Deficyt stopniał do 30,5 mld zł, w dużej mierze dzięki wyższym dochodom. Zdecydowanych oszczędności na razie nie widać.
Rząd Kazimierza Marcinkiewicza przyjął autopoprawkę do budżetu na 2006 r. Nie udało się zbić deficytu do zapowiadanego od dawna poziomu 30 mld zł. Będzie wyższy o 547 mln zł, lecz jednocześnie niższy o ponad 2 mld od proponowanego przez rząd Marka Belki. Według zapowiedzi Kazimierza Marcinkiewicza, do 2009 r. żaden deficyt nie przekroczy 30 mld zł.
Ma być lepiej...
— Premier nie powiedział wiele o oszczędnościach. Wyliczał za to czynniki, dzięki którym wzrosnąć miałyby dochody budżetu — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego (BH).
Premier tłumaczył, że wyższe dochody będą możliwe m.in. dzięki lepszemu wykonaniu tegorocznego budżetu. Zamiast zapisanych w ustawie 35 mld zł, deficyt będzie o 4 mld zł niższy. Kazimierz Marcinkiewicz liczy na przyspieszenie wzrostu gospodarczego, a także na wzrost przyszłorocznych dochodów z VAT na skutek lepszej absorpcji środków unijnych, wprowadzenia programu budownictwa mieszkaniowego czy przyspieszonego programu budowy dróg i autostrad.
— To hasła. Czekamy na odpowiedź na pytania, kiedy i jak rząd zamierza wprowadzać zmiany — komentuje ekonomistka BH.
Premier przewiduje, że wzrostowi gospodarczemu pomoże 6 mld zł przeznaczonych w 2006 r. na waloryzację rent i emerytur.
— To ma wpływ na zwiększenie konsumpcji i dobry wpływ na wzrost gospodarczy. Jeśli dodamy niską inflację i niższe stopy procentowe, to za rok osiągniemy 5-procentowe tempo wzrostu — stwierdził premier.
W autopoprawce jest też mowa o dopłatach do paliwa rolniczego, które obowiązywać mają od 1 kwietnia (450 mln zł), wydłużeniu o 2 tygodnie urlopu macierzyńskiego (koszt 127 mln zł) czy zwiększeniu do 1000 zł zapomogi po narodzinach dziecka dla rodzin o najniższych zarobkach (160 mln zł). Oszczędności na administracji mają wynieść 500 mln zł (bez likwidacji niektórych instytucji i urzędów).
...a na podatki poczekamy
Na zmiany w systemie podatkowym poczekamy co najmniej do połowy przyszłego roku. Premier zapowiedział, że w pierwszym kwartale przyszłego roku rząd przygotuje całość reformy, a zmiany zostaną poddane debacie publicznej.
— W połowie roku poznamy system podatkowy — zapowiedział premier.
Zapewnił, że większość zmian podatkowych wejdzie w życie od stycznia 2007 r.
Premier ujawnił też, że zmiany w największym zakresie dotyczyć mają ułatwień w systemie i rozliczeń, co — jego zdaniem — jest ważniejsze niż sama wysokość stawek. Choć także one miałyby być niższe, szczególnie w przypadku CIT. Przyznał też, że rządowi nie udało się znaleźć sposobu na obniżenie pozapłacowych kosztów pracy.
Zapowiedział, że zamierza wraz z minister finansów spotkać się z Radą Polityki Pieniężnej i być może zarządem NBP po kończącym się dziś posiedzeniu. Jego zdaniem, istnieje jeszcze miejsce na obniżkę stóp procentowych. Zapowiedział też renegocjację z UE w kwestii księgowania środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych.