W demokracji rządy się zmieniają i to jest rzecz naturalna. W Polsce idzie o to, żeby to, co się dzieje w polityce, nie podważyło dobrych tendencji w naszej gospodarce, tzn. wzrostu gospodarczego, stabilnej sytuacji w obrotach z zagranicą. Wiem, że to jeszcze nie dało odczuwalnych efektów, ale to nastąpi, jeżeli wzrost się umocni. To będzie stopniowo następować. Oczywiście potrzebne są dalsze reformy. Jeśli natomiast zła polityka miałaby podważyć to, co jest konieczne dla utrwalenia tego wzrostu, głęboką, zdecydowaną naprawę finansów publicznych, to te niewątpliwie pozytywne tendencje stanęłyby pod znakiem zapytania.
Osoba premiera jest oczywiście istotna, ale osoba w powiązaniu z programem. W polskiej sytuacji jest jasne, co trzeba zrobić, aby uniknąć złego scenariusza gospodarczego i społecznego i aby móc realizować dobry. To jest kilka zdecydowanych reform, dzięki którym finanse naszego państwa przestaną być chore, przedsiębiorstwa niektórych grup przestaną przynosić straty, a zdolność gospodarki do rozwoju i tworzenia miejsc pracy zarazem zdecydowanie się zwiększy. My nie jesteśmy skazani na tak duże bezrobocie, ono się wzięło ze złej polityki, z blokowania reform, np. liberalizacji kodeksu pracy, uzdrowienia finansów publicznych. Możemy, wzorem np. Hiszpanii, gdzie kiedyś bezrobocie wynosiło 24, a jest 12 proc., i u nas to też zredukować.
Leszek Balcerowicz
prezes NBP