Polska nareszcie dopieści filmowców

opublikowano: 28-01-2019, 22:00

Samorządowe budżety na wsparcie produkcji filmowych topnieją, tymczasem rząd szykuje dla filmowców nawet 200 mln zł więcej

Część filmu „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego, nominowanego do Oscara, najbardziej prestiżowego w USA wyróżnienia filmowego, kręcona była m.in. we Wrocławiu i Łodzi. Całkowity budżet produkcji, która dostała już wiele prestiżowych nagród na świecie, a prawa do niej kupił m.in. Amazon, wynosił około 22 mln zł. Głównymi producentami byli: Opus Film, Apocalypso Film i MK Production, a największe finansowanie film dostał z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF), który ma wkład w większość polskich produkcji filmowych. Mało kto o tym wie, że jego koproducentami były polskie samorządy, które co roku ogłaszają konkursy na dotacje w ramach tzw. regionalnych funduszy filmowych.

WKŁAD
W OSCARA: Twórcy filmowi od lat narzekają na słaby system finansowania
produkcji filmowych w Polsce. Nowy film Pawła Pawlikowskiego „Zimna wojna”
dostał duże wsparcie z PISF, skromny wkład w produkcję miały też samorządy.
Wiele produkcji nie miało tyle szczęścia. Dopiero nowa ustawa o finansowaniu
produkcji audiowizualnej ma pozwolić rozwinąć skrzydła polskim filmowcom.
Zobacz więcej

WKŁAD W OSCARA:

WKŁAD W OSCARA: Twórcy filmowi od lat narzekają na słaby system finansowania produkcji filmowych w Polsce. Nowy film Pawła Pawlikowskiego „Zimna wojna” dostał duże wsparcie z PISF, skromny wkład w produkcję miały też samorządy. Wiele produkcji nie miało tyle szczęścia. Dopiero nowa ustawa o finansowaniu produkcji audiowizualnej ma pozwolić rozwinąć skrzydła polskim filmowcom. Fot. Fot. Materiały prasowe

— Dla filmowców wsparcie regionalnych funduszy jest ważne, bo choć stanowi co najwyżej kilka procent, jeśli nie mniej, budżetu całej produkcji, to często pozwala go domknąć. W Polsce mają one niewielkie znaczenie, tymczasem np. w Niemczech budżet jednego regionalnego funduszu potrafi przekraczać cały roczny budżet naszego PISF — mówi Robert Jaszczurowski, twórca Grupy Smacznego, producenta filmów animowanych.

Filmowe samorządy

Miasta i województwa liczą na to, że produkcje ze srebrnych (i nie tylko) ekranów rozsławią je na całym świecie, a podczas kręcenia zdjęć ożywią lokalny rynek pracy. Co więcej, filmowcy ustawiają się po ich pieniądze w długich kolejkach. W ostatnich latach regionalne fundusze filmowe raczej nie zwiększały konkursowych budżetów. Z Dolnośląskiego Funduszu Filmowego, ufundowanego przez urząd miasta i urząd marszałkowski we Wrocławiu, finansowane były np. „Ida”, oscarowa produkcja Pawła Pawlikowskiego, i nominowana do tej samej statuetki animacja „Twój Vincent”. Jako koproducent fundusz miał wkład w 64 filmy. W ubiegłorocznej edycji rozdał około 1 mln zł, podczas gdy producenci starali się o 5,5 mln zł. Z roku na rok samorządy Dolnego Śląska oferują twórcom mniej — jeszcze dwa lata temu miały dla nich 1,3 mln zł. W ostatniej edycji konkursu regionalnego funduszu filmowego, ufundowanego przez miasto Kraków i woj. małopolskie, producenci wnioskowali o 2,9 mln zł, a budżet z roku na rok jest podobny i wynosi około 1 mln zł.

Wśród dofinansowanych przez małopolskie samorządy filmów w poprzednich latach znalazły się, m.in. „Pod mocnym aniołem” Wojciecha Smarzowskiego i „Maria Skłodowska-Curie” Marie Noëlle. Najwięcej filmów do tej pory powstało przy wsparciu Łódzkiego Funduszu Filmowego — blisko 70, w tym nominowane do Oscara „W ciemności” Agnieszki Holland, a także „Powidoki” Andrzeja Wajdy i „Miasto ‘44” Jana Komasy. W ciągu 11 lat samorząd zainwestował w filmy 8 mln zł. Tymczasem fundusz filmowy w woj. świętokrzyskim jakiś czas temu zupełnie zawiesił działalność. Głównym źródłem finansowania produkcji filmowych w Polsce nadal jest PISF, który dotuje je z tzw. daniny publicznej.

— Co roku PISF przeznaczał do tej pory dla twórców około 100 mln zł. Wkrótce jednak system finansowania filmów w Polsce znacząco się zmieni — uważa Robert Jaszczurowski.

Przełomowa ustawa

Nowa ustawa o finansowaniu produkcji audiowizualnej opublikowana w Dzienniku Ustaw na początku stycznia, wchodzi w życie 11 lutego. Od dawna forsowało ją środowisko filmowe.

— Czekamy na rozporządzenia do ustawy i mamy nadzieję, że resort kultury uwzględni nasze uwagi. To będzie prawdziwy przełom dla branży, bo ustawa wprowadza nowy na polskim rynku mechanizm tzw. zachęt. Dzięki niemu filmowcy będą mogli uzyskać zwrot kosztówkwalifikowanych produkcji i postprodukcji sięgający nawet 30 proc. Na ten cel PISF będzie mógł przeznaczyć dodatkowo do 200 mln zł rocznie, a więc nawet dwa razy więcej, niż oferował do tej pory — mówi Robert Jaszczurowski.

Rozwiązania są wzorowane na regulacjach w Europie, m.in. w Holandii, Czech czy Chorwacji, i mają ściągnąć nad Wisłę wysokobudżetowe produkcje z innych krajów.

— Jesteśmy bodajże 31. krajem w Europie, który wprowadza zachęty na rynek filmowy, a więc robimy to dość późno, a konkurencja jest naprawdę silna. Trzeba jednak przyznać, że system jest ogromną szansą dla branży audiowizualnej — mówi Tomasz Dąbrowski, były dyrektor Polskiej Komisji Filmowej. Są też zastrzeżenia.

— Projekt ustawy przeszedł przez wiele etapów, w stosunku do pierwszej wersji wiele się zmieniło. Dyskusyjny wydaje się np. wymóg umowy o koprodukcji od producenta na etapie wniosku. Dla producentów, którzy nie będą chcieli dzielić się przyszłymi prawami czy zyskami z filmu, to będzie komplikacja. Tak naprawdę, wszystko zależy od rozporządzeń. To one określą np. poziom minimalnych wydatków na produkcję. Jeśli będą zbyt wysokie, część produkcji nie skorzysta. W rozporządzeniach pojawią się też testy kulturowe, które, oczywiście, są stosowane w UE. Jest to jednak delikatna kwestia, bo jeśli będą one zbyt rygorystyczne, nie przyciągniemy poważnych, niezwiązanych z Polską tematycznie produkcji międzynarodowych, a o to chyba nam chodzi — dodaje Tomasz Dąbrowski.

W Wielkiej Brytanii, gdzie od dawna obwiązuje system zachęt dla filmowców, kręci się dzisiaj wiele hollywoodzkich produkcji. Realizacja filmu w Europie dla producentów z USA jest często znacznie tańsza. © Ⓟ

17,7 mln zł Tyle (4,8 mln USD) zarobił w Polsce od momentu premiery film „Zimna wojna”. Na świecie — 14,5 mln USD.

OKIEM URZĘDNIKA

Wielkie nadzieje filmowców

RADOSŁAW ŚMIGULSKI, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej

Środowisko filmowe ma duże oczekiwania wobec nowej ustawy o wspieraniu produkcji audiowizualnej. Po pierwsze — ustawa podwaja pulę pieniędzy dostępnych na produkcję filmów w Polsce, co pozwoli na realizowanie produkcji o większych budżetach. Po drugie — wyposaża polskich przedsiębiorców w narzędzia, które pozwolą im skutecznie konkurować z sąsiednimi krajami w zakresie przyciągania zagranicznych produkcji. Po trzecie — stworzy warunki dla pełnego wykorzystania możliwości polskich filmowców. Wprowadzenie zachęt zbiega się w czasie z wielkim, międzynarodowym sukcesem „Zimnej wojny”, co oczywiście służy promocji polskiej kinematografii, a zarazem Polski, jako partnera w produkcji filmu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu