Polska walczy o zwiększenie dostępnych funduszy spójności, a nie całego budżetu

Polska Agencja Prasowa SA
13-06-2005, 12:33

Polska walczy o zwiększenie dostępnego dla nas limitu funduszy unijnych, a nie całego budżetu UE na lata 2007-13, bo wówczas wzrosłaby też polska składka do unijnego budżetu, co może się nam nie opłacać - poinformował w poniedziałek w Luksemburgu minister ds. europejskich Jarosław Pietras.

Polska walczy o zwiększenie dostępnego dla nas limitu funduszy unijnych, a nie całego budżetu UE na lata 2007-13, bo wówczas wzrosłaby też polska składka do unijnego budżetu, co może się nam nie opłacać - poinformował w poniedziałek w Luksemburgu minister ds. europejskich Jarosław Pietras.

    Na trzy dni przed unijnym szczytem, ministrowie państw UE mieli ostatnią okazję, by zgłosić w Luksemburgu zastrzeżenia i postulaty do kompromisu budżetowego UE na lata 2007-2013.

    Zdaniem Pietrasa, najważniejsza jest ocena, w jaki sposób wielkość unijnego budżetu "przekłada się na środki dla Polski".

    Od ostatecznej wielkości całego budżetu, dla Polski ważniejsza jest kwota dostępnych w nim dla nas funduszy. Według propozycji     Komisji Europejskiej limit ten wynosiłby rocznie 4 proc. naszego PKB. Kierujący pracami UE Luksemburg proponuje zmniejszenie go do 3,9 proc. PKB.

    "To jest główny punkt odniesienia, dlatego, że każde zwiększenie powyżej tego limitu trafia nie do Polski, a zwiększa naszą składkę" - powiedział Pietras.

    Zgodnie z polskimi obliczeniami, wzrost limitu absorpcji z 3,9 do 4 proc. naszego PKB, dałby Polsce o 1,4 mld euro więcej unijnych funduszy spójności w ciągu siedmioletniego planu budżetowego. "Powiększenie budżetu do propozycji Parlamentu Europejskiego (1,07 proc. dochodu narodowego brutto - PAP) daje nam powiększenie składki o mniej więcej taką sama wielkość" -tłumaczył Jarosław Pietras. "Nie wiem czy warto wobec tego walczyć o powiększenie budżetu" - dodał.

    Zdaniem Pietrasa, przedstawiony przez Luksemburg kompromis budżetu UE jest dla Polski korzystny. Luksemburg zaproponował, by wydatki UE wyniosły w latach 2007-13 ok. 1 proc. DNB (nieco ponad 800 mld euro). Polska "na czysto" mogłaby z tego dostać około 60-64 mld. euro, najwięcej spośród wszystkich krajów UE.

    Pietras zapewnił, że wciąż walczymy o zapisy, które ułatwią wchłonięcie unijnych funduszy przez najbiedniejsze polskie regiony, np. o zmniejszenie wymaganego od nich własnego wkładu finansowego (zwłaszcza dla pięciu najbiedniejszych regionów polskich, które są jednocześnie najbiedniejsze w UE).

    Ponadto Warszawa walczy o wydłużenie z trzech do czterech lat okresu, w którym będziemy mogli rozliczać się z projektów realizowanych z unijnego Funduszu Spójności. Występujemy też o stosowanie kursu walutowego z końca 2004 roku, a nie średniego z 2004 roku, na czym możemy zyskać dodatkowo kilka mld euro.

    "Jestem większym optymistą niż kilka tygodni temu co do szans zawarcia kompromisu w sprawie budżetu jeszcze w czerwcu" - powiedział Pietras. Jego zdaniem, dla Polski ważne byłoby, gdyby przywódcom państw UE udało się porozumieć w sprawie budżetu UE jeszcze w tym miesiącu, ponieważ po odrzuceniu konstytucji unijnej przez Francuzów i Holendrów w nastrojach Polaków widać "niepewność co do dalszych losów Unii".

    "Istnieje duża szansa, że ten kompromis będzie. Aczkolwiek pytanie, czy na szczycie, czy po szczycie" - dodał. Coraz bardziej możliwe jest, że Luksemburg zdeterminowany do osiągnięcia porozumienia, zorganizuje w przypadku fiaska jeszcze jeden szczyt, zanim 1 lipca przewodnictwo w Unii przejmie Wielka Brytania.    Najtrudniejszym problemem wciąż pozostaje sprawa tzw. rabatu brytyjskiego, czyli zwrotu części składki tego kraju do unijnej kasy. Polska, tak jak pozostałe kraje UE, jest przeciwna dalszemu wzrostowi rabatu brytyjskiego. "Gdyby nie było żadnych zmian (w sposobie naliczania rabatu -PAP), to by się podwoił z powodu rozszerzenia. Nie ma jednak powodu, dla którego ta pozycja miałaby ciągle rosnąć" - podkreślił Pietras.

    Luksemburg zaproponował "zamrożenie" rabatu na poziomie sprzed rozszerzenia UE, czyli 4,6 mld euro rocznie i stopniowe zmniejszanie go w następnych latach.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polska walczy o zwiększenie dostępnych funduszy spójności, a nie całego budżetu