Czytasz dzięki

Polska potrzebuje więcej medyków ze Wschodu

opublikowano: 14-09-2020, 22:00

Wśród Ukraińców przyjeżdżających do pracy coraz więcej jest lekarzy i pielęgniarek, a coraz mniej informatyków.

W minionym półroczu Ukraińcom wydano o 17 tys. (11 proc.) mniej zezwoleń na pracę w Polsce niż rok wcześniej — wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS). Zmieniła się także struktura przybyszów, którzy chcą u nas zarabiać. Coraz większą grupę wśród nich stanowią przedstawiciele zawodów medycznych. Liczba ukraińskich lekarzy, którzy otrzymali zezwolenie, wzrosła aż trzyipółkrotnie (o 250 proc.), a pielęgniarek — o 80 proc. Wydano również o 18 proc. więcej zezwoleń dla pracowników biurowych.

O połowę zmniejszyła się natomiast liczba przybywających do Polski informatyków. Wydano również o 28 proc. mniej zezwoleń dla specjalistów i o około 20 proc. dla rolników, robotników i rzemieślników. Ukraińców zatrudniała na początku tego roku co dziesiąta polska firma. Zajmują zazwyczaj najniższe stanowiska. Na średnim lub wyższym szczeblu pracują zaledwie w jednym na pięć przedsiębiorstw zatrudniających osoby zza Buga — wynika z opracowanego przez firmą Personnel Service „Barometru Polskiego Rynku Pracy 2020”.

Kropla w morzu

W kolejnych miesiącach w związku lockdownem, a także z utrudnieniami w ruchu granicznym zainteresowanie wykwalifikowanymi specjalistami z Ukrainy spadło. Dotyczyło to prawie każdej profesji.

— Wyjątków jest niewiele, bo chociaż procentowy przyrost wśród lekarzy czy pielęgniarek robi wrażenie, to wciąż mówimy o nielicznej grupie, odpowiednio 23 i dziewięciu osób, spośród ogółu 145 tys. zezwoleń dla Ukraińców — mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

To nadal tylko kropla w morzu potrzeb naszej służby zdrowia. Rośnie także liczebność ukraińskiej kadry kierowniczej w Polsce. Takich osób zatrudnionych jest teraz u nas o 50 więcej niż rok wcześniej. Mimo to udział wykwalifikowanych pracowników wśród emigrantów zarobkowych z Ukrainy wciąż jest na niskim poziomie.

OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
×
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Sytuacja informatyków jest bardziej złożona, bo chociaż otrzymali mniej zezwoleń, to popyt na nich w ostatnich miesiącach nie zmalał. Zamiast przyjeżdżać do Polski, wykonują telepracę z domu, zmniejszając tym samym ryzyko opóźnienia realizacji projektu — tłumaczy szef Personnel Service.

Kolejna grupa zawodowa, która rośnie w siłę, to ukraińscy urzędnicy, a także pracownicy biurowi. W ogólnej liczbie osób przyjeżdżających do nas do pracy z Ukrainy stanowią oni jednak tylko garstkę — pierwsi 0,3 proc., drudzy — 5,1 proc.

Nadal potrzebni

Jedną z najliczniejszych grup — mimo 20-procentowego spadku liczebności — stanowią wciąż robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy. Jest ich łącznie u nas 50 tys. W podobnym stopniu spadła liczba pracujących w Polsce rolników i leśników z Ukrainy. O niespełna10 proc. mniej niż rok wcześniej przyjechało techników i operatorów oraz monterów maszyn.

— Polskie firmy znów będą po nich chętniej sięgać, gdy wrócimy na ścieżkę stabilnego wzrostu gospodarczego, co nastąpi raczej nie wcześniej niż w kolejnym roku — uważa Krzysztof Inglot.

Zwraca też uwagę, że o ile nasza gospodarka radzi sobie obecnie bez części specjalistów z Ukrainy, to osoby wykonujące proste prace, których nie chcą podejmować się Polacy, wciąż wydają się nie do zastąpienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane