PKO BP rozczarował wynikami

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 11-05-2011, 00:00

Bank po raz pierwszy od dawna nie wstrzelił się w oczekiwania rynku.

Bank po raz pierwszy od dawna nie wstrzelił się w oczekiwania rynku.

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, lubi powtarzać, że kierowany przez niego bank będzie przewidywalną instytucją. Jednak wyników za I kwartał niewielu analitykom udało się przewidzieć. Oczekiwania rynku były znacznie większe niż to, co pokazał bank. Wynik netto 871 mln zł był wprawdzie o 21 proc. wyższy niż w ubiegłym roku, jednak rynek obstawiał grubo ponad 900 mln zł

— Nie ma możliwości osiągania dobrych wyników, jeśli kondycja firm i Polaków będzie się pogarszała — mówi Zbigniew Jagiełło.

Szef banku tłumaczy, że w obecnym otoczeniu makro, kiedy PKB rośnie o 3,8 proc., PKO BP może dostarczać stabilny wzrost zysków.

— Kładę nacisk na "stabilny" — mówi prezes Jagiełło.

Oznacza to, że oczekiwania dynamik rzędu 30 proc. są nieco na wyrost. Szef PKO BP uważa wynik I kwartału za bardzo dobry. Przyznaje, że biznes nieco zwolnił, ale wynikało to z otoczenia rynkowego.

— W bankowości, podobnie jak w naturze, gdzie po zimie przychodzi wiosna, mamy do czynienia z sezonowością. W I kwartale sprzedaż jest słabsza — mówi Zbigniew Jagiełło.

Rzeczywiście, pierwsze trzy miesiące były kiepskie dla banku. Sprzedaż kredytów hipotecznych wyniosła 2,2 mld zł, podczas gdy w IV kwartale 3,2 mld zł, a w I kwartale 2010 r., który powinien być naznaczony stygmatem sezonowości — 2,8 mld zł. Kredytowanie deweloperów skurczyło się o połowę — do 600 mln zł z 1,2 mld zł kwartał wcześniej. Z tym że przed rokiem na finansowanie rynku mieszkaniowego bank wydał 400 mln zł.

Jeszcze gorzej było z kredytem komercyjnym. Stabilny poziom trzymała sprzedaż dla małych i średnich firm, ale w korporacjach doszło do dużego spadku produkcji kredytowej. Bank udzielił kredytów za 3,9 mld zł wobec 4,8 mld zł w IV kwartale i 5,6 mld zł w I kwartale 2010 r.

Spadek wolumenów odbija się negatywnie na wyniku prowizyjnym, który wzrósł wprawdzie kwartał do kwartału o 1,6 proc., ale zaliczył niemal 10-procentowy spadek rok do roku. A to wszystko jeszcze zanim bank wprowadził nową ofertę rachunków, które pod pewnymi warunkami mogą być darmowe. Od II kwartału przychody z opłat mogą dodatkowo spaść.

Na razie owoce akcji marketingowej z udziałem Szymona Majewskiego nie zachwycają. Od połowy marca bank otworzył 100 tys. kont osobistych, z czego 60 tys. nowym klientom.

PKO BP musi mocniej się postarać, jeśli chce zatrzymać ucieczkę posiadaczy rachunków. Od IV kwartału 2008 r., kiedy po raz ostatni ich nie tracił, do końca marca ubyło mu aż 263 tys. ROR-ów. Tylko w I kwartale stracił 47 tys. kont. Jeszcze szybciej klienci oddają karty PKO BP. W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy zwrócili ich prawie 400 tys.

Wkrótce zarząd PKO BP znowu zasiądzie w komplecie. W poniedziałek zaczną się przesłuchania kandydatów do funkcji szefa ryzyka. Zgłosiło się 9 osób, dwie odpadły z powodów formalnych.

BGŻ z wysoką dynamiką

Szykujący się do wejścia na giełdę bank pochwalił się stachanowskimi wynikami w I kwartale. Zysk netto wzrósł w stosunku do I kwartału 2010 r. o 250 proc. Liczbowo jest to jednak skromne 33,8 mln zł. Wysoka dynamika zyskowności jest zasługą przede wszystkim wzrostu wyniku odsetkowego o 35 proc. Bank sugeruje, że wynik I kwartału nie będzie raczej powtarzalny. Przypomina, że wkrótce otworzy bank internetowy, co przełoży się na wzrost kosztów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy