Podatnicy nie pobudzą Europy

Bartek Godusławski
opublikowano: 20-02-2015, 00:00

Polska nie dołoży z budżetu do wehikułu inwestycyjnego UE. Inne kraje też nie, bo zmieniły się zasady finansowania funduszu.

Jeszcze do niedawna przedstawiciele rządu deklarowali, że są gotowi na wkład kapitałowy do Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS). Mateusz Szczurek, minister finansów, stawiał dwa warunki: żeby Polska nie była jedyna oraz by dostała miejsce w radzie sterującej funduszu. W tym tygodniu prezydencja łotewska w UE przedstawiła jednak kompromisowy projekt funkcjonowania funduszu, który nie przewiduje zaangażowania finansowego państw członkowskich w EFIS. Ciężar dodatkowych inwestycji, oprócz unijnego budżetu (16 mld EUR gwarancji) i Europejskiego Banku Inwestycyjnego (5 mld EUR), mogą natomiast wziąć na siebie krajowe lub sektorowe platformy inwestycyjne. Taki typ wsparcia rozważa obecnie resort finansów. To oznacza, że w finansowaniu strategicznych inwestycji w Europie Polska może wziąć udział np. za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego i spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe.

EFIS to cenna inicjatywa i Polska może na niej istotnie skorzystać, chociaż wymaga to wysiłku ze strony zarówno administracji publicznej, jak też sektora prywatnego — mówi Artur Radziwiłł, wicemini-ster finansów.
Wyświetl galerię [1/2]

POTRZEBNA WSPÓŁPRACA:

EFIS to cenna inicjatywa i Polska może na niej istotnie skorzystać, chociaż wymaga to wysiłku ze strony zarówno administracji publicznej, jak też sektora prywatnego — mówi Artur Radziwiłł, wicemini-ster finansów. ARC

Niełatwe pieniądze

— Nie ma jeszcze żadnych decyzji, ale to właściwy kierunek myślenia. Wybór formuły polskiego zaangażowania będzie zależał między innymi od jej wpływu na finanse publiczne. Chcemy, aby nasz wkład nie powiększał deficytu całego sektora finansów — mówi Artur Radziwiłł, wiceminister finansów. Resort chce, żeby fundusz ruszył jak najszybciej, i już dzisiaj zachęca sektor prywatny do zgłaszania inwestycji, które mogą uzyskać wsparcie.

— EFIS będzie brał na siebie część ryzyka, aby projekty inwestycyjne były bardziej atrakcyjne dla sektora prywatnego. Inwestycje infrastrukturalne w Polsce finansowane są dotychczas głównie z prostszych do wykorzystania bezzwrotnych funduszy unijnych lub pieniędzy publicznych. Będziemy więc musieli dopiero stworzyć grunt pod pełne wykorzystanie innowacyjnych instrumentów finansowych, jakie oferuje EFIS — uważa wiceminister finansów.

Zgłaszane projekty inwestycyjne muszą być konkurencyjne, bo w przeciwieństwie do funduszy UE, EFIS nie będzie oparty na systemie kopert.

— Polska nie dostanie konkretnej puli pieniędzy, wszystkie projekty będą traktowane na takich samych, konkurencyjnych zasadach. Fundusz nie będzie dawał grantów ani innego łatwego finansowania. Projekty, które trafią do EFIS, muszą na siebie zarobić — podkreśla Artur Radziwiłł.

Dużo dla małych

Szansa na dofinansowanie strategicznych inwestycji, np. infrastrukturalnych, pojawi się najwcześniej w połowie roku. Już wkrótce może natomiast ruszyć wsparcie dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw. W tym segmencie EFIS ma wygenerować inwestycje o wartości 75 mld EUR z 315 mld EUR przewidywanych na wszystkie unijne projekty. Polska już zbadała swoje potrzeby inwestycyjne. Zgłosiliśmy do KE około 200 inicjatyw o wartości przekraczającej 130 mld EUR. Łącznie państwa członkowskie zgłosiły ponad 2 tys. inwestycji za 1,3 bln EUR.

Polska eksportuje reformy

Nie broń i nie pieniądze będą podstawowym wsparciem Polski dla Ukrainy. Rząd chce się przede wszystkim podzielić doświadczeniem w reformach. Pełnomocnik polskiego rządu ds. wspierania reform na Ukrainie rozpoczął już konsultacje z tamtejszymi władzami — próbuje wysondować, jakie są potrzeby i oczekiwania naszego sąsiada.

— To dopiero początek. Musimy sprecyzować, które obszary wsparcia są najistotniejsze. Kilka jest w miarę jasnych, a w części są już konkretne działania. Polska wspiera reformę samorządową na Ukrainie, resort finansów współpracuje ze swoim ukraińskim odpowiednikiem w kwestiach fiskalnych, decentralizacji czy służb celnych — mówi Artur Radziwiłł, wiceminister finansów.

Nie tylko Ministerstwo Finansów angażuje się w pomoc na Wschodzie. Najwyższa Izba Kontroli już w ubiegłym roku przedstawiła ofertę szkoleń dla administracji ukraińskiej w dostosowywaniu się do procedur obowiązujących w Unii Europejskiej. Resort nauki przygotował program stypendialny dla studentów z Ukrainy. W ramach projektu w tym roku do Polski ma przyjechać 450 osób. W ocenie Artura Radziwiłła wsparcie instytucjonalne jest ważniejsze niż 100 mln EUR kredytu, który zadeklarowaliśmy dla Ukraińców.

— Moja rola — polegająca na wspieraniu zmian, które muszą zajść na Ukrainie, żeby odzyskała stabilność finansową, stworzyła fundamenty dla wzrostu gospodarczego i miała stabilną administrację w pełni realizującą podstawowe funkcje państwa — jest istotniejsza — mówi pełnomocnik rządu.

Finansowe wsparcie Ukraińcy dostają już z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W ubiegłym tygodniu zakończyły się negocjacje, których efektem jest 17,5 mld USD dla władz w Kijowie w ramach czteroletniego programu stabilizacji finansowej.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Podatnicy nie pobudzą Europy