Polska piłka tnie ryzyko i czuje hossę

WYWIAD Z MACIEJEM WANDZLEM, WSPÓŁWŁAŚCICIELEM LEGII WARSZAWA, PREZESEM SOHO DEVELOPMENT, SZEFEM RADY NADZORCZEJ EKSTRAKLASA SA

„Puls Biznesu”: Twierdzi pan, że raport finansowy ITI Holdings nie pokazuje całości zawiłej struktury przejęcia Legii Warszawa przez nowych inwestorów, w tym pana. To w końcu za jaką kwotę inwestorzy przejęli Legię?

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Maciej Wandzel: To na pewno była duża transakcja. Jednak kwoty, które znalazły się w kilka dni temu w „PB”, są mocno odległe od tego, jak było naprawdę. Niestety jesteśmy zobowiązani kontraktowo, aby publicznie nie podawać tych cyfr i powinniśmy to respektować.

To co z cyframi od ITI Holdings? Wiadomo, że to wyrafinowana struktura finansowa, jednak czy są one zupełnie z sufitu? Sprawa rozliczeń, pożyczek między ITI a Legią jest już zamknięta?

Cyfry przywołane w raporcie i artykule odnoszą się do zupełnie innych kwestii. Raport wykazuje długoterminowe zobowiązanie z tytułu czynszu z umowy dzierżawy stadionu od miasta. Tak jak wcześniej wspominałem, nie możemy odnosić się do szczegółów relacji z byłym akcjonariuszem Legii. Generalnie nasz bilans jest zdrowy i nie mamy dużo długu. Tak staramy się prowadzićklub, aby unikać nadmiernego ryzyka.

W tym roku, niezależnie od wyników sportowych, klub zarobi na siebie?

Według wstępnego sprawozdania za ostatni sezon, wykazujemy przychody niespełna 101 mln zł i EBITDA około 2 mln. Marzy się nam więcej zysków, ale cały czas inwestujemy w rozwój. Nota bene, ostatnio opublikowany raport EY wskazuje, że wiele polskich klubów jest już nad kreską. Inwestowanie w piłkę powoli przybliża się do normalnych standardów, to samo dotyczy poziomu zarządzania w klubach. Spójrzmy np. na kampanię koszulkową Legii na 100-lecie klubu. Ostatnio serwis footyfair.com uznał naszą koszulkę jako drugą — po FC Porto — najbardziej atrakcyjną w Europie. Poziom zarządzania w Legi czy Lechu nie odbiega już od wysokiej średniej europejskiej.

Poziom możliwości finansowych wciąż jest jednak poniżej średniej.

Klimat finansowy wokół polskiej piłki się poprawia. Np. w nowym rozdaniu praw telewizyjnych Ekstraklasa uzyskała blisko 30-procentowy przyrost przychodów w stosunku do poprzedniego sezonu. Jeżeli dojdą do tego sukcesy reprezentacji i dobry wynik choć dwóch drużyn w europejskich pucharach, to wróżę hossę na tym rynku.

Niektórzy więc inwestują jeszcze przed zwyżkami, wkładając pieniądze w fundusz transferowy, stworzony przez i dla zamożnych kibiców Legii. Ten model zadziałał?

Mogę potwierdzić, że pierwsze finansowanie z funduszu zostało już wykorzystane. Są to pożyczki celowe, zaciągane na współfinansowanie transferów i wynagrodzeń zawodników. Jest to udany projekt dla Legii i inwestorów. Rozważamy jego kontynuację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska piłka tnie ryzyko i czuje hossę