Plan dla OFE pod lupą analityka

opublikowano: 12-07-2016, 08:00

Fundusze w nowej wersji mogą rzucić akcje na rynek, jednak skala podaży i oddalenie w czasie nie powinny niepokoić, uważa Michał Marczak, analityk mBanku.

Specjalista w raporcie comiesięcznym ocenił plan dla OFE na „neutralny plus” dla rynku. Za główną zaletę rozwiązań, zaproponowanych przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego w odniesieniu do otwartych funduszy emerytalnych, uważa to, że skarb państwa nie będzie bezpośrednio ingerował we władze spółek notowanych na GPW.

— Był to czynnik, który w zasadniczy sposób mógł odstraszać inwestorów zagranicznych i krajowych do inwestycji w małe i średnie spółki — podkreśla Michał Marczak. Specjalista dostrzega jednak kilka niedoprecyzowanych elementów planu. — Jeżeli „nowe OFE” nie będą zasilane przepływami z ZUS na obecnych zasadach, co jest najbardziej prawdopodobne, ale jedynie poprzez dobrowolne wpłaty, to trudnobędzie im konkurować o kapitał z innymi produktami oszczędnościowymi. Pomimo niższych opłat za zarządzanie ograniczona możliwość wycofania pieniędzy oraz mniejsza elastyczność produktowa (derywaty zapewne tak, ale już nie rynki zagraniczne) spowodują, że w konkurowaniu o kapitał z obecnymi TFI mają małe szanse. Oznacza to, że nowe OFE nie będą zasilane nową gotówką — zwraca uwagę Michał Marczak. Zgodnie z planem, OFE mają zostać przekształcone w TFI i zarządzać 75-procentamiobecnych aktywów, na które składać się będą wyłącznie akcje polskich spółek. Reszta aktywów (35 ze 140 mld zł) zasilić ma Fundusz Rezerwy Demograficznej. Ekspert mBanku dodaje, że taki podział aktywów oznaczać będzie, że fundusze będą musiały sobie zrobić „poduszkę” płynnościową na umorzenia. Gdyby było to 7 proc. aktywów, jak obecnie, to w drugiej połowie 2017 r. (zmiany mają wejść w życie w 2018 r.) można oczekiwać podaży akcji na poziomie około 7 mld zł. — Realne odpływy — biorąc pod uwagę ilość osób wchodzących w okres emerytalny szacujemy raczej na 2-3 mld zł.

Nowym OFE będzie trudno zwiększyć płynność portfeli na podstawie tylko wpływów z dywidend, bo kolejny okres wypłat zacznie się dopiero w połowie 2018 r. Przy założeniu rozłożenia w czasie potencjalnych umorzeń aktywów dywidendy będą jednak zmniejszały presję na sprzedaż akcji. Jeżeli taki scenariusz (koniec napływu nowych pieniędzy) miałby się nie zmaterializować, rząd musiałby wprowadzić zachęty do lokowania oszczędności w nowe OFE — te jednak będą zawsze alternatywą dla pracowniczych programów kapitałowych (PPK), który z założenia ma większe spektrum inwestycji, w tym kluczowe dla rządu, takie jak infrastruktura, nieruchomości itp. — mówi Michał Marczak. Naturalną przeciwwagą dla podaży ze strony OFE będą zakupy ze strony PPK, które będą inwestowały także na GPW.

— Trudno nam jednak ocenić, jak duża część ich aktywów będzie alokowana na tym rynku — zaznacza Michał Marczak i nie wyklucza, że w obszarze zainteresowania będą tylko duże spółki, z punktu widzenia państwa strategiczne, jak PKO BP, PZU, KGHM i firmy energetyczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy