Pod sąd także za grzechy kooperanta

opublikowano: 27-08-2018, 22:00

Prawnicy premiera, ministrowie i biznes zarzucają projektowi ustawy przygotowanemu przez resort sprawiedliwości brak jasnych reguł i sprzeczność z prawem karnym. Groźną dla firm

Jeśli spółka miałaby zapłacić 30 mln zł kary za przestępstwo jej menedżera, powinna wiedzieć przynajmniej, za co dokładnie ta sankcja. Tymczasem przyszła ustawa, zaostrzająca odpowiedzialność podmiotów zbiorowych za czyny osób działających w ich imieniu, pracowników czy partnerów biznesowych, jest pod tym względem niebezpiecznie nieprecyzyjna. Taki zarzut stawiają organizacje przedsiębiorców i niektóre resorty opiniujące nowy akt, przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości. Zarzut niebagatelny, bo autor projektu chce karać nie tylko finansowo, na dodatek bez czekania na wyrok skazujący bezpośredniego sprawcę. Sąd mógłby orzec nawet o rozwiązaniu lub likwidacji firmy.

Prawo karne jako prawo granic powinno precyzyjnie wytyczać limity odpowiedzialności — przypominają resortowi kierowanemu przez Zbigniewa Ziobrę prawnicy premiera.
Zobacz więcej

SĄ GRANICE:

Prawo karne jako prawo granic powinno precyzyjnie wytyczać limity odpowiedzialności — przypominają resortowi kierowanemu przez Zbigniewa Ziobrę prawnicy premiera. Fot. Marek Wiśniewski

Przestępstwo, czyli co…

Na „nieostre” pojęcia przyszłej ustawy już zwracaliśmy uwagę w „PB”. Konsultacje pokazują, że mimo zdecydowanego poparcia opiniodawców dla efektywniejszej walki z przestępczością gospodarczą, niejednoznaczne reguły budzą ich sprzeciw i wątpliwości — nawet natury konstytucyjnej. Jolanta Rusiniak, prezes Rządowego Centrum Legislacji (RCL), przypomina w swoim stanowisku, że według orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego odpowiedzialność podmiotów zbiorowych jest odpowiedzialnością represyjną i przepisy, które ją regulują, powinny spełniać wymóg dostatecznej określoności prawa represyjnego (karnego). Tymczasem samo pojęcie czynu zabronionego jest w projekcie niejasne. Ma to być przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, zabrakło jednak definicji przestępstwa. W kwestiach nieuregulowanych projekt odsyła do Kodeksu karnego i szefowa RCL obawia się poszerzenia zakresu omawianej odpowiedzialności. Jej zdaniem, nieprecyzyjna jest też np. podstawa do ukarania w pewnych przypadkach, gdy przedsiębiorstwo nie zachowa reguł ostrożności, nawet jeżeli nie uda się wykryć sprawcy.

Reżim odpowiedzialności oparty na winie anonimowej powinien być stosowany wyłącznie, gdy firma osiągnie korzyść majątkową z przestępstwa — zwraca uwagę Mariusz Haładyj, wiceminister przedsiębiorczości i technologii w obszernym stanowisku jego resortu do projektowanej ustawy. Czytamy tam, że projekt odrywa odpowiedzialność karną od przestępcy, a wiąże z naruszeniem reguł ostrożności przez bliżej nieokreśloną osobę. Spółka, która o tę ostrożność dba, gdy ustalenie sprawcy nie jest możliwe, nie powinna odpowiadać za jego czyn. Według Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów, niezachowanie reguł ostrożności to zbyt ogólny i nieprecyzyjny powód do nałożenia sankcji. Czym to grozi? Zacytujmy radę: „Zadowalaniem się w praktyce procesowej samym pociąganiem do odpowiedzialnościpodmiotu zbiorowego, opartym na ogólnej i ocennej przesłance wraz z równoczesnym oportunistycznym zaniechaniem ustalania sprawcy czynu i pociągania go do odpowiedzialności, co każdorazowo wymaga uwzględnienia szeregu restrykcyjnych wskazań prawnych”.

Furtek interpretacyjnych jest w projekcie więcej. Wyrażają się nie tylko w niezdefiniowanych sformułowaniach typu: niezachowanie reguł ostrożności, niezachowanie należytej staranności czy niezachowanie ostrożności wymaganej w danych okolicznościach — warunkujących odpowiedzialność spółki za przestępcze czyny osób fizycznych. Do listy niejasnych regulacji wypunktowanych przez Radę Legislacyjną można też dorzucić te, do których ma zastrzeżenia resort finansów. Na przykład przepis o nałożeniu sankcji, jeśli dany podmiot tylko pośrednio zyska na przestępstwie. Ustalenie takiej korzyści może — zauważa wiceminister Leszek Skiba — powodować problemy interpretacyjne, podobnie jak proponowane w przyszłej ustawie kryteria oceny, czy interes społeczny przemawia za wszczęciem postępowania wobec firmy. Wiceminister ma też wątpliwości co do konstytucyjności obarczania spółki odpowiedzialnością za przestępstwo, gdy z określonych powodów jego sprawca nie podlega karze.

Wina organizacyjna

Spółka ma odpowiadać nawet za czyny swojego kooperanta. Musi tak dbać o przeciwdziałanie przestępstwom, aby nie dopuścił się tego również współpracujący z nią podmiot zewnętrzny. Stworzenie takich gwarancji będzie kosztowne dla przedsiębiorców — prognozuje wiceminister Mariusz Haładyj. Twierdzi ponadto, że te przepisy są wyjątkiem od zasady domniemania niewinności, a wiązanie zawsze winy w organizacji z brakiem procedur może być krzywdzące, zwłaszcza dla małych firm. Czasem niepisane zdroworozsądkowe praktyki mogą skutecznie zapobiegać nadużyciom, proponuje więc dostosowanie wymagań do skali działalności i ryzyka. Całkowicie natomiast sprzeciwia się rozwiązywaniu albo likwidacji przedsiębiorstw w jakimkolwiek przypadku uznania ich odpowiedzialności za czyny określone w ustawie. Wiceszef resortu przedsiębiorczości chce usunięcia z projektu tej kary — jest oparta na nieostrych przesłankach (ocenie, czy podmiot w części, czy w całości służył popełnieniu przestępstwa).

Reguły gry muszą być jasne. Tego warunku projekt nie spełnia. Zarazem zachęca ludzi do zgłaszania nie tylko podejrzeń popełnienia lub przygotowania przestępstwa, ale też nieprawidłowości organizacyjnych, zobowiązując organy firm do ich usunięcia. Gdy tego nie zrobią, kara pieniężna będzie surowsza niż za czyn zabroniony. Motywacją dla sygnalisty ma być m.in. ochrona jego praw pracowniczych. Za ich naruszenie sąd może zobowiązać spółkę do wypłacenia tej osobie nawet miliona złotych.

W Konfederacji Lewiatan, Radzie Legislacyjnej i resorcie przedsiębiorczości nie wierzą w czyste intencje wszystkich takich zgłoszeń. Przewidują złą wolę, wywieranie nacisku dla zachowania uprawnień czy uzyskania korzyści finansowych. Według rady, spółka powinna być w takich sytuacjach zwolniona z badania doniesień oraz z sankcji. Projekt tego nie przewiduje.

Zakazy na długie lata

Zapisano w nim za to bogaty wachlarz środków karnych, które sąd może orzec (także łącznie), gdy nie uzna za konieczne nałożenie głównych kar. To m.in. przepadek mienia, nawiązka na rzecz skarbu państwa, stałe lub czasowe zamknięcie oddziału, podanie wyroku do publicznej wiadomości. Ponadto zakazy, np. prowadzenia określonej działalności, promocji, korzystania z dotacji, ubiegania się o zamówienia publiczne — miałyby one obowiązywać nawet przez 10 lat, obecnie obowiązują maksymalnie przez pięć.

Czy takie wydłużenie tych okresów jest uzasadnione z punktu widzenia polityki kryminalnej, mając na uwadze, że większość proponowanych środków karnych może skutkować zakończeniem działalności firmy? — pyta wiceminister Mariusz Haładyj.

Business Centre Club obawia się, że działalnością zachwieją też zabezpieczenia ustanawiane dla prawidłowego toku postępowań przeciwko spółkom i zapobieżenia kolejnym czynom. Wśród nich są m.in. takie, które nie pozwalają zawierać niektórych umów czy przekształcać firmy. Jeśli do tego dodać zarząd przymusowy, możliwy do zastosowania przez prokuratora, to kontrolę nad przedsiębiorstwem można utracić, zanim zapadnie wyrok.

Zarząd przymusowy ogranicza prawa i wolności podmiotu zbiorowego w podobnym stopniu, co tymczasowe aresztowanie osoby fizycznej — zauważa Mariusz Haładyj. Dlatego wyłącznie sąd powinien o nim decydować. Natomiast Rada Legislacyjna zwraca uwagę projektodawcy, że Kodeks postępowania karnego wyklucza ustanowienie zarządu przymusowego dla zabezpieczenia kosztów sądowych, co akurat przyszły akt przewiduje. To według rady zbyt swobodne podejście do prawa karnego w przyszłej ustawie. Co na to jej autor?

Na razie trwa analiza stanowisk przedstawionych przez zainteresowane podmioty — poinformowano „PB” w Ministerstwie Sprawiedliwości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Pod sąd także za grzechy kooperanta