Poddostawcy Equusa lamentują

Dawid Tokarz
opublikowano: 29-01-2009, 00:00

Kryzys zawitał do branży

Kryzys zawitał do branży

transportowej. Przewoźnicy,

którzy pracują na rzecz

potentata, twierdzą,

że grożą im bankructwa.

Equus, jedna z największych firm rynku TSL (transport, spedycja, logistyka), z przychodami rocznymi na poziomie 400 mln zł, drastycznie wydłuża terminy płatności podwykonawcom. Chodzi o tzw. partnerów małopolskiej spółki, którzy wykonują dla niej przewozy na podstawie pięcioletniej umowy dzierżawy samochodów i naczep (łącznie dysponują około 400 zestawami).

W połowie listopada ubiegłego roku Equus wydłużył im termin zapłaty do 35 dni od daty wpływu faktury, a na początku stycznia 2009 r. do 45 dni. Na tym nie koniec. W marcu i kwietniu przewoźników ma już obowiązywać termin 55 dni, a od maja: aż 60.

— Ta zmiana wynika z coraz trudniejszej sytuacji na rynku. Nasi klienci z Europy Zachodniej stosują nawet trzymiesięczne terminy płatności, a dostawcy paliw żądają terminu jak najkrótszego — tłumaczy Rafał Dyląg, prezes Equusa.

Z tą argumentacją nie zgadzają się podwykonawcy, których kilkunastu dotarło do "PB".

— Equus zabezpiecza się przed kryzysem naszym kosztem. Wydłuża nam terminy płatności, a czynsz dzierżawny każe sobie płacić co miesiąc. Grozi nam utrata płynności — twierdzi jeden z nich.

— Dodatkowo od października 2008 r. Equus systematycznie obniża nam stawki przewozowe w euro, które spadły już o ponad 10 proc. W tej sytuacji za miesiąc, najpóźniej dwa będę bankrutem — dodaje inny.

Szef Equusa uspokaja. Obniżki stawek tłumaczy spadkiem cen paliw i osłabieniem złotego względem euro. Przyznaje przy tym, że czynsz dzierżawny płacony przez przewoźników, wyrażony we frankach szwajcarskich, mimo wzrostu kursu i tej waluty, nie zmniejszył się.

— Partnerom naszej spółki nie grożą bankructwa. Muszą natomiast ograniczać koszty. Tak jak my i wszyscy w branży — mówi Rafał Dyląg.

Czy pogorszenie warunków współpracy z podwykonawcami to oznaka poważnej zadyszki finansowej największej na rynku firmy transportu drogowego? Szef Equusa zapewnia, że mimo kryzysu jego spółka nie ma problemów z płynnością. Mogłyby to potwierdzić wyniki finansowe spółki z 2008 r., ale te mają być dostępne dopiero za miesiąc.

Dawid Tokarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu