu wpływu na wysokość opłat za świadczone usługi, może budzić wątpliwości. Ponad połowa przedsiębiorstwwodno-kanalizacyjnych popierała jednak pomysł przekazania decyzji o zatwierdzeniu taryf regulatorowi — przypomina Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.

Niektórym podmiotom wodno-kanalizacyjnym, które zazwyczaj są jednostkami samorządowymi, doskwierały wymogi lokalnych włodarzy, dotyczące utrzymywania niskich taryf za wodę i ścieki. Firmy potrzebowały pieniędzy na rozwój, tymczasem samorządowe władze obawiały się, że jeśli zgodzą się na podwyżki, przegrają wybory. Przekazanie decyzji regulatorowi miało rozwiązać ten problem, ale może się to nie udać. Z informacji „PB” wynika bowiem, że w roku wyborczym niektórzy samorządowcy prosili firmy wodno-kanalizacyjne o utrzymanie albo obniżenie stawek we wnioskach. Po wyborach mogą poprosić o korektę stawek z powodu nieprzewidzialnych kosztów. Autorzy pomysłu powołania regulatora argumentowali natomiast, że samorządy, jako właściciele firm wodno-ściekowych, dbają o ich interesy, a nie o dobro mieszkańców, godząc się na podwyżki. Pojawiały się też sugestie, że bogate przedsiębiorstwa sponsorują gminne działania niezwiązane z gospodarką wodną. Teraz to regulator oceni celowość wydatków.

Powódź z deszczówki

Przedsiębiorstwa wodno-ściekowe musiały złożyć wnioski taryfowe do 12 marca. Tymczasem dopiero teraz dostaną z Wód Polskich informację, jakie opłaty zmienne i stałe naliczy im regulator. Pierwsze są określane na podstawie ankiet i kontroli dokumentów przedsiębiorstw przeprowadzonej przez PGWWP. Najwięcej problemów powodują jednak drugie, których dotychczas firmy nie musiały wnosić, zwłaszcza za tzw. przelewy burzowe. Tadeusz Rzepecki twierdzi, że zostały określone tak, jakby faktycznie przelewano w nich deszczówkę cały rok bez przerwy. Nowe stawki mogą zachwiać bilansami wielu przedsiębiorstw. Jego zdaniem, konieczna będzie więc zmiana prawa wodnego, by doprecyzować zasady naliczania tych opłat. W przeciwnym razie przedsiębiorcy, których nie będzie stać na opłaty, mogą przestać inwestować w przelewy burzowe albo nawet zlikwidować część działających — a miasta będą pławić się w deszczówce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Piła skoczy na głęboką wodę