Podwykonawca rozbił się o skały

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 19-11-2018, 22:00

Taylor żąda od Budimeksu pieniędzy za nieprzewidziane wykopy w skalistym gruncie. Ten zaś chce zapłaty z GDDKiA, która płacić nie zamierza. Zyskuje… fiskus

Wkrótce miną dwa lata od oddania do ruchu zachodniej obwodnicy Lublina. Jej wykonawcą był Budimex. Wciąż jednak nie rozwiązano problemu roszczeń zgłoszonych w związku z wykonaniem kontraktu. Jednym z najtrudniejszych jest rozliczenie kosztów budowy kanalizacji deszczowej, wykonanej przez podwykonawcę — Taylora.

Na początku roku na rynku wodno- -kanalizacyjnym pojawiło się dużo
zleceń, dzięki czemu Taylor zbudował portfel zamówień wart około 70 mln zł.
Gdyby koniunktura się nie poprawiła, spółce trudno byłoby przetrwać
roszczeniowy spór.
Zobacz więcej

RATUNKOWA HOSSA:

Na początku roku na rynku wodno- -kanalizacyjnym pojawiło się dużo zleceń, dzięki czemu Taylor zbudował portfel zamówień wart około 70 mln zł. Gdyby koniunktura się nie poprawiła, spółce trudno byłoby przetrwać roszczeniowy spór. Fot. ARC

Budować, nie budować

Wszystko zaczęło się w lipcu 2015 r. Wówczas Budimex zawarł z Taylorem umowę na wykonanie kanalizacji deszczowej na lubelskiej obwodnicy.

— Zgodnie z dokumentacją przedstawioną przez GDDKiA, mieliśmy wykonać wykopy w gruntach kategorii I-V. Według umowy z wykonawcą, wynagrodzenie miało być wypłacone zgodnie z kosztorysem — mówi Grzegorz Maliszewski, prezes firmy Taylor.

Zaznacza, że już na etapie przetargu pojawiały się wątpliwości dotyczące zapisów związanych z podstawą rozliczeń, ale GDDKiA potwierdziła, że wynagrodzenie dla podwykonawcy kanalizacji ma być wypłacone zgodnie z kosztorysem. Problem w tym, że warunki gruntowe okazały się inne niż opisane w dokumentacji — natrafiono na skały macierzyste, tzw. margle, a kosztorys nie przewidywał prac związanych na przykład z tzw. odspojeniem gruntu skalistego.

— Chcieliśmy zejść z placu budowy, ale Budimex zagroził karami za niewykonanie umowy. Musieliśmy zrealizować kontrakt i wystąpić z roszczeniem za nieprzewidziane warunki i dodatkowe roboty — mówi Grzegorz Maliszewski.

Dodatkowe wynagrodzenie oszacowano na 3,8 mln zł netto. Wypłata była uzależniona od tego, czy inżynier kontraktu zgodzi się na zakwalifikowanie gruntów, których dotyczyło, do kategorii VI i VII, czyli znacznie wyższej, niż pierwotnie przewidywano. Początkowo zgody nie było. Taylor twierdzi jednak, że w trakcie realizacji kontraktu doszło do zmiany na stanowisku inżyniera kontraktu i nowy zgodził się zakwalifikować grunt do wyższej kategorii.

— Zrobił to na podstawie przeprowadzonych na zlecenie GDDKiA badań geologicznych,które potwierdziły występowanie skały — podkreśla Grzegorz Maliszewski.

Mimo to Taylor i Budimex nie mogły porozumieć się w sprawie wypłaty dodatkowego wynagrodzenia — ani między sobą, ani z GDDKiA. W styczniu 2017 r. podwykonawca otrzymał jedynie zapłatę za prace wynikające z kosztorysu, a nieprzewidzianych robót dodatkowych nie rozliczono, choć wszystkie prace zostały odebrane. Taylor próbował uzyskać dodatkowe wynagrodzenie z GDDKiA w ramach solidarnej odpowiedzialności.

— Okazało się, że — chcąc je uzyskać — musimy wystawić fakturę za nieprzewidziane prace. Zrobiliśmy to we wrześniu 2017 r. — mówi Grzegorz Maliszewski.

Budimex faktury nie przyjął, czekając na stanowisko GDDKiA. Ta jednak nie podejmowała decyzji w sprawie wypłaty.

Batalia podatkowa

Wystawiając fakturę, Taylor musiał zapłacić 900 tys. VAT.

— Zapłaciliśmy podatek, mimo że nie otrzymaliśmy wynagrodzenia za dodatkowe prace — mówi Grzegorz Maliszewski.

Nie mogąc doczekać się zapłaty za prace w odmiennych warunkach gruntowych, firma wystąpiła do lubelskiego urzędu skarbowego z wnioskiem o zwrot podatku na podstawie przepisów dotyczących ulgi za złe długi.

— Urząd wszczął kontrolę. Przesłuchał dyrektora kontraktu z Budimeksu i wysłał do pytania do centrali spółki — mówi Piotr Maliszewski, radca prawny i prokurent Taylora.

Dyrektor kontraktu Budimeksu potwierdził, że Taylor wykonał zlecenie w odmiennych od przewidzianych w dokumentacji warunkach gruntowych, wystawił fakturę i należy mu się wynagrodzenie. Poinformował też, że na podstawie wniosku Taylora przygotował aneks do umowy dotyczący dopłaty 3,8 mln zł netto. Nie został jednak podpisany, bo nie zatwierdziła go drogowa dyrekcja. Centrala Budimeksu w piśmie skierowanym do fiskusa zakwestionowałanatomiast kalkulacje finansowe Taylora, a rozliczenie roszczeń uzależniła od swoich rozliczeń z GDDKiA. Giełdowa spółka wezwała dyrekcję do ugody przedsądowej. Sprawa powinna zostać wyjaśniona w grudniu.

Kruche skały

Dyrekcja przekonuje natomiast, że zarówno roszczenia Budimeksu, jak i Taylora są bezzasadne.

„Zaprzeczamy informacji jakoby miały występować odmienne warunki gruntowe i takie samo stanowisko przedstawił nam inżynier kontraktu. Poparte to zostało badaniami laboratoryjnymi oraz opinią projektanta i jego geotechnika. Dlatego nasze stanowisko jest czytelne. GDDKiA nie uznaje roszczenia wykonawcy w zakresie odmiennych warunków gruntowych. Tym samym również roszczenia podwykonawcy nie mogą być uznane za zasadne i nie zostanie dokonana zapłata podwykonawcy” — informuje Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

Z naszych informacji wynika, że dyrekcja wprawdzie uznaje, że w gruncie były skały, ale po ich odsłonięciu traciły wilgotność i stawały się kruche, więc nie wymagały dodatkowych specjalistycznych prac. © Ⓟ

Kolejność informacji

Na tej podstawie fiskus uznał, że kwota roszczeń jest sporna, a w związku z tym Taylor nie ma podstaw do ubiegania się o zwrot podatku na podstawie przepisów o uldze za złe długi.

Przedstawiciele Taylora twierdzą jednak, że w trakcie kontroli urzędnicy skarbowi zwrócili uwagę na pismo Budimeksu do inżyniera kontraktu, z maja 2015 r., dotyczące natrafienia na skały w drogowym gruncie. Taylor twierdzi, więc, że już dwa miesiące przed podpisaniem umowy Budimex wiedział o odmiennych warunkach gruntowych.

— My natomiast nie zostaliśmy o tym poinformowani. Gdybyśmy wiedzieli nie podpisalibyśmy umowy albo inaczej wycenili ofertę — mówi Grzegorz Maliszewski.

Piotr Maliszewski podkreśla, że pozew o zapłatę przeciwko Budimeksowi jest gotowy i w najbliższym czasie zostanie wniesiony do sądu. Michał Wrzosek nie odpowiedział na pytanie „PB”, kiedy Budimex dowiedział się o innych niż w dokumentach warunkach gruntowych. Podkreślił, że z komentowaniem sprawy czeka do czasu rozstrzygnięcia kwestii roszczeń przez GDDKiA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Podwykonawca rozbił się o skały