Polskie menedżerki skuteczniejsze niż niemieckie

opublikowano: 06-03-2015, 00:00

Pozbawione przywilejów polskie menedżerki przebijają się do władz firm skuteczniej niż panie z Niemiec

„Gdybyśmy zamiast Lehman Brothers mieli Lehman Sisters, kryzys gospodarczy wyglądałby zupełnie inaczej” — powiedziała kiedyś Christine Lagarde, dyrektor zarządzająca MFW.

Może właśnie dlatego Polska była zieloną wyspą, bo kobiet na kierowniczych stanowiskach jest tu więcej niż gdzie indziej? 37 proc. osób na wysokich stanowiskach kierowniczych w Polsce, o 3 pkt. proc. więcej niż w 2014 r., stanowią kobiety, wynika z badania Grant Thorntona „Kobiety w biznesie: droga do zarządzania”. To sporo mniej niż w rekordowym 2013 r. (48 proc.), ale lepiej od średniej od 2004 r., która wynosi 34 proc. Jesteśmy też powyżej średniej światowej (22 proc.), unijnej (26 proc.) i wschodnioeuropejskiej (35 proc.).

— Kobiety odgrywają w polskiej gospodarce ważną rolę i są w stanie dość skutecznie rozwijać kariery. Nadal występuje przewaga mężczyzn w zarządach, ale nie jest to aż tak rażący problem jak w innych regionach świata — komentuje Katarzyna Nowaczyk, dyrektor ds. potencjału ludzkiego w Grant Thorntonie.

Problem się nasila. Z 34 zbadanych krajów w ponad połowie odsetek kobiet spadł. W pierwszej dziesiątce pod względem udziału kobiet na stanowiskach zarządczych oprócz Polski jest sześć krajów byłego ZSRR. Eksperci Grant Thorntona tłumaczą to historią i kulturą (komunizm dał równy dostęp do nauki i pracy) oraz demografią (np. w Rosji na 100 mężczyzn przypada 120 kobiet). Sytuacja poprawia się w całej UE, a największy postęp zrobiły Hiszpania (od 2004 r. wzrost z 14 do 26 proc.), Francja (z 21 do 33 proc.), które wprowadziły parytety, i Szwecja (z 18 do 28 proc.). Natomiast w Niemczech kobiet ubyło z 16 do 14 proc., tymczasem za rok w radach nadzorczych powinno ich być w tym kraju 30 proc. Azjatyckie firmy wypadają najsłabiej — ze średnią, która spadła z 25 proc. w 2009 r. do 20 proc. W Japonii tylko w 8 proc. firm kobiety pełnią ważne funkcje, a 66 proc. spółek w ogóle nie zatrudnia kobiet na wysokich stanowiskach. Choć kobietom udaje się przebić wysoko, pełnią raczej funkcje wspierające niż kierownicze. Najczęściej są szefowymi HR (27 proc.), najrzadziej prezesami czy dyrektorami wykonawczymi (9 proc.). Jeszcze gorzej jest w Polsce.

— Przedstawicielki płci pięknej dość rzadko osiągają sam szczyt w biznesowej drabince, czyli fotel prezesa zarządu. Taką funkcję pełni zaledwie 5 proc. spośród wszystkich kobiet zatrudnionych na poziomie „senior management”. Znacznie częściej pełnią one rolę szefów kontrolingu (53 proc.), dyrektorów HR (47 proc.) i dyrektorów finansowych (24 proc.) — mówi Katarzyna Nowaczyk.

Eksperci Grant Thorntona mają kilkanaście pomysłów, by ścieżkę kariery kobiet usłać różami. Proponują m.in. zmianę przestarzałych form zarządzania z porannymi zebraniami, kilkudniowymi wyjazdami czy pracą późno w nocy. Rządy mogą ułatwić dzielenie urlopu macierzyńskiego/tacierzyńskiego, wprowadzić parytety i przepisy chroniące przed dyskryminacją. Kobiety powinny zgłaszać się do nowych zadań, wyjść ze stereotypowych ról, a także pokazywać swoim firmom, jak likwidować bariery.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu