PKO BP franków się nie boi

opublikowano: 13-08-2019, 22:00

Bank ma za sobą rekordowy kwartał. Przed czasem osiągnął większość celów ze strategii, więc szykuje jej rewitalizację.

Stało się już tradycją, że sesja pytań po prezentacji wyników banków za II kwartał zaczyna się od tematu wpływu wyroku TSUE w sprawie kredytów indeksowanych na sytuację spółki. Nie inaczej było w PKO BP. Bank wyprzedzająco opisał problem dość szczegółowo w raporcie kwartalnym i pytania o franki przyjął z lekką irytacją. Po pierwsze dlatego, że w jego przypadku skala problemu jest niewielka, bo kredytów indeksowanych, o których trybunał będzie rozstrzygać, nie posiada, a denominowanych ma stosunkowo niedużo. Po drugie, co zarząd między wierszami próbował przemycić dziennikarzom obecnym na konferencji, im więcej o TSUE się mówi, tym więcej klientów zgłasza się do prawników, a to kancelarie są prawdziwymi beneficjentami sytuacji.

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, mówi, że bank nie planuje
wychodzić z ofertą przewalutowania kredytów frankowych do czasu, aż wyklaruje
się otoczenie prawne dotyczące tych kredytów.
Zobacz więcej

NAJPIERW ORZECZENIA:

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, mówi, że bank nie planuje wychodzić z ofertą przewalutowania kredytów frankowych do czasu, aż wyklaruje się otoczenie prawne dotyczące tych kredytów. Fot. Marek Wiśniewski

PKO BP, jak czytamy w raporcie, dostał 1160 pozwów od frankowiczów, w tym dwa to pozwy zbiorowe. Klienci żądają unieważnienia całej lub części umowy lub rozmaitych rekompensat. Łączna wartość spornych spraw to 265 mln zł. Bank przekonuje, że żadna z jego klauzul nie została wpisana na listę klauzul niedozwolonych i większość spraw wygrywa. Generalnie uważa, że wyrok TSUE będzie mieć niewielki wpływ na działanie PKO BP.

Rekordowy kwartał

Zamiast o frankach bank zdecydowanie bardziej woli rozmawiać o wyniku za II kwartał, który był rekordowy — zysk netto wyniósł 1,2 mld zł. — Wynik za trzeci i czwarty kwartał, choć tu pojawiają się elementy sezonowości, powinny być podobne jak w drugim — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP. Podkreśla, że dobry rezultat w drugim to efekt poprawy wyniku z podstawowej działalności o trwałym charakterze. Wskazuje na rosnące przychody odsetkowe będące pochodną dużych wolumenów sprzedażowych i w segmencie klienta detalicznego i firmowego. Rafał Kozłowski, wiceprezes i dyrektor finansowy banku, podkreśla bardzo dobrą sprzedaż kredytów konsumpcyjnych. W II kwartale PKO BP osiągnął 19-procentowy udział w nowej sprzedaży na rynku consumer finance.

— Jesteśmy blisko naturalnego dla banku poziomu udziałów w rynku, czyli w granicach 20 proc. Obecnie udział banku wynosi 16 proc. Bardzo dobra sprzedaż w II kwartale przybliża nas do celu — mówi Robert Kozłowski.

Wart odnotowania jest fakt, że 10 proc. sprzedaży kredytów gotówkowych bank realizuje poprzez aplikację IKO. Dobre wyniki w III kwartale to również zasługa niskich kosztów ryzyka, które spadły do poziomu 55 punktów bazowych. Piotr Mazur, odpowiedzialny za mitygowanie ryzyka w banku, pytany, czy w którymś sektorze gospodarki zauważa ryzyko kredytowe, odpowiada, że od stycznia obserwuje spadek przychodów w transporcie samochodowym.

— Branża jest barometrem sytuacji w gospodarce i to, co się w niej dzieje, może przełożyć się na inne sektory. Być może jest to tymczasowe pogorszenie związane z regulacjami w UE i spadkiem zamówień w sektorze motoryzacyjnym w Niemczech. Będziemy obserwować sytuację. Na razie nie zauważamy wpływu spadku przychodów na jakość portfela — mówi Piotr Mazur.

Przekroczone cele

Koszty ryzyka na poziomie 55 punktów bazowych są już poniżej celu zapisanego w strategii banku na lata 2016-20 (85-75 pkt baz.). To samo dotyczy wskaźnika koszty/dochody. Zarząd chciał, żeby był mniejszy niż 45 proc., a po drugim kwartale spadł do 43 proc. W górę poszedł za to wskaźnik zwrotu z kapitału do 10,7 proc. (celem strategicznym jest ponad 10 proc.), a Rafał Kozłowski mówi, że na koniec roku może dojść do 11 proc. W związku z przekroczeniem strategicznych kamieni milowych zarząd zdecydował się zrewitalizować dokument i wyznaczyć nowe cele.

— Ogłosimy je w listopadzie, być może 5 listopada przy okazji prezentacji wyników za trzeci kwartał, na pewno nie wcześniej — zapowiada Zbigniew Jagiełło.

OKIEM ANALITYKA

Franki dołują kurs PKO BP

KAMIL STOLARSKI, analityk DM Santander

Zgadzam się z tym, co bank napisał w prezentacji, że wyniki wydają się powtarzalne. To był dobry kwartał dla banku, cieszy strona przychodowa, dobra kontrola kosztów ryzyka. W przeciwieństwie do tego, co widzimy na rynku, te koszty spadają. Silnikiem napędzającym wyniki są przychody odsetkowe, które w I półroczu wzrosły o 500 mln zł. Jest to pochodna marży wyższej o 3 pkt baz. i rosnącego wolumenu kredytów, których przybyło 6 proc. Po I półroczu wydaje się, że konsensu dla PKO BP — 4,267 mld zł zysku za 2019 r. — jest zbyt niski. Właściwy poziom to jak sądzę 4,4 mld zł. To samo dotyczy prognoz na przyszły rok — konsensu 4,485 mld zł wydaje się mało ambitnym założeniem. Zagrożeniem dla wyników są franki. Na pewno inwestorzy nie bagatelizują związanego z nimi ryzyka, co widać po kursie. Ekspozycja na kredyty walutowe powstrzymuje ich przed mocniejszym zaangażowaniem się w akcje banku. Kiedyś PKO BP był wyceniany 15 razy zysk, a teraz 10. Kurs jest płaski przez ostatnie dwa lata, mimo że zysk skoczył z 3,2 mld zł do 4,2 mld zł. Spółka robi zatem 40 proc. zysku więcej, a cena pozostaje praktycznie bez zmian. To efekt franka, ale też, niestety, generalnie podejścia inwestorów do spółek z warszawskiej giełdy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu