Podatki polskie tak szalone, że słynne w całej Europie

Nasi przodkowie, oraz inni mieszkańcy ziem władanych przez pierwszą historyczną dynastię nad Wisłą, nie wypełniali rocznych zeznań podatkowych PIT, ale znakomicie wiedzieli kiedy, komu, ile i jak zapłacić odpowiednich danin. Jak to wszystko funkcjonowało?

Według Zygmunta Glogera, autora nieocenionej Encyklopedii Staropolskiej, pierwsi władcy piastowscy naśladowali w nakładanych daninach władców Zachodu. Być może ma on rację, ale należy pamiętać, że podatki w tamtych latach (a mam na myśli przełomy tysiącleci) musiały opierać się na wspólnej dla każdego regiony racjonalności. 

Lech i Czech na drzeworycie z Kroniki Macieja Miechowity
Zobacz więcej

Lech i Czech na drzeworycie z Kroniki Macieja Miechowity

Dwóch legendarnych prawładców Polski i Czech. To oni niosą chwałę założenia organizmów państwowych, mogą być więc też oskarżani o pierwsze obciążenia fiskalne.

Polską innowacją w europejskiej polityce fiskalnej była zapłata w naturze. A w zasadzie jej skala. Małe wydobycie szlachetnych kruszców przed tysiącem lat spowodował na naszych ziemiach konieczność posługiwania się monetami pojawiającymi się okazjonalnie przy wymianie handlowej prowadzonej przez obcych kupców. Częstsze jednak były zapłaty w naturze, które z czasem zaczęły być przez gości z Zachodu uznawane za polski ewenement do tego stopnia, że "prawem polskim" nazywano właśnie zapłatę w towarze. Popularność tej formy doprowadziła do przyjmowania często nazw własnych konkretnej daniny od towaru będącego najczęstszym świadczeniem. Tak funkcjonowała np. kunica, czyli popularna szczególnie na Rusi forma wykupu dziewczyny chłopskiej przez jej narzeczonego ofiarowywana jej dziedzicowi. W początkowych latach jej funkcjonowania stanowiły ją najczęściej skóry upolowanych kun. W późniejszym czasie określono jej równowartość na dwa korce owsa i dwa kapłony (wykastrowane za młodu koguty), a w przypadku wdów zapas miodu. Stosowanie tego podatku było stopniowo ograniczane już od czasów Władysława Jagiełły, który w 1413 r. zniósł tę powinność na Litwie. Jednocześnie trzeba podkreślić, że tzw. "prawo pierwszej nocy", według niektórych przekazów stosowane w Anglii i Skandynawii, nigdy nie miało miejsca na ziemiach polskich, a w opracowaniach określane jest za "obrzydliwe".

Utrzymanie grodów było obowiązkiem okolicznej ludności, to za jego wałami, fosami czy palisadami chronili się starcy, kobiety i dzieci w razie zewnętrznego zagrożenia. Mężczyźni odpierali nadchodzące ataki, wcześniej jednak przygotowując się do tego w czasie pełnienia rotacyjnej tzw. "straży grodowej". Była to obrona terytorialna, którą należy odróżnić od składających się z konnych oddziałów wojsk książęcych, które wykorzystywane były do działań zbrojnych poza granicami. Straż grodowa posiadała wysokie zdolności, bowiem tradycja jej utrzymania funkcjonowała przynajmniej przez kilkaset lat, o czym przypomina Gloger. Pierwszy o niej zapis pochodzi z XII wieku, a jeszcze w XV w. chłopi kujawscy potrafili obronić się dzięki niej przed atakiem o wiele lepiej wyszkolonych i wyposażonych Krzyżaków oraz ich oddziałów zaciężnych. 

Niech Twoje podatki za 2015 rok przejdą do historii. Rozlicz PIT z pb.pl

Pierwsze podatki wprowadzano na zasadzie prostego mechanizmu - powinność polegającą np. na odsłużeniu określonego czasu w wojsku książęcym zamieniano na dostawę towarów. W późniejszych wiekach osoba księcia została zastąpiona przez państwo, a służba przez zapłatę w towarze bądź pieniądzu. 

Inną powinnością było dbanie o przejezdność traktów oraz konserwację mostów. Z czasem jednak książęta zwalniali niektóre grupy od tego obowiązku, co miało swoje bardzo negatywne konsekwencje. I tak, kiedy Leszek Czarny starał się odbudować infrastrukturę w okolicach Sieradza znalazł się w kropce, ponieważ jego poprzednicy wcześniej zwolnili okoliczne wsie należące do biskupa od takiej powinności. Wioski wówczas były samowystarczalne, więc chłopom nie przeszkadzało, że, np. w prowadzonej wielkotowarowej wymianie handlowej przejezdność dłuższych tras miała ogromne znaczenie. 

Kolejną powinnością opisaną dokładnie w 1235 r. było wspólne utrzymywanie wałów na Dolnym Śląsku, broniących przed wyprawami zbrojnymi Niemców. W razie potrzeby nie tylko miejscowa ludność, ale także sprowadzani z głębi kraju robotnicy wznosili umocnienia, których skuteczność potwierdzał sam cesarz Fryderyk Barbarossa. 

Może i dziś warto byłoby wprowadzić substytut zapłaty PIT albo VAT w pracach społecznych, budowie mostów czy umacnianiu ziemnych wałów? Mam na myśli oczywiście te przeciwpowodziowe.

Dość zabawną powinnością świadczoną państwu przez chłopów był "ślad" (łac. vestigia), czyli wspólnotowa odpowiedzialność za ściganie przestępcy, wroga lub złodzieja. Każdy świadomy miał podążać za złoczyńcą pod groźbą odpowiedzialności za przestępstwo przez niego popełnione. Gloger zaznacza, że mieli to pełnić z krzykiem aż do pola sąsiada, na którym przekazywali mu pałeczkę tej spektakularnej sztafety.
Szczęśliwie, nie byliśmy jedynym państwem z taką powinnością. Pogoń za złodziejem, przy krzyku i zamieszaniu była też nałożona na angielskich chłopów. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Podatki polskie tak szalone, że słynne w całej Europie