Polska biotechnologia wychodzi z powijaków

Branża jest zbyt mała, by samodzielnie przyspieszyć z rozwojem. Potrzebuje finansowania i integracji środowiska, co ma zapewnić m.in. Wirtualny Instytut Badawczy

Prof. Tomasz Ciach, kierownik Zakładu Biotechnologii i Inżynierii Bioprocesowej Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej, mówi wprost: w kraju istnieje wielka potrzeba podniesienia jakości prac badawczych z zakresu biotechnologii i przyspieszenia rozwoju samego sektora. Obecnie problemem jest zarówno kwestia niewystarczającego finansowania, jak i utrzymania w kraju najlepszych specjalistów, których atrakcyjnymi warunkami pracy kuszą zagraniczne instytuty naukowe oraz międzynarodowe koncerny. Jego zdaniem, nie oznacza to jednak, że w Polsce nie mamy dobrych specjalistów czy odpowiedniego zaplecza laboratoryjnego do realizacji ciekawych projektów badawczych. Uwaga powinna zostać jednak zwrócona bardziej na wypracowywaniu skutecznych mechanizmów komercjalizacji osiągnięć naukowych i umiejętności współpracy nauki z biznesem niż kontynuowaniu pracy w konwencji „sztuka dla sztuki”. Dobrze rozumie to już młode pokolenie biotechnologów, choć i tak np. w Warszawie wciąż nie ma inkubatora spółek biotechnologicznych, który kompleksowo pokierowałby ich rozwojem.

Zobacz więcej

Z LABORATORIUM NA RYNEK: W Polsce też mamy dobre zespoły naukowców, a niektórym z nich udaje się komercjalizować pomysły. Przykłady to OncoArendi, Selvita. Ale również my, jako Politechnika Warszawska, założyliśmy kilka spółek biotechnologicznych, np. NanoVelos — mówi prof. Tomasz Ciach z Politechniki Warszawskiej. Fot. Marek Wiśniewski

— W Bostonie takich jednostek działa kilkadziesiąt. To pokazuje, jak duża jest przepaść między krajowym systemem wsparcia młodych specjalistów a warunkami, jakie mają ich zagraniczni koledzy. Nie ułatwia to rozwoju przemysłu biotechnologicznego w kraju — mówi prof. Tomasz Ciach.

Drenaż talentów

Także zdaniem Tomasza Nocunia, dyrektora ds. inwestycji i rozwoju Selvity, spółki biotechnologicznej, która obecnie zatrudnia ponad 400 osób i działalność prowadzi na terenie Europy Środkowo-Wschodniej, branża biotechnologiczna w Polsce znajduje się dopiero w fazie wczesnego wzrostu.

— W Polsce realizowane są ciekawe badania, głównie opierające się na publicznych grantach, których na rynku nie brakuje, jednak — aby je w pełni wykorzystać — musimy dysponować wystarczającą liczbą dobrych zespołów badawczych. Tymczasem na rynku dostęp do specjalistów jest ograniczony. I koło się zamyka — mówi Tomasz Nocuń.

— Obecnie łatwiej jest uzyskać finansowanie na wstępne prace laboratoryjne, a trudniej na kosztowne wdrożenie. Teoretycznie finansowanie tego drugiego etapu powinno być bardzo atrakcyjne dla inwestorów prywatnych, jednak w biotechnologii etap ten jest kosztowny i długotrwały, a więc postrzegany jako bardzo ryzykowny. Państwo tworzy zachęty dla inwestorów prywatnych, ale wydaje mi się, że z różnych powodów nie działa to tak skutecznie, jak powinno — zauważa prof. Jarosław Dastych, prezes Proteon Pharmaceuticals.

Integracja środowiska

Wkrótce na rynek wpompowanych ma zostać dodatkowe 500 mln zł z budżetu państwa z przeznaczeniem na badania naukowe, głównie w zakresie biotechnologii oraz medycyny — w tym prac nad nowymi lekami. Ale rynkowy koszt wdrożenia nowego produktu z tej kategorii może sięgać poziomu nawet 2 mld USD.

— Polska firma nie może sobie raczej na to pozwolić, co nie oznacza, że nie ma innych sposobów tworzenia leków. Np. my po zakończeniu badań podpisaliśmy kontrakt z firmą włoską, która będzie przeprowadzać farmaceutyk przez następne etapy. Jeśli lek uda się z sukcesem wprowadzić na rynek, w naszą stronę popłyną spore zyski z tytułu komercjalizacji — zaznacza Tomasz Nocuń.

Obecnie na rynku trwają również konsultacje, których celem jest wypracowanie formuły działania Wirtualnego Instytutu Badawczego (WIB). Ma on zwiększyć poziom współpracy wśród naukowców i wykorzystania dostępnej infrastruktury badawczej.

— Strategia dla WIB powinna wyklarować się w najbliższym czasie. Ma on być, jak sama nazwa wskazuje, wirtualny i powinien skupić wokół siebie najlepsze grupy badawcze z największych ośrodków akademickich w Polsce. Mówimy oczywiście o naukach o zdrowiu i życiu oraz biotechnologii. Pierwowzorem, który można byłoby przenieść na polski grunt, jest np. Belgijski Wirtualny Instytut Badawczy. Powstał w podobnych warunkach, wirtualnie skupiając mocno rozproszone grupy naukowców — mówi Marek Tyl, założyciel Innovation Forum, międzynarodowej sieci łączącej akademickich innowatorów z przemysłem i inwestorami. Prowadził on obrady grupy roboczej Wirtualnego Instytutu Badawczego, zainicjowane przez organizatorów Impact’18.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Polska biotechnologia wychodzi z powijaków