Polskie firmy są niesprzedawalne

opublikowano: 09-09-2019, 22:00

Fundusze private equity widzą na naszym rynku coraz więcej smakowitych kąsków, również w branży IT. Ale niełatwo je kupić

Kilka lat temu fundusz zarządzany przez Abris Capital Partners, inwestujący w prywatne spółki średniej wielkości, kupił pewną polską firmę. Wcześniej chrapkę na nią miała duża zagraniczna instytucja. Do transakcji jednak nie doszło, bo po półrocznych próbach zrobienia due diligence niedoszły inwestor stwierdził, że trudno doszukać się w sprawozdaniach finansowych precyzyjnych informacji o rzeczywistej kondycji spółki. Pałeczkę przejął Abris.

Zobacz więcej

Mikołaj Lipiński

Mika Szymkowiak

Trzy razy więcej

— Widzieliśmy, że ta spółka prężnie się rozwija i ma duży potencjał, tylko jest nieuporządkowana. Postanowiliśmy cofnąć się o kilka lat i poprawić istniejące sprawozdania finansowe, po czym ją kupiliśmy — opowiada Paweł Gieryński, partner zarządzający Abris Capital Partners.

Po trzech latach Abris sprzedał spółkę tej samej instytucji, która wcześniej nie zdecydowała się na zakup. Tym razem zapłaciła za nią ponad trzy razy więcej niż wynosiła cena z pierwszego podejścia.

— Zrobienie due diligence zajęło zaledwie kilka tygodni i wszystkie tabelki się zgadzały. Oprócz tego nowy inwestor dostał profesjonalny zarząd i jasną strukturę raportowania — mówi Paweł Gieryński.

Dodaje, że to idealny przykład tego, czym zajmuje się Abris.

— Spółkę niesprzedawalną rozwinęliśmy do takich standardów rynkowych, że bez problemu można było ją kupić. Przy tym nie zmieniliśmy jej strategii, tylko uporządkowaliśmy finanse i przeorientowaliśmy biznes w stronę e-commerce, widząc, że rynek zmierza w tym kierunku. Percepcję nabywcy zmieniło to, że firma nagle stała się transparentna i zrozumiała. Przy tym wcale nie chodzi o to, że jej właściciel nie chciał, żeby taka była, tylko nie wiedział co zrobić, żeby tego dokonać — tłumaczy Paweł Gieryński.

Jego zdaniem ten przypadek nie jest odosobniony.

— Generalnie wiele polskich firm jest niesprzedawalnych tylko dlatego, że nie zostały podjęte wystarczające działania, które uczyniłyby je bardziej atrakcyjnymi pod kątem sprzedaży — tłumaczy Paweł Gieryński.

Nieprzygotowane

Zgadza się z nim Mikołaj Lipiński, współwłaściciel Blackpartners, firmy zajmującej się obsługą transakcji kapitałowych i doradztwem w strategicznych obszarach funkcjonowania firmy.

— Polskie firmy nie były budowane w celu sprzedaży, dlatego też co do zasady nie są do niej przygotowane. W większości przypadków są to jednak kwestie, które można naprawić w ciągu kilku miesięcy — mówi Mikołaj Lipiński.

Podaje przykład kwestii formalnoprawnych i sprawozdawczych. I tak firmy często nieformalnie zatrudniają członków rodziny albo przerzucają prywatne koszty do biznesu.

— Wielokrotnie spotkaliśmy się z sytuacją, że członkowie zarządu nie mieli od kilkunastu lat absolutorium. Sąd tych dokumentów nie wymagał, a właściciele nie widzieli potrzeby, aby samym sobie takiego absolutorium udzielać — mówi Mikołaj Lipiński.

Ponadto polscy przedsiębiorcy nie przykładają znaczącej wagi do rachunkowości zarządczej. Księgowość jest przez nich często traktowana jako zło konieczne, a co za tym idzie — jakość danych bywa niska.

— W rezultacie trudno ocenić rentowności poszczególnych produktów czy usług lub dopisać koszty do działów. Podobnie wygląda kwestia zarządzania finansami. Z jednej strony obniża to wartość biznesu, ale z drugiej daje funduszowi możliwości jej zwiększenia dzięki wdrożeniu własnego know-how — tłumaczy Mikołaj Lipiński.

Ponadto, jak podkreśla Paweł Gieryński, coraz więcej inwestorów zwraca obecnie

uwagę na trudno mierzalne niefinansowe aspekty wartości firmy.

— I tak np. istotnym elementem każdej transakcji jest zgodność ze standardami ESG, czyli środowiskowymi, pracowniczymi i społecznymi oraz ładu korporacyjnego, co w znacznym stopniu wpływa na wartość firmy — mówi Paweł Gieryński.

IT w centrum uwagi

W ubiegłym roku mieliśmy w Polsce ok. 40 transakcji funduszy PE (private equity), a w pierwszym półroczu tego roku 12. Najbardziej aktywne fundusze to lokalne spółki koncentrujące się na polskim rynku i regionie. Wśród nich należy wymienić Enterprise Investors, Innova, Abris, Mid Europa i MCI Capital.

— Ponadto na polskim rynku PE coraz aktywniej inwestują lokalne podmioty działające w formule family office, jak np. TDJ Equity — firma inwestycyjna rodziny Domogałów, Kulczyk Investments należący do rodziny Kulczyków czy też fundusze Michała Sołowowa — zwraca uwagę Jacek Poświata, partner zarządzający w firmie doradczej Bain&Company.

Jednak wiele polskich spółek, które myślą o sprzedaży, nawet nie bierze pod uwagę współpracy z funduszem private equity. Może to wynikać z niewielkiej świadomości przedsiębiorców co do istnienia takiego rozwiązania.

— W efekcie na polskim rynku wciąż jest mała konkurencja, jeśli chodzi o takie fundusze jak nasz. Firm podobnych rozmiarem działa zaledwie kilka — mówi Paweł Gieryński.

Tymczasem fundusze widzą na polskim rynku coraz więcej ciekawych kąsków, otwierając się również na spółki działające w obszarze nowych technologii.

— Śledząc najnowsze trendy w naszym regionie zauważamy coraz więcej młodych ciekawych firm z obszaru nowych technologii, innowacyjnych rozwiązań i unikatowych produktów IT. Polski rynek jest jednym z najciekawszych w regionie, pod tym względem — mówi Paweł Gieryński.

— Kiedyś spółki IT były zbyt małe, aby przyciągnąć uwagę funduszy PE. Była to raczej domena funduszy venture capital. Teraz są znacznie większe i bardziej atrakcyjne dla funduszy PE, również ze względu na swój dynamiczny wzrost — przyznaje Jacek Poświata.

Sukcesy i wpadki

Zadaniem funduszu private equity jest wyłapywanie spółek, które mają duży potencjał rozwoju, ale potrzebują pomocy, żeby rozwinąć skrzydła.

— Podczas inwestycji próbujemy zrozumieć, czego za kilka lat będzie oczekiwał od spółki przyszły nabywca, i odpowiednio ją do takiego mariażu przygotować. Czasem wystarczy pokazać, że dana firma może rozwijaćsię w innych krajach, bo często sama obecność w spółce funduszu motywuje wielu zagranicznych partnerów i kontrahentów do współpracy z nią — mówi Paweł Gieryński.

Dodaje, że w ciągu trwającej średnio 3-4 lata inwestycji udaje się co najmniej dwukrotnie zwiększać wartość firm, w które fundusz zainwestował. Zdarzają się też niepowodzenia. W przypadku Abris jedyna taka sytuacja miała miejsce w przypadku inwestycji w GetBack.

— Kiedy inwestujemy wspólnie z przedsiębiorcami lub menedżerami, z zasady zakładamy, że łączy nas wspólnota interesów i uczciwe podejście do biznesu. Niestety GetBack okazał się tu niechlubnym wyjątkiem, w którym byliśmy systemowo i z premedytacją oszukiwani. Ten przypadek to dla nas bolesna lekcja, ale wyciągnęliśmy z niej konkretne wnioski, które zostały wdrożone w formie poprawionych procedur wewnętrznych. Mówimy o tym otwarcie i staramy się, aby tę lekcję odrobił także rynek — mówi Paweł Gieryński.

Jacek Poświata zwraca uwagę, że niepowodzenia inwestycji mogą mieć różną skalę — od bankructwa kupionej firmy do osiągnięcia niesatysfakcjonującej stopy zwrotu. Te pierwsze przypadki zdarzają się relatywnie rzadko, ale niższe od oczekiwanych stopy zwrotu już znacznie częściej.

— Najczęstsze powody niepowodzeń to: mylne założenia co do dalszego wzrostu penetracji produktu lub usług danej firmy, większa niż zakładana skala zmian technologii i modeli biznesowych w branży, niekorzystne zmiany w otoczeniu konkurencyjnym,trudności w przeprowadzeniu zakładanej konsolidacji rynku i uzyskaniu planowanych synergii, nierealistyczne założenia wzrostu rentowności oraz kryzys gospodarczy — mówi Jacek Poświata.

Natomiast Mikołaj Lipiński podkreśla, żeby pamiętać, że kiedy zdecydujemy się na fundusz PE, staje się on co do zasady partnerem spółki, a nie nowym właścicielem. Do wyjątków należą sytuacje, gdy przejmuje kontrolę.

— Podejmując zatem współpracę z takim podmiotem, zgadzamy się również na oddanie części decyzji i swobody. Jeżeli nam to nie przeszkadza, to jestem zdania, że pozyskanie takiego inwestora oznacza same korzyści. Po pierwsze otrzymujemy dostęp do znaczącego finansowania. Co więcej, fundusz daje nam swoje know-how w zakresie zarządzania i stwarza możliwości rozwoju poprzez rozbudowaną siatkę kontaktów. Wspólną ideą staje się zatem zwielokrotnienie wartości biznesu w ciągu kilku lat i jego odsprzedaż — mówi Mikołaj Lipiński.

Topowe branże

Jeśli chodzi o najpopularniejsze branże wśród funduszy PE, od lat sytuacja się nie zmienia.

— Są to takie sektory, jak dobra konsumpcyjne, handel detaliczny i ochrona zdrowia. Powodem zainteresowania są perspektywy dynamicznego wzrostu, rosnące wydatki konsumpcyjne i wzrost zamożności społeczeństwa. W ostatnich latach w centrum zainteresowania pojawiły się również spółki technologiczne i związane z IT — mówi Jacek Poświata.

Abris jest zainteresowany spółkami działającymi w dziedzinach m.in. nowych technologii i przetwarzania odpadów. Obserwuje także rynek dóbr konsumpcyjnych, szczególnie żywności, który coraz bardziej się profesjonalizuje.

— Szukamy podmiotów, które przy wykorzystaniu lokalnego, często niszowego produktu, mają szansę stać się globalnymi liderami w swojej dziedzinie — podkreśla Paweł Gieryński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu