Polmed rusza na zakupy

opublikowano: 04-03-2019, 22:00

Właściciel sieci centrów medycznych, który w ubiegłym roku zniknął z giełdy, teraz ma apetyt na przejęcia. Celuje w regionalne przychodnie

Poza parkietem też jest życie — i to czasem aktywniejsze niż na nim. Polmed w ubiegłym roku został zdjęty z giełdy przez Radosława Szuberta i Romualda Magdonia, twórców i menedżerów spółki. Teraz przy pomocy firmy doradczej CIC zaczyna rozglądać się za celami do przejęcia. — Po ubiegłorocznym zdjęciu spółki z giełdy i jej zrestrukturyzowaniu jesteśmy gotowi na powiększenie jej i przeprowadzenie akwizycji. Jesteśmy otwarci na rozmowy z silnymi, regionalnymi graczami na rynku opieki ambulatoryjnej — mówi Radosław Szubert, prezes Polmedu.

Polmed, który spędził ostatnich osiem lat na GPW, jest jednym z największych
graczy na rozdrobnionym rynku prywatnej opieki medycznej w Polsce. Kontrolujący
spółkę Radosław Szubert (prezes, z lewej) i Romuald Magdoń (wiceprezes) chcą ją
rozwijać poza warszawską giełdą i liczą na to, że właściciele mniejszych
przychodni, którzy nie chcą jeszcze oddawać kontroli nad biznesem, będą
zainteresowani pozyskaniem branżowego partnera.
Zobacz więcej

APETYT NA PRZEJĘCIA:

Polmed, który spędził ostatnich osiem lat na GPW, jest jednym z największych graczy na rozdrobnionym rynku prywatnej opieki medycznej w Polsce. Kontrolujący spółkę Radosław Szubert (prezes, z lewej) i Romuald Magdoń (wiceprezes) chcą ją rozwijać poza warszawską giełdą i liczą na to, że właściciele mniejszych przychodni, którzy nie chcą jeszcze oddawać kontroli nad biznesem, będą zainteresowani pozyskaniem branżowego partnera. Fot. Łukasz Glowala

Transakcyjna gorączka

Na rynku opieki medycznej w ostatnim czasie sporo się dzieje. Aktywnością transakcyjną wykazują się m.in. należący do brytyjskiej Bupy Lux Med, mający szwedzkiego właściciela Medicover, a także PZU Zdrowie z grupy ubezpieczeniowego giganta. Polmed, który na rynku prywatnej opieki w Polsce jest graczem numer cztery pod względem przychodów, jest od tego tria wyraźnie mniejszy, ale liczy na to, że transakcje będzie mu łatwiej przeprowadzać.

— Uważamy, że naszą przewagą jest elastyczność i możliwość szybkiego podejmowania decyzji. O sprawach spółki decydujemy we dwóch ze wspólnikiem i nie musimy pytać o zgodę żadnego właściciela ani prowadzić długich uzgodnień — mówi Romuald Magdoń, wiceprezes Polmedu.

Polmed ma obecnie 22 centra medyczne w Polsce (w tym kilka dużych w Warszawie oraz Trójmieście i okolicach) i współpracuje z około 3 tys. partnerów.

— Na rozdrobnionym polskim rynku jest dużo mniejszych firm, także wśród naszych partnerów, które mają silną pozycję na rynkach lokalnych i mogłyby dobrze uzupełniać nasz biznes, a jednocześnie korzystać z naszej skali, rozwiązań informatycznych i podpisywanych na poziomie grupy umów z klientami korporacyjnymi. W odróżnieniu od większych inwestorów nie musimy obejmować pakietów kontrolnych, nie musimy, a nawet nie chcemy wprowadzać swoich ludzi do zarządu ani nie musimy zawieszać swojego szyldu na przychodniach, które stworzył i przez lata rozwijał z sukcesem ktoś inny. Możemy się dogadać i być mniejszościowym inwestorem — mówi Radosław Szubert.

Rosnący biznes

W pierwszym półroczu 2018 Polmed miał 61,5 mln zł przychodów (o 15,8 proc. więcej niż rok wcześniej), notując jednocześnie 5,4 mln zł zysku netto (wzrost o 230 proc.).

— Ta dynamika została utrzymana w przekroju całego 2018 r. Wpływy z Narodowego Funduszu Zdrowia, które kiedyś były fundamentem naszego biznesu, to teraz 12 proc. przychodów. Największe znaczenie mają kontrakty abonamentowe z dużymi firmami, szybko rośnie też segment FFS [fee for service, czyli opłata za badanie — red.], który stanowi już 7 proc. naszego biznesu — mówi Romuald Magdoń.

Spółka zamierza nadal rozwijać się organicznie, ale liczy na to, że przejęcia pozwolą jej na skokowe zwiększenie skali.

— Rynek prywatnej opieki medycznej rośnie — tak ze względu na niewydolność państwowego płatnika, jak też na to, że pracodawcy w ramach walki o pracowników coraz częściej oferują pakiety medyczne. Moment na akwizycje jest dobry, a my — mimo wydatków na zdjęcie spółki z giełdy — mamy wciąż dobre wskaźniki zadłużenia i jesteśmy w stanie sfinansować przejęcia — mówi Radosław Szubert.

Nieprzydatna giełda

Przedstawiciele Polmedu prowadzą obecnie rozmowy z kilkoma firmami, w które mogą potencjalnie zainwestować.

— Nie wykluczamy też współpracy z funduszem private equity, o ile chciałby wesprzeć finansowo realizację naszej strategii — mówi Romuald Magdoń. Przez lata znaczącym akcjonariuszem Polmedu był fundusz Nova Polonia Natexis II, któremu doradzało Krokus PE. W lipcu 2009 r. objął on 44 proc. akcji spółki w ramach podwyższenia kapitału. Spółka weszła na GPW w październiku 2010 r. po niewielkiej ofercie publicznej (zebrano wtedy 3,5 mln zł). W kolejnych latach zwiększała przychody, ale przy małej liczbie akcji w wolnym obrocie kurs nigdy nie powrócił do poziomu z czasów debiutu.

— Na giełdzie nie mieliśmy możliwości pozyskania kapitału, bo oznaczałoby to rozwodnienie głównych akcjonariuszy i utratę kontroli. Jednocześnie po wejściu w życie dyrektywy MAR obowiązki informacyjne i potencjalne kary za ich błędne wypełnianie stały się wysokie. W takiej sytuacji pozostawanie na giełdzie nie miało większego sensu — mówi Radosław Szubert.

OKIEM EKSPERTA

Duże pole do konsolidacji

TATIANA PIECHOTA prezes Upper Finance Med Consulting

W segmencie ambulatoryjnym działa ponad 20 tys. podmiotów. Łączne przychody w pięciu największych prywatnych graczy rynkowych to zaledwie 5 proc. wartości rynku, co oznacza, że jest na nim jeszcze bardzo dużo miejsca dla organizacji, które chcą prowadzić procesy konsolidacji. Polmed dotychczas bardzo dobrze radził sobie w konkurencji z dużymi graczami rynkowymi. Jego siłą jest umiejętne wykorzystanie szans, jakie daje wzrostowy rynek prywatnej opieki medycznej, zarówno w segmencie abonamentowym i ubezpieczeniowym, jak też świadczeń opłacanych przez klientów z własnej kieszeni (fee for service). Z naszego doświadczenia wynika, że mniejsze organizacje mogą prowadzić je z większą elastycznością i bardziej dynamicznie, co stanowi wtedy o ich przewadze konkurencyjnej. Przed spółką staną również nowe wyzwania związane z koniecznością prowadzenia procesów integracji nowo nabytych podmiotów i budowania synergii. Widzimy również, że największą efektywność zyskują podmioty, które mają ofertę kompleksową. Zatem kierunek rozwoju grupy — w dłuższym horyzoncie — powinien uwzględniać również wartości związane z posiadaniem oferty pozaambulatoryjnej. Prywatny sektor medyczny jeszcze długo będzie rozgrzewał apetyty inwestorów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy