„Polaroidy” w Małym

Aneta Królak
opublikowano: 2002-10-25 00:00

W niedzielę w warszawskim Teatrze Małym widzowie mogą zobaczyć, jak z kiepskiego dramatu zrobić świetny teatr. Anna Augustynowicz przywozi ze swego szczecińskiego Współczesnego „Polaroidy” Marka Ravenhilla.

Inscenizacje poprzedniej sztuki Ravenhilla („Shopping and fucking”) wzbudziły wiele kontrowersji, wywołały pytanie o granice wolności w teatrze. Gdzie kończy się sztuka a zaczyna doraźna publicystyka społeczna?

Augustynowicz w „Polaroidach” udało się zbudować piękny spektakl. Mniej ją interesują problemy technicznego ukazania wulgarności i brutalności, bardziej — problemy bohaterów. Nie skupia się na skutkach i patologii zachowań, a właśnie na powodach, jakimi kierują się ludzie ciężko doświadczeni przez życie. Niejednokrotnie na własne życzenie, co też bezlitośnie jest wypunktowane w spektaklu.

To podejście do tekstu — z punktu widzenia inteligentnego, wrażliwego czytelnika, a nie teatralnego showmana od fajerwerków — różni teatr Augustynowicz od spektakli Warlikowskiego i Jarzyny. Sam dramat jest krytyką ustroju kapitalistycznego, także tego „z ludzką twarzą”. Konsumpcja — zamiast rozwoju, potrzeby — zamiast zasad, upadek wartości, brak celu w życiu. Nic nowego. Po zdarciu owej „brutalnej” otoczki, tekst nie mówi nic interesującego o świecie. Inaczej spektakl Augustynowicz. W obsadzie gościnnie Maria Seweryn i aktorzy szczecińskiej sceny.

Teatr Mały, 27 X, godz. 19.00. Bilety: tel. (22) 827 50 22