Po maratonie płaczę ze szczęścia

opublikowano: 19-08-2022, 13:15
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mariusz Szeib, prezes Texet Poland, zaczął biegać w swoje pięćdziesiąte urodziny. Od tego czasu przebiegł maratony na siedmiu kontynentach, przy okazji zbierając miliony dla potrzebujących. Wspiera też ambitne projekty, m.in. zdobycie K2 przez podróżniczkę Monikę Witkowską.

Pasjonat pomagania:
Pasjonat pomagania:
W 2013 r. po 20 maratonach doszedłem do wniosku, że dobrze połączyć hobby z działalnością charytatywną. W sześciu wielkich maratonach świata World Marathon Majors corocznie na cele charytatywne zbiera się ponad 300 mln USD. Także dla mnie bieganie jest niesieniem pomocy – mówi Mariusz Szeib, prezes Texet Poland.
Wojciech Robakowski

Długodystansowiec Jerzy Skarżyński napisał biblię biegaczy „Biegiem przez życie”. Zadał w niej pytanie, czego potrzebuje biegacz, i tak na nie odpowiada: „Butów biegowych, stroju, dresu, zegarka? Z pewnością. Jednak najważniejsza jest chęć biegania. Bez niej całą dyskusję na ten temat można, jak w tej anegdocie, zakończyć krótko: Po pierwsze, nie ma armat! Jednak chcieć to za mało. Na drugim miejscu jest postawienie sobie celów i wiedza, jak je realizować. (…) Dopiero chęć biegania i wiedza, jak to robić, mogą zrobić z ciebie biegacza”.

– Ja powiem za Emilem Zatopkiem, jedynym trzykrotnym złotym medalistą olimpijskim w biegach [na 5, 10 km, maraton – red.] na jednej olimpiadzie: „Chcesz pobiegać, przebiegnij kilometr. Chcesz zmienić życie, przebiegnij maraton”. Jeśli podejmiemy decyzję, wtedy do gry wkracza mistrz Jurek Skarżyński. Przebiegnięcie maratonu to wielkie wyzwanie nawet dla sprawnej fizycznie osoby. Trzeba sporo na ten temat przeczytać. Jurek, którego znam i podziwiam, i jego książki są kopalnią wiedzy. Trzeba się także przebadać, by nie zrobić sobie krzywdy, i co nie mniej ważne, wyznaczyć termin i miejsce maratonu. Wtedy jesteśmy na właściwej drodze, by zrealizować ten trudny i ambitny plan. Poprawa komfortu życia gwarantowana – zapewnia Mariusz Szeib, prezes Texet Poland.

Jak się motywuje, żeby wyjść na trening? Przecież jest tyle wymówek: za zimno, za ciepło, pada, za ciemno, spodenki nie wyschły, nie zjadłem o czasie, nie mam batona energetycznego, boli mnie szyja…

– To od nas zależy, co może przeszkadzać lub pomagać. Filozof Epiktet mawiał, że nie należy się przejmować sprawami, na które nie mamy wpływu, tylko z całych sił kształtować sprawy, na które wpływ mamy. I mieć tyle mądrości, by umieć odróżnić jedne od drugich. Na pogodę nie mamy wpływu. Ale jeśli wielu ludziom udało się przebiec maraton na Antarktydzie i Saharze, to cóż znaczy deszczyk bądź mocniej grzejące polskie słoneczko? Nie ma rzeczy niemożliwych, co najwyżej trudne. Jeśli chcemy przebiec maraton, robimy to nie dlatego, że jest łatwo, lecz dlatego, że jest trudno. Różne przeszkody pojawią się na naszej drodze, a naszym zadaniem jest ich pokonywanie – mówi prezes.

