PIP z nową filozofią

opublikowano: 16-02-2016, 22:00

Prawo i BHP Pierwsza kontrola bez sankcji. Kary to ostateczność, ale trzeba je zróżnicować i dopasować do wielkości firmy. A kodeks napisać od nowa…

Inspektor pracy powinien doprowadzić do poprawy warunków pracy w zakładzie, wykorzystując swoje uprawnienia i działając z szacunkiem do kontrolowanego. Roman Giedrojć, pełniący od niedawna funkcję Głównego Inspektora Pracy (GIP), zadeklarował, że będzie zwracał uwagę, aby inspektorzy przede wszystkim pomagali w stosowaniu prawa, ale też pracodawcy czy przedsiębiorcy powinni na to zasługiwać. Z patologią na rynku pracy inspekcja musi i będzie walczyć. Jednak inaczej niż do tej pory. Nowy główny inspektor ma bogaty plan zmiany działania Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Istotną w tym rolę przypisuje inspektorom. Dlatego chce m.in. kontynuować program „3xS”, realizowany w latach 2006-08.

— Inspektorzy pracy mają być doradcami i partnerami dla pracodawców i muszą stale podnosić kwalifikacje. Będziemy stawiać na ich specjalizację — zapowiada Roman Giedrojć, nowy szef inspekcji pracy.
Zobacz więcej

SPECJALIŚCI:

— Inspektorzy pracy mają być doradcami i partnerami dla pracodawców i muszą stale podnosić kwalifikacje. Będziemy stawiać na ich specjalizację — zapowiada Roman Giedrojć, nowy szef inspekcji pracy. Marek Wiśniewski

Nie kontrola, lecz instruktaż

— W programie kładziemy nacisk na samodzielność, specjalizację i skuteczność inspektora pracy. To ekspert w określonej dziedzinie, profesjonalista z autorytetem i samodzielny odpowiedzialny organ administracyjny. Będziemy stawiać na specjalizację i ustawiczne podnoszenie kwalifikacji — powiedział Roman Giedrojć na swojej pierwszej konferencji prasowej.

Nowy szef PIP podkreślił, że inspektor musi być partnerem dla przedsiębiorcy i pracodawcy. Jednocześnie przyznał, że sam pracodawca nie może się na wszystkim znać, i zapowiedział zmianę filozofii kontroli. Pierwsza prowadzona u mikro-, małego i średniego przedsiębiorcy będzie kontrolą instruktażową — w formie audytu. Ma mieć charakter wizyty doradczej, prewencyjnej, niezakończonej sankcjami, ewentualnie wydaniem pouczenia czy ostrzeżenia. W nowym podejściu do pierwszych kontroli nie będzie jednak łagodnego traktowania w przypadku stwierdzenia rażącego naruszenia prawa pracy (np. niewypłacania wynagrodzeń), bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia pracowników, nielegalnego zatrudnienia i gdy kontrola będzie prowadzona w związku z wypadkiem przy pracy, szczególnie śmiertelnym, ciężkim i zbiorowym. Do tej pory podobnie traktowano nowo powstałych pracodawców. Jednak to określenie jest mało precyzyjne, nie wiadomo, czy chodzi o firmę działającą np. od pół roku, roku czy półtora. W nowym podejściu to nie ma żadnego znaczenia, istotą jest pierwsza kontrola. Przewiduje się, że czynności kontrolne przeprowadzi dwóch inspektorów — jeden wyspecjalizowany w prawie pracy i legalności zatrudnienia, drugi w bezpieczeństwie i higienie pracy. Dopiero później, gdy rekontrola wykaże brak zastosowania się do zaleceń, inspekcja sięgnie po przewidziane prawem środki.

— Generalną zasadą ma być, że inspektor doradza i pomaga pracodawcy w eliminowaniu nieprawidłowości. Karanie to ostateczność — podkreślił Roman Giedrojć.

Sankcje według taryfikatora

Lecz także w karaniu szykują się zmiany. Te jednak nie zależą od PIP. Główny inspektor planuje porozumieć się z rządem, aby odstąpić od sankcjonowania naruszeń w postępowaniu w sprawach o wykroczenia, a wprowadzić możliwość karania w trybie postępowania administracyjnego oraz taryfikator kar za konkretne rodzaje naruszeń, co obecnie umożliwia ustawa o transporcie drogowym.

— Pracodawca będzie wiedział, za co jest karany i w jakiej formule — zwrócił uwagę Roman Giedrojć.

Poinformował też, że niezależnie od ustalenia kar dla określonego rodzaju nieprawidłowości ich wysokość powinna być też zróżnicowana zależnie od wielkości zatrudnienia w firmach. Obecnie nierzadko są one nieadekwatne do popełnionych wykroczeń i są zbyt niskie. W innych za wysokie.

— W obecnym systemie nałożenie 2 tys. zł mandatu, a w przypadku recydywy 5 tys. zł dla pracodawcy zatrudniającego tylko jednego pracownika na jedną czwartą etatu, może prowadzić do zamknięcia zakładu — stwierdził główny inspektor. GIP proponuje, aby wysokość kar rosła proporcjonalnie do wielkości przedsiębiorstwa. Jak powiedział, mandat nie może być dla pracodawcy kosztem — znaczna grupa przedsiębiorców świadomie i celowo narusza przepisy, wliczając zapłatę niewysokiej grzywny (od 1 tys. do 2 tys. zł) w ryzyko prowadzonej działalności.

W tym roku, podobnie jak w latach poprzednich, inspekcja pracy ma w planie przeprowadzić ok. 80 tys. kontroli. Niewykluczone jednak, że będzie ich mniej. PIP może zabraknąć etatów do zrealizowania wszystkich zadań, które zwiększono o nowe obowiązki. Niedługo, po wejściu w życie 22 lutego zmian w zasadach zawierania z pracownikami umów terminowych, inspekcja będzie musiała badać, czy pracodawcy przestrzegają wprowadzonych limitów ustalonych dla tych umów (maksymalnie 3 umowy z tą samą osobą i nie na dłużej niż 33 miesiące), a zwłaszcza, czy z uwagi na tzw. obiektywne potrzeby mogli nie stosować się do tych ograniczeń. Na inspekcję nałożono też kilka nowych obowiązków informacyjnych związanych z delegowaniem pracowników do innych państw członkowskich Unii Europejskiej, np. powiadomienia pracodawcy o decyzji organu innego państwa w sprawie nałożenia na niego kary lub grzywny administracyjnej. PIP ma być też zobligowana do sprawdzania, czy przedsiębiorca prowadzi ewidencję godzin przepracowanych przez zleceniobiorców i wynagradza ich z zastosowaniem co najmniej minimalnej stawki godzinowej, którą rząd chce wprowadzić w tym roku.

Bez uprzedzenia, na legitymację

W ocenie GIP za takim zwiększeniem obowiązków powinny iść dodatkowe etaty. Nie wiadomo jednak, czy to możliwe. Niewykluczone, że po analizie kadrowej w inspekcji jej szef zwróci się do Rady Ochrony Pracy i komisji sejmowej o zmniejszenie liczby tegorocznych planowanych kontroli.

— Jestem zwolennikiem, żeby zrobić mniej, ale lepiej — podsumował problem Roman Giedrojć. Jednocześnie potwierdził niedawne rozpowszechnione informacje, że kontrole PIP będą podejmowane bez uprzedzania o nich pracodawców. Wyraził też nadzieję, że uda się wprowadzić zasadę, aby upoważnienie do kontrolowania było na stałe „przypisane” do legitymacji inspektora, jak to jest w innych krajach unijnych. Obecnie takie upoważnienia trzeba wydawać na piśmie i dostarczać pracodawcom, co kosztuje dodatkowo budżet państwa. W 2015 r. na przykład w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Gdańsku wystawiono ich ponad 6,3 tys., a ich koszt wyniósł 16,4 tys. zł. Roman Giedrojć liczy też na to, że wreszcie spełniony zostanie postulat wyposażenia inspektorów w możliwość wydawania nakazu przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę, gdy stwierdzą, że warunki zatrudnienia są właściwe dla stosunku pracy. Obecnie mogą tylko skierować wniosek do sądu o ustalenie statusu zatrudnienia, sami nie mogą wydać w tej sprawie żadnej decyzji. PIP walczy o zmianę swojej roli w tych kwestiach od 2001 r. Jeśli jej się to uda, sądy będą analizować ewentualnie odwołania od decyzji inspektorów, oceniając ich bezsporność. Na razie inspekcja ma prawo tylko do nakazów płacowych, uzyskane kilkanaście lat temu. Ta propozycja oznacza konieczność wprowadzenia zmiany przepisów nie tylko o PIP, także prawa pracy. GIP chciałby wprowadzenia do Kodeksu pracy zasady domniemania stosunku pracy. Uważa zresztą, że cały ten akt powinien być napisany od nowa. Obecny kodeks obowiązuje od 1975 r., potem był wielokrotnie nowelizowany i nie przystaje do obecnych realiów. Niewykluczone, że powstanie nowy. Jak poinformował Roman Giedrojć, resort pracy już nad tym pracuje, a PIP chce się do tego włączyć.

550 mln zł Tyle łącznie wyniosły nieopłacone należności na rzecz kilku tysięcy pracowników, wyegzekwowane przez PIP w latach 2012-15.
300 Tyle kontroli rocznie prowadzi inspekcja pracy w tzw. firmach nowo powstałych.
1000 zł To najniższy mandat przewidziany w Kodeksie pracy, który może nałożyć inspektor pracy.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu