Czytasz dzięki

Polska ma własny test na koronawirusa

opublikowano: 10-04-2020, 13:28

Państwowy Zakład Higieny kowalidował polski test na koronawirusa jako 100-procentowo skuteczny - poinformował Jarosław Gowin, były wicepremier i minister nauki.

Jak dodał, w przyszłym tygodniu wyprodukowanych zostanie pierwszych 150 tysięcy (co nie jest zgodne z prawdą - możliwe to jest najwcześniej za dwa tygodnie w ilości 100-150 tys. - doprecyzowała Luiza Handschuh z PAN).

Testy na koronawirusa SARS-CoV-2
Zobacz więcej

Testy na koronawirusa SARS-CoV-2 Governor Tom Wolf (CC BY 2.0)

- Ten test uratuje życie wielu z nas i pozwoli szybciej uruchomić polską gospodarkę - napisał na twitterze Jaroslaw Gowin.

Wczoraj w Polsce wykonano ponad 10 tys. testów na koronawirusa, podało Ministerstwo Zdrowia. W sumie od wybuchu epidemii wykonano ich 188 tys.

Test opracował poznański Instytut Chemii Bioorganicznej PAN.

Krajowa produkcja

Jak podawała "Gazeta Wyborcza", elementy testu i odczynniki dostarczają spółki Future Synthesis i A&A Biotechnology, produkcją zajmuje się Medicofarma. 

- Na mocy umowy licencyjnej z Instytutem Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu byliśmy odpowiedzialni za rejestrację testu i teraz jesteśmy odpowiedzialni za jego produkcję i dystrybucję. Dostawami pierwszych partii zarządzać będzie PAN - mówi w rozmowie z "PB" Cezary Kilczewski, prezes Medicofarmy.

Medicofarma zajmuje się produkcją kontraktową leków, suplementów diety i wyrobów medycznych. Z poznańskim instytutem PAN współpracuje od kilku lat.

- Realizowaliśmy wspólnie kilka projektów, kupiliśmy wcześniej jeden patent od Instytutu, więc to nie jest tak, że nagle przy okazji koronawirusa nawiązaliśmy współpracę. Produkcja odbywać się będzie we współpracy z Instytutem Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu oraz  spółkami:  A&A Biotechnology z Gdyni i Future Synthesis z Poznania - mówi Cezary Kilczewski.

Medicofarma w 2018 r. (ostatnie dostępne dane) miała 33,6 mln zł przychodów, notując przy tym 4,8 mln zł zysku netto.

- W zakładzie w Radomiu zatrudniamy około 100 osób. Część z nich, zwłaszcza odpowiedzialnych za kontrolę jakości, zostanie teraz delegowana do pracy przy testach koronawirusowych, ale naszej dotychczasowej działalności to nie zaburza i nadal realizujemy inne zlecenia. Osiągnięcie liczby 150 tys. wyprodukowanych testów do końca kwietnia jest możliwe, choć oczywiście przy przejściu ze skali laboratoryjnej w przemysłową mogą się pojawić nieprzewidziane trudności - mówi Cezary Kilczewski.

Błyskawiczne prace

Prace nad stworzeniem testu trwały trzy tygodnie - poinformował w piątkowym komunikacie w mediach społecznościowych dyrektor Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk (ICHB PAN) w Poznaniu prof. Marek Figlerowicz. „Nasze wysiłki dostrzeżone zostały przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, który decyzją Premiera Jarosława Gowina przyznał Instytutowi 15 mln zł na stworzenie zestawu diagnostycznego i wyprodukowanie pierwszych 100 tys. testów” – napisał.

Dr Luiza Handschuh z Zakładu Biologii Molekularnej i Systemowej ICHB PAN przekazała w piątek PAP, że jednostkowy koszt testu, według szacunków pracowników Instytutu, wynosi ok. 53 zł. Produkcja zestawów do badań będzie możliwa dzięki współpracy Instytutu z trzema polskimi firmami. „Każda z nich produkuje jakiś element składowy całego zestawu” – powiedziała.

„Jesteśmy gotowi do tego, żeby w przyszłym tygodniu uruchomić małą, zupełnie darmową produkcję ok. 1 tys. testów, które przekażemy ministerstwu do dystrybucji. Natomiast w kolejnym tygodniu planujemy już ruszyć z masową produkcją w ramach tej dotacji, którą otrzymaliśmy z ministerstwa. W jej ramach planujemy wyprodukować 100-150 tys. testów, które również zostaną przekazane do ministerstwa i rozprowadzone po laboratoriach diagnostycznych w całej Polsce” – wyjaśniła.

Dodała, że trwa procedura legalizowania testów przed wprowadzeniem ich do powszechnego użycia. „Walidacja częściowo została wykonana w jednej jednostce, w drugiej czekamy na wyniki walidacji. Został już złożony wniosek w Urzędzie Rejestracji Wyrobów Medycznych także ta procedura ruszyła” – powiedziała.

Czasochłonne testy

„Proszę mieć na względzie, że te testy też musi ktoś wykonywać. Wyprodukowanie dużej liczby testów wiąże się z tym, że muszą istnieć jednostki, które będą w stanie przeprowadzić diagnostykę za pomocą tych testów. A do tej pory w Polsce przeprowadzono niewiele ponad 100 tys. testów w ogóle w skali kraju. Jeżeli więcej jednostek nie włączy się do tego, to nie pomoże to, że wyprodukujemy więcej testów” – zaznaczyła.

Dodała, że badanie na obecność koronawirusa za pomocą testu opracowanego w ICHB PAN trwa około sześciu godzin, w czasie których można przeanalizować 92 próbki. „Nie zrobiliśmy identycznego testu do tych obecnie dostępnych – zrobiliśmy podobny” – podkreśliła.

„Większość testów komercyjnych, które są w tej chwili stosowane w diagnostyce, ma tzw. kontrolę zewnętrzną, czyli kwas nukleinowy RNA, który się dodaje do tego testu, i który również się potem kontrolnie wykrywa. Wiadomo, że jeżeli coś się dodaje do próbki w trakcie procedury diagnostycznej, to powinno się to wykryć” – opisała.

Wyjaśniła, że poznańscy naukowcy zastosowali kontrolę, mającą wykrywać ludzki RNA. „W próbkach wymazu oprócz wirusa znajdują się zawsze komórki ludzkie, chociażby komórki nabłonka, które niechcący zostaną pobrane. My wykrywamy, czy te komórki były faktycznie obecne. To jest naszym zdaniem lepsza kontrola, ponieważ ona pokazuje nie tylko, że procedura diagnostyczna przebiegła poprawnie, ale również, że wymaz został poprawnie pobrany, przechowywany, transportowany, i że RNA, które było w próbce, nie uległo degradacji” – wyjaśniła.

O tym, że naukowcy z Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu opracowali prototyp testu na obecność koronawirusa, 20 marca poinformował dyrektor tej placówki prof. Marek Figlerowicz. Wsparcie dla Instytutu w produkcji testów zadeklarował wówczas m. in. Wielkopolski Urząd Marszałkowski, który zapowiedział, że przekaże na ten cel 100 tys. zł.

W czwartek b. wicepremier Jarosław Gowin poinformował, że ostatnią decyzję jaką podjął jako minister nauki i szkolnictwa wyższego było wsparcie finansowe ICHB PAN w produkcji pierwszych 100 tys. sztuk polskiego testu na koronawirusa. "Nie muszę nikomu tłumaczyć, jak ważna to inicjatywa. Od jej powodzenia zależy życie i zdrowie wielu ludzi. Dlatego na ten cel do IChB PAN przekazałem 15 mln zł" - mówił.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński, Marcel Zatoński, PAP

Polecane