Najcenniejsza koszulka biegowa

Nie wyruszaj bez przygotowania:
Nie wyruszaj bez przygotowania:
Przebiegnięcie maratonu to wielkie wyzwanie nawet dla sprawnej fizycznie osoby. Trzeba sporo na ten temat przeczytać. Trzeba się także przebadać, by nie zrobić sobie krzywdy, i co nie mniej ważne, wyznaczyć termin i miejsce maratonu. Wtedy jesteśmy na właściwej drodze, by zrealizować ten trudny i ambitny plan. Poprawa komfortu życia gwarantowana – zapewnia Mariusz Szeib.
Wojciech Robakowski

Wspomina przygody, które przeżył podczas startów w maratonach. Było ich wiele…

– Na Saharze rozpętała się burza piaskowa. Trzech biegaczy nie zastosowało się do regulaminu – nie zatrzymali się, by zaczekać na wóz ewakuacyjny. Biegli dalej mimo słabej widoczności. Zgubili trasę wytyczoną paliczkami z czerwoną kokardką. W rudej mgle pustynnej burzy wszystko natychmiast znika. Pobiegli w głąb pustyni. Dwie odwodnione osoby znaleziono na drugi dzień. Trzecią na tyle późno, że przypłaciła to życiem. Dwa lata po moim starcie na Saharze do obozu biegaczy wdarli się terroryści z Mali. Porwali dwóch maratończyków i jedną osobę z obsługi. Podczas biegu na Antarktydzie albatrosy – ptaki o największej rozpiętości skrzydeł – zaatakowały wystające spod czapki długie blond włosy Christine z Filadelfii. Z trudem się obroniła… W tym samym biegu David z Pensylwanii zasłabł po przekroczeniu linii mety, przewrócił się i stracił puls. Na szczęście akcja pobudzenia serca defibrylatorem przyniosła skutek. Po ponad dwóch minutach powrócił do nas. Nic dziwnego, że organizatorzy postawili jasny warunek uczestnictwa: ubezpieczenie w wysokości 100 tys. USD. W tej kwocie mieścił się koszt transportu zwłok. W 2005 r. lider biegu Maraton Ateny pomylił trasę i wpadł pod tramwaj. Przeżył, trochę się poobijał. Na Syberii, w Omsku, wraz ze mną biegł maratończyk z workiem cementu na plecach. Na Antarktydzie niewidomy Hein Wagner z RPA przybiegł zaledwie kilka minut po mnie. Ja po zakończeniu maratonu najczęściej płaczę ze szczęścia – opowiada Mariusz Szeib.

Pamiętne są też starty w biegach Lions Charity Run (LCR), które organizuje od 10 lat. W 2017 r. wraz z trzema kolegami biegł śladem Forresta Gumpa: 1000 km w poprzek Ameryki. W Alabamie dopadł ich cyklon Cindy, który wcześniej zabił kilka osób. Ich potraktował ścianą deszczu, który padał… dwie doby. W Gary, na przedmieściach Chicago, Jacka Trębeckiego, członka ich zespołu, zaatakowano nożem. Jedyne, co miał przy sobie, to koszulka biegowa, którą rozprowadzali z przeznaczeniem na pomoc dla uciekinierów z Syrii. Powiedział napastnikom: „Zwykle prosimy o 10 USD na nasz cel charytatywny, ale wam mogę ją przekazać za darmo”. Nie skorzystali. Wsiedli do samochodu i odjechali z piskiem opon.

Jadą razem: Arab, Żyd, Niemiec i Polak

Każdy może pomóc:
Każdy może pomóc:
Mariusz Szeib od 30 lat jest członkiem organizacji humanitarnej Lions Clubs. W tym roku wszystkie zebrane podczas biegów charytatywnych pieniądze przeznaczono dla sierot wojennych w Ukrainie. Biznesmen informuje, że można wesprzeć ten cel także przez stronę www.lionscharityrun.pl.
archiwum prywatne

Wszędzie, gdzie biegnie, niesie jakieś przesłanie, np. z partnerami biznesowymi z Niemiec biegł pod hasłem: Zawsze sąsiedzi/Teraz przyjaciele.

– W 2013 r. po 20 maratonach doszedłem do wniosku, że dobrze połączyć hobby z działalnością charytatywną. W sześciu wielkich maratonach świata World Marathon Majors (Boston, Nowy Jork, Chicago, Londyn, Berlin, Tokio) corocznie na cele charytatywne zbiera się ponad 300 mln USD. Także dla mnie bieganie jest niesieniem pomocy. Od 30 lat jestem członkiem Lions Clubs, największej humanitarnej organizacji z korzeniami i siedzibą w USA. Jej hasło to We Serve – pomagamy. W 2013 r. światowa konwencja odbywała się w Hamburgu. Postanowiliśmy z Danielem Wcisło, kolegą z mojego Lions Klubu Poznań Rotunda, pobiec tam ze Szczecina. Dołączył do nas Ludwik Schlereth, kolega z Niemiec, i w polsko-niemieckim składzie przebiegliśmy w tydzień 423 km. Zebrane 16,5 tys. USD przekazaliśmy na remonty domów dziecka w Halle zniszczonych przez powódź. Tak powstał światowy bieg Lions Charity Run. Przebiegliśmy już ponad 7,5 tys. km w 16 krajach na trzech kontynentach i zebraliśmy na dzieci w potrzebie w ponad 10 krajach, w tym w Polsce, 1,5 mln zł – wymienia Mariusz Szeib.

W trakcie przekazywania ambulansu medycznego dla uciekinierów z Syrii przebywających w obozach dla uchodźców w Libanie, wybieganego w LCR 2018 (1018 km z Poznania przez Pragę i Norymbergę do Strasburga z okazji setnej rocznicy zakończenia I wojny światowej), w samochodzie zmierzającym z Bejrutu do obozu Arsal pod granicą z Syrią było dwóch Arabów (sunnita i szyita), Żyd, Niemiec i Mariusz Szeib. Polak zapewnia, że komitywa była wyśmienita, łączył ich wspólny cel, pomoc – We Serve. Mówi, że jego celem poza pomocą dla dzieci jest także łączenie narodów, mimo trudnej historii. Polska i Niemcy są tego przykładem.

1 września 2020 r. spod Poczty Gdańskiej w Lions Charity Run symbolicznie wystartowali prezydent Lech Wałęsa i Cornelia Pieper, konsul generalna Niemiec. Uczestnicy biegu pokonali trasę z Gdańska do Berlina. W 75. rocznicę zakończenia II wojny światowej przebiegli 675 km pod hasłem: Zawsze sąsiedzi/Teraz przyjaciele. Gdy dobiegli do Słubic i Frankfurtu nad Odrą, wraz z prezydentami i mieszkańcami obu miast stwierdzili, że krajów już nie dzieli rzeka, lecz łączy most nad nią.

Dynamiczny rozwój:
Dynamiczny rozwój:
Firma odzieżowa Texet Poland, której prezesem jest Mariusz Szeib, to wielokrotny zdobywca tytułu Gazela Biznesu w rankingu „Pulsu Biznesu”.
Wojciech Robakowski

Uczestnicy biegów LCR przez dekadę zrealizowali wiele projektów pomocowych w Polsce, Niemczech, Ukrainie, Czechach, Łotwie, Słowacji, we Włoszech. Wybudowali także hostel dla uczniów jednej z najwyżej położonych szkół na świecie – w Lokhim w Himalajach, w drodze na Mount Everest. Współfinansowali budowy szkół w Ulyankulu w Tanzanii i Centrum Kultury dla dzieci w Kibeho w Rwandzie. W tym roku wszystkie zebrane pieniądze przeznaczono dla sierot wojennych w Ukrainie.

Między 17 a 24 czerwca tego roku przebiegli 1026 km z Oak Brook pod Chicago (siedziba Lions Clubs International) do Montrealu (tam w tym roku odbywała się konwencja światowa) i zbierają fundusze na pomoc dla sierot wojennych we Lwowie. Biegła koleżanka z Niemiec Susanne Hindahl-Reede, kolega z Ukrainy Roman Monastyrskyy i sześciu biegaczy z Polski. Jednym z wielu gestów ze strony gospodarzy było podświetlenie wodospadu Niagara w barwy narodowe Ukrainy.

– Pomoc dla Ukrainy to humanitarny obowiązek, z którego Polacy wywiązują się powyżej oczekiwań. To nie tylko pomoc rzeczowa i materialna. To serce na dłoni i otwarcie naszych domów. Mamy prawo być z tego dumni, a wszędzie za granicą, także w USA i Kanadzie, spotyka się to z ogromną sympatią i uznaniem – mówi Mariusz Szeib.

Wyjaśnia, że pomoc rzeczowa to głównie odzież i obuwie pozyskana kanałami biznesowymi.

– Texet Poland jest częścią New Wave Group oferującej odzież i artykuły promocyjne w Polsce i Europie. Dzięki temu przekazaliśmy uchodźcom z Ukrainy odzież i obuwie za ponad 600 tys. EUR. Połowa została przesłana do 10 ukraińskich miast, a druga do ponad 10 miast w Polsce – mówi prezes.

Uczestnicy LCR zbierają pieniądze w wielu miejscach i na wiele sposobów. Zachęcają do zakupu przebiegniętych kilometrów (1 km to 100 USD lub 100 EUR). Wspiera ich wiele znanych osób, m.in. Olga Tokarczuk – „Księgi Jakubowe” z jej autografem wylicytowali za 17 tys. zł, Robert Lewandowski – dwa T-shirty z autografem wylicytowano za 31 tys. zł, koszulki z autografami Lecha Wałęsy, Antonio Tajaniego – przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i Dawida Tomali – chodziarza, złotego medalisty z Tokio. W tym roku Iga Świątek przekazała na licytację koszulkę, w której wygrała turniej Rolanda Garrosa.

Monika, Wanda, Kubica

Polski sukces:
Polski sukces:
22 lipca o godz. 5.59 podróżniczka Monika Witkowska, wspierana przez Texet Poland, zdobyła K2.
materiały prasowe

Mariusz Szeib mówi o sobie: – Jestem poznańską pyrą. Tutaj się urodziłem i mieszkam całe życie. Stąd prowadzi Texet Poland, firmę o międzynarodowym zasięgu. Pasjonuje się nie tylko biegami, lecz także podróżami. Odwiedził 99 krajów, ostatni to Jemen.

Z wykształcenia jest inżynierem automatykiem po Politechnice Poznańskiej. W latach 80. ukończył studia podyplomowe na Politechnice Warszawskiej i Poznańskiej z zakresu sterowania mikroprocesorami. W 1989 r. – MBA i British Institute of Management w Londynie i Glasgow. W 2009 r. obronił doktorat na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

W 1989 r. z dwoma kolegami założył odzieżową spółkę handlową. W 1994 stworzył spółkę Seika, dystrybutora marek Fruit of the Loom i Naf Naf. W 1999 r. firma rozpoczęła dystrybucję szwedzkiej odzieży promocyjnej James Harvest i Printer. W 2007 r. Seika weszła w skład szwedzkiej grupy New Wave Group i w ten sposób powstał Texet Poland – jest m.in. wielokrotnym zdobywcą tytułu Gazela Biznesu w rankingu „Pulsu Biznesu”. W przeszłości ubierała m.in. team Williamsa z Robertem Kubicą.

– Dowiedziałem się, że 22 lipca o godz. 5.59 podróżniczka Monika Witkowska, wspierana przez Texet Poland i ubierana w naszą odzież, zdobyła K2. Ta góra przez 36 lat czekała na drugą Polkę, od czasu kiedy zdobyła ją Wanda Rutkiewicz – cieszy się prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane