Polacy gotują,piorą i mrożą taniej

Bartłomiej Mayer
14-03-2018, 22:00

W 2017 r. producenci sprzedali sieciom handlowym niemal 6 mln sztuk dużego AGD. To wzrost o 2,7 proc. Wartościowo różnicy prawie nie było

Do krajowych sieci handlowych trafiło w ubiegłym roku 5,967 mln sztuk pralek, suszarek, zmywarek, lodówek i zamrażarek, kuchenek, piekarników i płyt oraz okapów — wynika z danych, które zebrał CECED Polska, związek pracodawców AGD. Należy do niego 26 podmiotów, które odpowiadają za około 98 proc. krajowej produkcji dużego sprzętu AGD. Rok wcześniej było to prawie 5,81 mln sztuk. Wzrost jest zatem widoczny, ale nie może być powodem do zadowolenia dla branży. — Nieznaczne zwiększenie wolumenu sprzedaży i zaledwie symboliczne jej wartości nie może być uznane za sukces — mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska.

Ceny hurtowe w dół

Jeśli spojrzeć na dane finansowe dotyczące sprzedaży, to jest jeszcze gorzej — kwota, za jaką firmy sprzedały sprzęt handlowcom, była zaledwie o 22,5 mln większa niż rok wcześniej. Oznacza to wzrost o niespełna 0,4 proc. — z 5,68 mld do nieco ponad 5,7 mld zł. Zdaniem szefa CECED Polska, niska inflacja spowodowała, że średnie ceny poszczególnych grup asortymentów praktycznie się nie zmieniły, co pozwala wnioskować, że na rynek trafia obecnie tańszy sprzęt niż choćby rok wcześniej. Potwierdza to bardziej szczegółowa analiza danych na temat sprzedaży poszczególnych produktów. W 2016 r. wartość przeciętnej pralki w sieci handlowej wynosiła około 1011 zł, a w zeszłym roku już tylko 972 zł, czyli prawie o 4 proc. mniej. Podobny spadek zanotowała większość urządzeń AGD. Cena lodówek i zamrażarek spadła przeciętnie o 2,5 proc. (z 1302 do 1270 zł), suszarek do ubrań — o ponad 4 proc. (z 1935 do 1856 zł), a okapów kuchennych — aż o 14 proc. (z 384 do 331 zł). Wzrost nastąpił w przypadku płyt kuchennych — o 1,3 proc., oraz kuchenek mikrofalowych — o 4,8 proc.

— To również nie jest pozytywne zjawisko dla naszej branży. Martwi nas to szczególnie dlatego, że oznacza odwrócenie się tendencji, z jaką mieliśmy do czynienia wcześniej — uważa Wojciech Konecki.

W 2016 r. np. wolumen sprzedaży AGD wzrósł rok do roku o prawie 5,2 proc., natomiast wartość — o ponad 6,4 proc.

W 2017 r. nie było niczego, co wskazywałoby, że Polacy chętniej wydają pieniądze na pralki czy lodówki. W czerwcu, lipcu i sierpniu sprzedaż była wyraźnie niższa niż rok wcześniej. Mamy jednak nadzieję, że przyjdzie czas także dla naszej branży — mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska.

Bez efektu 500+

Według dyrektora CECED Polska, w sektorze AGD nadal nie da się zauważyć efektu programu 500+, jakiego producenci spodziewali się już dwa lata temu. O ile jeszcze w połowie 2016 r., czyli zaraz po uruchomieniu wypłat, sprzedaż urządzeń AGD wyraźnie się zwiększyła, to w kolejnych miesiącach wszystko wróciło do „normy”.

— W 2017 r. nie było niczego, co wskazywałoby, że Polacy chętniej wydają pieniądze na pralki czy lodówki. W czerwcu, lipcu i sierpniu sprzedaż była wyraźnie niższa niż rok wcześniej. Mamy jednak nadzieję, że przyjdzie czas także dla naszej branży — mówi Wojciech Konecki.

Liczy na to, że w 2018 r. zwiększą się wydatki gospodarstw domowych na tego rodzaju urządzenia i wzrost wolumenu sprzedaży dużego AGD wyniesie co najmniej 4 proc.

— Cieszy nas duży wzrost sprzedaży zmywarek oraz suszarek, co świadczy o tym, że gonimy Europę Zachodnią. Zauważamy też przesunięcia w asortymencie. Polacy kupują coraz mniej kuchni wolno stojących, a coraz więcej piekarników i płyt do zabudowy. W tej ostatniej grupie można dostrzec, że płyty gazowe ustępują miejsca płytom elektrycznym, a tu coraz więcej kupuje się płyt indukcyjnych w miejsce ceramicznych — twierdzi Wojciech Konecki.

W efekcie następuje ewolucyjna zmiana struktury sprzedaży dużego AGD, np. w 2015 r. pralki odpowiadały za 23 proc., a lodówki i zamrażarki za 31 proc. kwot, jakie wydały gospodarstwa domowe na tego rodzaju sprzęt, a w zeszłym ich udział spadł o 22 i 29 proc. Wzrosły natomiast wydatki na zakup zmywarek — z 13 do 14 proc. oraz suszarek do ubrań — z 1 do 2 proc.

W detalu inaczej

Przedstawiciele poszczególnych firm inaczej patrzą na rynek — przez pryzmat sprzedaży detalicznej, a nie hurtowej. — Według danych, którymi dysponujemy, w zeszłym roku rynek rósł zarówno ilościowo jak wartościowo, i to dość znacznie — mówi Tomasz Sypytkowski, dyrektor generalny Electrolux Poland. Jego zdaniem, wyraźnie widać, że wzrasta siła nabywcza Polaków i nie kupują już tylko sprzętu podstawowego i najtańszego, ale coraz częściej sięgają po produkty z wyższej półki, np. płyty indukcyjne czy suszarki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polacy gotują,piorą i mrożą taniej