Polskie firmy nie boją się śmierci diesla

opublikowano: 12-06-2017, 22:00

Polska jest potęgą w produkcji części do samochodów, także z silnikiem Diesla. Odwrót od tej technologii nam jednak niestraszny

Coraz częściej słyszy się, że oto nadchodzi koniec silników wysokoprężnych i diesle podzielą los dinozaurów. — Istotnie, coraz wyższe wymagania dotyczące czystości spalin stawiane samochodom skłaniają ich producentów do rozważenia opłacalności dalszego rozwoju silników Diesla. Niektórzy już deklarują, że będą odchodzić od jednostek wysokoprężnych — potwierdza Karol Krasiński, dyrektor ds. rynku części zamiennych firmy SKF Polska, która wytwarza elementy samochodowych piast koła, silników, układów przeniesienia napędu oraz zawieszenia.

SPOKOJNIE: Lwia część przychodów WUZETEM pochodzi z 
produkcji części do silników Diesla. Prezes firmy Joanna Szwajkowska ma 
świadomość, że w przyszłości konieczne będzie większe zróżnicowanie 
produkcji. To jednak perspektywa kilkunastu lat.
Zobacz więcej

SPOKOJNIE: Lwia część przychodów WUZETEM pochodzi z produkcji części do silników Diesla. Prezes firmy Joanna Szwajkowska ma świadomość, że w przyszłości konieczne będzie większe zróżnicowanie produkcji. To jednak perspektywa kilkunastu lat. Marek Wiśniewski

Odległa przyszłość…

— Faktycznie można dostrzec tendencję do odchodzenia od tego rodzaju napędu, ale na razie to tylko plany — mówi Joanna Szwajkowska, prezes WUZETEM. Ta stołeczna spółka wytwarza głównie tzw. rozpylacze, czyli najważniejsze elementy układów wtryskowych właśnie do silników Diesla. Produkty WUZETEM służą jako części zamienne, dlatego wchodzą do użytku dopiero przy okazji serwisowania pojazdów wyposażonych w tego typu jednostki napędowe. Dzieje się to zwykle kilka lat po wyprodukowaniu silników.

— Zanim duże koncerny zrezygnują ostatecznie z produkcji silników Diesla minie kilka lat, ale nawet wtedy wciąż potrzebne będą części zamienne. Mamy zatem przed sobą perspektywę kilkunastu lat sprzedaży naszych rozpylaczy — wyjaśnia Joanna Szwajkowska.

…o której trzeba myśleć

Prezes WUZETEM przyznaje, że w dłuższej perspektywie jej firma będzie się jednak musiała zastanowić nad zróżnicowaniem produkcji i znalezieniem innego rynku zbytu niż rynek silników wysokoprężnych.

— Nawet jeśli w ciągu 10 lat zmniejszy się udział samochodów z silnikiem Diesla w sprzedaży nowych aut, to takie pojazdy pozostaną na rynku jeszcze długo. Średni wiek samochodu w Polsce to 11-12 lat, a auto zanim trafi na złom, jeździ średnio ok. 20 lat — wylicza Karol Krasiński. Według niego oznacza to, że jeśli nawet w 2025 r. w salonach dealerskich samochody z silnikiem Diesla stanowić będą margines, to zapotrzebowanie na części do nich na rynku wtórnym utrzyma się znacznie dłużej. Przedstawiciel SKF Polska deklaruje, że choć produkty firmy mogą być stosowane w różnych samochodach niezależnie od rodzaju silnika, to z racji bliskiej współpracy z producentami samochodów już teraz wypracowywane są wspólne rozwiązania, które do seryjnej produkcji mogą trafić dopiero za kilka lat. Firma Orion jest dostawcą elementów do układów wydechowych, które stosuje się w samochodach z różnymi silnikami, nie tylko wysokoprężnymi.

— Jeśli kiedyś na rynku nie będzie już aut z silnikiem Diesla, będą inne, do których również produkujemy części — mówi Marcin Witkowski z Oriona. Przewidując nadchodzące zmiany, firma wprowadza do oferty nowości mające zastosowanie głównie w silnikach benzynowych. Andoria-Mot jest wytwórcą całych silników Diesla, choć nie są one już dzisiaj najważniejszymi produktami firmy. — Nasze silniki stosuje się głównie w urządzeniach rolniczych i sprzedajemy je przede wszystkim do krajów rozwijających się, np. w Afryce. Nie przypuszczam, aby w najbliższych latach miało dojść do znaczących zmian na tamtych rynkach — mówi Sebastian Nocuń, dyrektor handlowy firmy Andoria-Mot.

Radość „benzyniarzy”

Są też polscy producenci, którzy mogą zacierać ręce. Należy do nich Janmor, wytwórca przewodów zapłonowych i cewek, które montuje się jedynie w pojazdach zasilanych benzyną lub LPG. — Nas, jako producenta takich części, niepokoiła moda na pojazdy z silnikiem Diesla. Obecny trend jest korzystny — mówi Przemysław Kosieradzki z Janmoru.

OKIEM EKSPERTA
Koniec ery diesla nieprędko nadejdzie

BOGUMIŁ PAPIERNIOK, ekspert sieci ProfiAuto

Od kilku miesięcy wieszczy się, że oto nadchodzi koniec ery silników wysokoprężnych, tzw. diesli. Początek tym przepowiedniom dała afera z silnikami VW, których oprogramowanie fałszowało wyniki testów. Olbrzymi wpływ na postęp w motoryzacji i kierunki jej rozwoju ma legislacja europejska i śrubowanie norm emisji spalin przez UE. Powodów szerokiego zastosowania diesli w autach osobowych jest wiele, a jeden z nich to mniejsze zużycie paliwa, a co za tym idzie — mniejsza emisja CO 2. Druga rzecz to moment obrotowy dużo wyższy niż dla silnika benzynowego. Przy dynamicznym ruszeniu spod świateł „benzyniak” nie ma szans z nowoczesnym dieslem! Niemniej starsze typy silników Diesla, poniżej normy Euro IV, nie spełniają już wymogów nie tylko legislacji (zadymienie – cząstki stałe, emisja NO x), ale też społeczeństwa. Wiele europejskich miast zabrania wjazdu takich samochodów do swoich centrów. W najbliższych latach jednak nic nie zmieni się wśród samochodów dostawczych i ciężarowych. Nie ma w tej chwili technicznej alternatywy dla silnika wysokoprężnego do pojazdów powyżej 3,5 t. Silnik benzynowy pochłania w nich tak wielkie ilości paliwa, że sens ekonomiczny nie istnieje. Napędy na CNG czy LPG nie znajdują akceptacji, bywają niebezpieczne i wymagają odrębnej infrastruktury. A to oznacza, że jeszcze przez co najmniej dekadę dystrybucja towarów w miastach i pomiędzy nimi odbywać się będzie autami napędzanymi paliwem „dieslowskim”. A na naszym podwórku krajowym: jeśli uszczelnimy i dopracujemy system kontroli pojazdów na stacjach diagnostycznych i wyeliminujemy proceder wycinania filtrów DPF z układów wydechowych, to eksploatacja nowoczesnego silnika wysokoprężnego nie przyniesie środowisku większej szkody niż silnik na benzynę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu