Polskich akcji nie kupuj do 2022 r.

Kryzys przyjdzie wiosną 2018 r., a bessa potrwa dłużej niż zazwyczaj — to scenariusz, który kreślą specjaliści z Opoka TFI.

W 2018 r. osiągnie koniunkturalny szczyt w tym cyklu gospodarczym, po którym rozpocznie się okres osłabienia dłuższy niż zazwyczaj, bo kilkuletni. Z takiego założenia wychodzi Opoka TFI. Przedstawiciele TFI zastrzegają, że to nie prognoza, ale zakładają, że w latach 2018- -27 stopa zwrotu z WIG wyniesie tylko 30 proc.

Zobacz więcej

RZECZYWISTOŚĆ ZASKAKUJE: Prognozy są ważne, ale kluczowa jest adaptacja do zmian zachodzących na rynku. Po ostatnim kryzysie przyzwyczailiśmy się przecież do tego, co 10 lat temu wydawało się nierealne — zaznacza Tomasz Tarczyński, prezes Opoka TFI. Fot. Marek Wiśniewski

— Dopiero w 2022 r. należy szukać okazji do zakupu akcji na następnych 10 lat — uważa Maciej Żukowski, wiceprezes Opoka TFI. — Do wiosny 2018 r. rynki akcji są bezpieczne — dodaje Tomasz Tarczyński, prezes Opoka TFI.

Chiny pociągną resztę

Ich zdaniem, jest wiele znamion nadchodzącego kryzysu, ale rozleje się on na świat z Chin.

— W Chinach przez ostatnią dekadę dług rejestrowany w systemie bankowym wzrósł czterokrotnie — o prawie 20 bln USD. To z grubsza dwa razy więcej niż wszystkie programy ilościowego luzowania polityki pieniężnej (tzw. QE) wszystkich banków centralnych świata. Dlatego Chiny są naszym najlepszym kandydatem do rozpoczęcia kryzysu — mówi Maciej Żukowski. Dla Chin, ale też Polski, problemem jest demografia. W Polsce będzie zarówno spadać sama wielkość populacji, jak i odsetek pracujących. Według Tomasza Tarczyńskiego problemu demografii nie da się rozwiązać tak, jak robi się to obecnie, czyli programem 500+. Polska gospodarka nie ma też nadwyżek kapitału i nie może odpowiedzieć na zapaść demograficzną tak, jak to robią kraje wysoko rozwinięte, czyli wzrostem automatyzacji.

— Mamy naprawdę gigantyczny problem demograficzny i to jest coś, co będzie nas ciągnąć w dół przez najbliższe kilkadziesiąt lat. Paradoksalnie jednak krótkookresowo demografia może mieć dobry wpływ na giełdę, w związku ze wzrostem udziału w populacji 40i 50-latków. Ludzie w tym wieku są już po zakupie domów i samochodów, więc zaczynają lokować oszczędności — tłumaczy Tomasz Tarczyński.

Świat po nowemu

Według zarządzających Opoka TFI kryzys boleśnie zweryfikujemodel funkcjonowania funduszy ETF. Obnaży ich nieefektywności, które krótkoterminowo dawały już znać o sobie. Przy dłuższej bessie te nieefektywności mogą się jednak mnożyć. Długoterminowo może się też zmienić podejście do takich spółek, jak Alphabet (Google), Amazon.com czy Facebook. Według Tomasza Tarczyńskiego w ramach szukania kozłów ofiarnych padnie właśnie na tego typu spółki technologiczne. Przez swoje monopolistyczne pozycje i unikanie płacenia podatków sektor ten będzie po prostu stanowił łatwy cel. Według przedstawicieli Opoki TFI, wyceny tego typu firm już na stałe będą niższe niż obecnie. Zarządzający Opoka TFI zakładają, że w nowym kryzysie reakcja banków centralnych będzie taka jak ostatnio, tylko w większej skali. W związku z tym programy QE pozostaną stałym elementem polityki gospodarczej. To zaś pchnie świat w kierunku hiperinflacji. Mogą się też pojawić nowe typy podatków, np. od robotów czy od bogactwa w celu zredukowania światowego długu.

— Jedna z firm doradczych przedłożyła już taką propozycję i zapewne wszystkie rządy to quasi-naukowe opracowanie dostały — mówi Tomasz Tarczyński. Nawet w warunkach hiperinflacji Maciej Żukowski odradza jednak ucieczkę od tradycyjnych pieniędzy do kryptowalut.

— Chcemy inwestować w bitcoina, jak tylko się ustabilizuje, czyli nie wcześniej niż za jakieś 30-50 lat. Uważamy, że to genialny pomysł, który może zrewolucjonizować wiele branż. Natomiast obecnie odpowiada za transfer kapitału Chińczyków za granicę, czego państwo im zabrania, i brakuje mu odpowiedniego poziomu stabilności. Wierzymy w złoto, bo jest to „waluta”, która kształtowała się przez tysiące lat. Bitcoin może dojdzie do tego etapu, ale muszą minąć dekady — tłumaczy Maciej Żukowski.

Specjalista na trudne czasy poleca oczywiście inwestycje w złoto. Według Opoka TFI, kruszec powinien mieć do 20 proc. udziału w portfelu. Jedna czwarta winna przypadać na różnego rodzaju strategie alternatywne, realizowane np. przez fundusze hedgingowe. Dopiero reszta powinna dzielić się na klasyczne produkty akcyjne i obligacyjne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polskich akcji nie kupuj do 2022 r.