Pociąg zwany Empikiem

opublikowano: 29-09-2016, 22:00

Znana marka za 2-3 lata ma być nie do poznania. Zaczęło się od salonów, będą aplikacje do e-książek i błyskawiczne przesyłki.

Shinkansen — tak menedżerowie Empiku określają to, co się dzieje wewnątrz i na zewnątrz spółki. Najbliższe trzy lata są co do dnia wypełnione hasłem pracy na rzecz Empiku — w galeriach handlowych i internecie.

Reprezentacyjne salony Empiku to najbardziej rozpoznawalna odnoga biznesu EM&F, konglomeratu posiadającego segmenty tak różne, jak moda i szkoły językowe. Jak pokazała historia Elektrimu czy Vivendi, efekty synergii w tego typu koncernach są dużo niższe, niż chcieliby ich właściciele. Ostatecznie te przedsięwzięcia kończą podobnie — muszą wyprzedawać aktywa, by pokryć dług zaciągnięty na ekspansję.
Zobacz więcej

ZA SZEROKO:

Reprezentacyjne salony Empiku to najbardziej rozpoznawalna odnoga biznesu EM&F, konglomeratu posiadającego segmenty tak różne, jak moda i szkoły językowe. Jak pokazała historia Elektrimu czy Vivendi, efekty synergii w tego typu koncernach są dużo niższe, niż chcieliby ich właściciele. Ostatecznie te przedsięwzięcia kończą podobnie — muszą wyprzedawać aktywa, by pokryć dług zaciągnięty na ekspansję. [FOT. GK]

Pociąg zmian najpierw wymiótł niemal wszystkich menedżerów związanych z poprzednim inwestorem. Nowy właściciel — Penta Investments — odchudził grupę o prawie wszystkie spółki niezwiązane z salonami Empiku i e-commerce, a na pokład w nową, szybką podróż zabrał grupę kilkunastu wybranych menedżerów z doświadczeniem w największych w Polsce firmach doradczych, start-upach oraz czołowych firmach z handlu internetowego i tradycyjnego. Efekty? Zaczynają wychodzić na ulice.

Metr po londyńsku

Empik odsłonił właśnie kawałek swojej nowej twarzy — salony, których ideę wykuła m.in. renomowana londyńska agencja 20.20. Jednym z jej projektów jest transformacja salonów paneuropejskiej sieci Press & Books.

— Nie równamy wszystkiego z ziemią. Wracamy do korzeni, korzystamy z naszych niemal 70-letnich doświadczeń. Salon Empiku zdefiniowaliśmy jako miejsce, w którym dajemy ludziom radość z odkrywania kultury i rozwijania pasji — zaznacza Ewa Szmidt-Belcarz, prezes Empiku.

W nowych salonach Empiku jest przejrzyściej, przestronniej, a dobra książka wróciła na wyeksponowane miejsce. Pojawiły się też interaktywne ekrany. Według szacunków „PB”, redesign każdego z salonów to wydatek rzędu 1-2 mln zł. W 2019 r. około 15 proc. najbardziej dochodowych z ponad 220 placówek sieci ma pracować w nowej formule. I tym samym mają one osiągać przychody z metra kwadratowego o co najmniej kilkanaście procent wyższe niż dotychczasowa średnia dla sieci.

— Za pięć lat sieć będzie miała 280-300 sklepów — mówi Ewa Szmidt-Belcarz.

Stacja dla lojalnych

Już w ubiegłym i tym roku przychody salonów like-for-like (o porównywalnej powierzchni) rosły i rosną w tempie kilkuprocentowym. Jeszcze szybciej — o kilkadziesiąt procent — wywindowały się przychody cyfrowej części Empiku. Na dziś to 20-25 proc. przychodu grupy.

— Cała organizacja notuje 7. kolejny kwartał zwyżek. E-commerce Empiku rozwija się szybciej niż rynek, i to bez zwiększenia budżetów na marketing. W internetowym Empiku poważne zmiany nadejdą wkrótce. Będzie kampania reklamowa i nowa odsłona głównej strony oraz aplikacje do zarządzania e-bookami i audiobookami — ujawnia Szymon Bujalski, dyrektor e-commerce w Empiku.

Nadrzędną misją będzie rozwijanie programu lojalnościowego, łączenia dla klienta świata e-commerce z fizycznymi salonami. W realnych planach jest także wyciśnięcie ekstramocy z shinkansena: dostarczanie przesyłek w ledwie 2-3 godziny od zamówienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu