Polacy chowają oszczędności w… mieszkaniach

Justyna Dąbrowska
opublikowano: 10-01-2018, 22:00

Status quo w głównych parametrach polityki pieniężnej = rekordowo niskie realne oprocentowanie = rosnący popyt na mieszkania.

Zakończone w środę dwudniowe posiedzenie RPP nie przyniosło przełomu w polityce pieniężnej. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie, a ton konferencji zdominowała łagodna narracja. Gołębie skrzydło umocniły w szczególności dane o grudniowej inflacji czy tempie wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw w listopadzie — w obu przypadkach wskaźniki sturlały się z lokalnych szczytów, na które wspięły się miesiąc wcześniej. Tym samym „widmo” ujemnych realnych stóp procentowych, które przyszło do nas na początku ubiegłego roku, dalej krąży po Polsce. Objawia się w szczególności trzymającym oszczędności na depozytach, a co niektórych straszy skutecznie. Ujemna zależność między dynamiką depozytów gospodarstw domowych i cen mieszkań, z widocznym efektem przesunięcia (spadek depozytów wyprzedza wzrost cen mieszkań — patrz wykres), potwierdza tezę o tym, że nieopłacalność trzymania oszczędności na depozytach skłania Polaków do inwestowania w mieszkania.

Słaba alternatywa

O opłacalności inwestycji w mieszkanie na wynajem osobom trzecim, w szczególności wobec takiej alternatywy jak lokata bankowa czy 10-letnia obligacja skarbowa, informuje najnowszy raport NBP o sytuacji na rynku nieruchomości w Polsce. W oczy rzuca się w szczególności wyraźne pogłębienie przewagi nad lokatą w III kw. 2017 r. Śladem po rosnącym popycie Polaków na mieszkania, za którym nie nadąża podaż, jest utrzymujący się wzrost cen mieszkań — roczna dynamika cen mieszkań na rynku wtórnym w III kw. 2017 r. sięgnęła 4 proc. po raz pierwszy od końca 2008 r. (patrz wykres). Zdaniem ekspertów z NBP, skala niedopasowania „nie generowała dotąd nadmiernych napięć”.

Lepsza kondycja

W finansowaniu transakcji nadal znaczny udział miały pieniądze własne, ale wyraźnie przyspieszyła akcja kredytowa. W III kw. 2017 r. wartość nowo udzielonych kredytów mieszkaniowych złotowych (bez umów renegocjacyjnych) wyniosła około 11,8 mld zł, co w porównaniu z analogicznym kwartałem 2016 r. oznacza wzrost o 22,4 proc. Do zaciągania kredytów mieszkaniowych zachęca Polaków nie tylko lepsza kondycja finansowa, ale także niskieoprocentowanie, pochodna decyzji RPP o wysokości głównych stóp procentowych. Ciemną stroną niskiego kosztu kredytu jest ryzyko powstawania tzw. baniek na rynku nieruchomości, ale obecnie wydaje się ono odległe. „Jakość mieszkaniowych kredytów złotowych nadal jest wysoka, a udział złotowych kredytów zagrożonych utrzymywał się na koniec trzeciego kwartału 2017 r. na poziomie ok. 2,5 proc.” — czytamy w raporcie NBP.

Rozsądek zachowany

Z opublikowanego dzień wcześniej raportu NBP „Zasobność gospodarstw domowych w Polsce” wynika, że zadłużonych kredytem mieszkaniowym jest w Polsce około 14 proc. gospodarstw domowych (na przeciętnie 114,8 tys. zł). Zbliżony był także odsetek gospodarstw, które były stosunkowo mocno obciążone spłatą długu — 14 proc. dla kredytobiorców złotowych, 14,8 dla walutowych. W selekcji pomógł tzw. wskaźnik DSTI (ang. Debt Service to Income). To relacja miesięcznej raty kredytowej do przeciętnego miesięcznego dochodu netto gospodarstwa domowego. Gospodarstwa, dla których wartość tego wskaźnika przekracza 40 proc., uznano za te, które są w stosunkowo trudnej sytuacji. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polacy chowają oszczędności w… mieszkaniach