Zakończyły się dwudniowe kontrole we wszystkich rzeźniach mięsa białego. Dziś wyniki mają spłynąć do województw.
O masowy przegląd ubojni branża drobiarska zaapelowała w ubiegłym tygodniu do Krzysztofa Jażdżewskiego, głównego lekarza weterynarii. Bezpośrednią przyczyną była wzrastająca liczba przypadków działalności w szarej strefie, co szkodzi wizerunkowi branży doświadczanej skutkami ptasiej grypy. Nielegalny ubój na znaczną skalę zarejestrowano w kilku województwach.
— W ciągu dwóch dni lekarze kontrolowali w zasadzie wszystko. Inspekcje odbywały się na zasadzie „dziś wchodzę, dziś wychodzę”. Lekarze na miejscu wypełniali specjalne druki, a w przypadku wykrycia znacznych uchybień wydawali natychmiast decyzje administracyjne — wyjaśnia Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii.
Wyniki kontroli trafią dziś do wojewódzkich lekarzy weterynarii, którzy prześlą je do Głównego Inspektoratu Weterynarii (GIW).
— Powiatowi lekarze weterynarii jako najbardziej zorientowani w sytuacji na podległym im terenie powinni odpowiadać za brak identyfikacji nielegalnego uboju, zwłaszcza gdy jest on znacznej skali — mówi Leszek Kawski, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa.
Kontrolerzy z GIW przyjrzą się też transportom drobiu z UE, ze szczególnym uwzględnieniem jego jakości. To może być jednak broń obosieczna, bo jak wykazała ubiegłoroczna kontrola, firmy unijne w odwecie weryfikowały transporty z Polski. Ucierpieli na tym głównie spedytorzy, karani np. za brak gaśnicy, a wysyłkę mięsa spotkał czasowy paraliż.