Podatek bankowy uderzy rykoszetem

Nowa danina nie jest dopasowana do ustawy o kredycie konsumenckim i może uderzyć w państwowe firmy udzielające pożyczek pracownikom

Podatek od niektórych instytucji finansowych ledwie zdążył wejść w życie, a już za chwilę może się okazać, że konieczna będzie jego solidna poprawa. Zgodnie z projektem, od lutego płacą go od własnych aktywów instytucje finansowe: banki, ubezpieczyciele i firmy pożyczkowe. Może się jednak okazać, że podatek uderzy po kieszeni większą grupę podmiotów. I to nie z branży finansowej…

Posłowie tej kadencji nie mają lekko — do parlamentu w rekordowym tempie trafiają coraz to nowe projekty ustaw. W legislacyjnym pośpiechu łatwo o błędy, o czym przekonali się już politycy przy wprowadzaniu 70-procentowej stawki PIT od odpraw menedżerów zarządzających spółkami skarbu państwa. Zdaniem ekspertów podatkowych, kolejną ustawą, którą może spotkać potrzeba szybkiej nowelizacji tuż po wejściu w życie, jest nowa danina od instytucji finansowych.
Zobacz więcej

PEŁNE RĘCE ROBOTY:

Posłowie tej kadencji nie mają lekko — do parlamentu w rekordowym tempie trafiają coraz to nowe projekty ustaw. W legislacyjnym pośpiechu łatwo o błędy, o czym przekonali się już politycy przy wprowadzaniu 70-procentowej stawki PIT od odpraw menedżerów zarządzających spółkami skarbu państwa. Zdaniem ekspertów podatkowych, kolejną ustawą, którą może spotkać potrzeba szybkiej nowelizacji tuż po wejściu w życie, jest nowa danina od instytucji finansowych. Marek Wiśniewski

Pożyczasz, płacisz

Ustawę wzięli pod lupę prawnicy oraz doradcy podatkowi i znaleźli w niej sporo błędów, i to takich, które mogą mieć katastrofalne skutki dla wielu prywatnych biznesów oraz spółek skarbu państwa. „PB” dotarł do analizy prawnej przygotowanej przez jedną ze znanych firm konsultingowych, która zasygnalizowała problem posłom Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Zgodnie z jej opinią, przepisy podatku bankowego są nieprecyzyjne i słabo skorelowane z ustawą o kredycie konsumenckim. Zdaniem ekspertów, w przypadku opodatkowania banków czy ubezpieczycieli nie ma zbyt wielu znaków zapytania. Dla wszystkich stawka jest taka sama — fiskus co miesiąc pobiera 0,0366 proc. od aktywów. Banki mogą liczyć na więcej przywilejów, bo z daniny wyłączone są m.in. kapitały własne czy obligacje skarbowe, a fiskus nalicza podatek dopiero od aktywów powyżej 4 mld zł. Na takie traktowanie nie mogą liczyć ubezpieczyciele, ale o nich także pomyśleli politycy, określająć kwotę wolną od podatku w wysokości 2 mld zł. W instytucjach pożyczkowych natomiast zwolnienie z podatku dotyczy aktywów do 200 mln zł, ale problem zaczyna się z definicją podatnika, którą określa ustawa o kredycie konsumenckim. W myśl ustawy instytucja pożyczkowa to nie tylko firma, która specjalizuje się w pożyczaniu pieniędzy, ale każdy „przedsiębiorca, który w zakresie swojej działalności gospodarczej lub zawodowej udziela lub daje przyrzeczenie udzielenia konsumentowi kredytu”. „Z zestawienia przepisów ustawy o kredycie konsumenckim wynika, iż instytucją pożyczkową może być pracodawca, który udziela pożyczek swoim pracownikom ze środków obrotowych lub środków z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych” — czytamy w analizie. Zdaniem jej autorów, do takich umów nie muszą stosować się przepisy ustawy o kredycie konsumenckim, co nie zmienia faktu, że pracodawca spełnia definicję instytucji pożyczkowej.

— W praktyce takimi podmiotami mogą być spółki skarbu państwa, w tym z sektora przemysłu ciężkiego czy energetyki, które w sposób dodatkowy udzielają pożyczek lub kredytów konsumenckich, a wartość ich aktywów jest znacząca i przekracza 200 mln zł — podkreśla doradca podatkowy i autor analizy, który zastrzega anonimowość.

Poprawić przepisy

Chcąc ściągnąć do kasy państwa dodatkowe miliardy z banków, nowa władza może strzelić sobie w stopę, bo hojny socjal najczęściej jest spotykany w państwowych firmach.

— Zgodnie z zapisami ustawy, podatek powinny zapłacić właściwie wszystkie spółki państwowe, które zatrudniają dużo pracowników i zapewniają dobrą opiekę socjalną. Na pewno PKP, PGE czy Orlen. Przepisy nie precyzują, że podstawą opodatkowania są tylko aktywa finansowe, więc zakładam, że fiskus bierze podatek od wszystkiego — mówi doradca podatkowy. Posłowie mogą naprawić błąd, ale to wymaga nowelizacji przepisów.

— Ustawa o kredycie konsumenckim jest nieprecyzyjna, ale pewnie łatwiej będzie poprawić ustawę o podatku bankowym dzięki doprecyzowaniu definicji podatnika albo podstawy opodatkowania — wyjaśnia ekspert.

Jego zdaniem, możliwe jest też wydanie interpretacji podatkowej przez Ministerstwo Finansów, wyjaśniającej, że jeśli do danej pożyczki nie stosuje się ustawy o kredycie konsumenckim, to podmiot, który jej udziela, nie jest instytucją pożyczkową w rozumieniu tej ustawy.

— Byłaby to naciągana interpretacja, ale możliwa — podkreśla nasz rozmówca. Andrzej Jaworski, poseł PiS i szef sejmowej Komisji Finansów Publicznych, przyznaje, że takich problemów nikt nie zgłaszał w trakcie prac nad ustawą.

— Nie wydaje mi się, żeby istniało niebezpieczeństwo objęcia podatkiem firm, które udzielają pożyczek pracowniczych. Na pewno nie było to intencją ustawodawcy. Gdyby jednak okazało się, że istnieje takie ryzyko, to jesteśmy gotowi do nowelizacji ustawy — zapewnia polityk.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu