Polskie okna otwierają się na Europę Zachodnią

Partnerem publikacji jest E.Link
opublikowano: 18-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Strategia działania producenta okien E.Link pozwala spółce rosnąć mimo kryzysu na rynku budowlanym. To zasługa polsko-niemieckiej kooperacji i połączenia kompetencji produkcyjnych ze sprzedażowymi.

Czasy dla budownictwa są dziś trudne. Z jednej strony mamy do czynienia ze wzrostem cen surowców i materiałów, z drugiej – ze spadkiem liczby udzielanych kredytów hipotecznych i popytu na mieszkania. Deweloperzy borykają się z ogromnymi problemami, a wraz z nimi także producenci okien. Jeden z nich, spółka E.Link, dostrzega i doskonale rozumie bolączki sektora, jednak ze względu na model biznesowy i bezpośrednie powiązania z niemieckim rynkiem niezmiennie notuje spore wzrosty. Spółka w 2021 r. wypracowała około 42 mln zł przychodów netto i liczy, że rok 2022 zamknie wynikiem około 60 mln zł.

Kierunek rozwoju:Andrzej Hondo, dyrektor operacyjny E.Link i Ireneusz Gabryś, dyrektor handlowy, zapowiadają dalszy rozwój firmy. Uruchomiony dwa lata temu drugi zakład wytwórczy w grupie wkrótce doczeka się rozbudowy, dzięki której możliwości wytwórcze spółki wzrosną o 500 proc.
Kierunek rozwoju:Andrzej Hondo, dyrektor operacyjny E.Link i Ireneusz Gabryś, dyrektor handlowy, zapowiadają dalszy rozwój firmy. Uruchomiony dwa lata temu drugi zakład wytwórczy w grupie wkrótce doczeka się rozbudowy, dzięki której możliwości wytwórcze spółki wzrosną o 500 proc.

– W ostatnich latach ceny materiałów mocno wzrosły, ale zdołaliśmy utrzymać marżę ze sprzedaży gotowych okien na stałym poziomie 9–11 proc. To wynik trudny do osiągnięcia w sektorze, w którym działamy – wyjaśnia Ireneusz Gabryś, dyrektor handlowy koszalińskiej firmy E.Link.

E.Link mimo kryzysu rozpisuje plany dalszego rozwoju. Dwa lata temu powołał spółkę Link Potulice, wraz z nią uruchomił drugi w grupie zakład produkcyjny. Obecnie szykuje się do jego rozbudowy. Finalizacja prac zwiększy możliwości wytwórcze spółki aż o 500 proc. Do tak wysokiego poziomu produkcji E.Link chce jednak dochodzić stopniowo, w ciągu kilku najbliższych lat.

– Zbyt szybkie tempo zwiększania produkcji mogłoby się odbić na wysokiej jakości wyrobów, a staramy się, aby właśnie jakość była wizytówką naszych okien. Zamiast szybkiego, skokowego wzrostu wolimy rozwijać biznes w sposób powolny i organiczny, chcemy rosnąć o 15–20 proc. rocznie – mówi Andrzej Hondo, dyrektor operacyjny E.Link.

Ogromny wpływ na poziom osiąganych wyników ma to, że E.Link jest polsko-niemieckim biznesem. Firma właśnie w Niemczech sprzedaje swoje produkty.

Niemiecko-polska komitywa

E.Link powstał w 2017 r. Jest wspólnym przedsięwzięciem niemieckiej firmy EGE GmbH, jednego z największych na tamtejszym rynku producentów okien, posiadającego aż pięć własnych zakładów, oraz Jarosława Loosa, koszalinianina, od kilkudziesięciu lat związanego z rynkiem stolarki okiennej. Mieszanka ich wiedzy o rynku, doświadczeń zawodowych i klarowna wizja biznesu zaowocowały założeniem spółki i budową pierwszego wspólnego zakładu produkcyjnego w Koszalinie.

– Ten układ okazał się niezwykle opłacalny z biznesowego punktu widzenia. Polska jest krajem z dużym potencjałem produkcyjnym i jednocześnie optymalnymi kosztami wytwarzania okien. Niemieccy partnerzy mają natomiast większą siłę przebicia i możliwości handlowe – zaznacza Ireneusz Gabryś.

E.Link skoncentrował się przy tym na segmencie rynku stymulowanego do rozwoju przez niemiecki rząd. Pozyskał do współpracy m.in. jedną z największych niemieckich spółdzielni mieszkaniowych, oferującą lokale na wynajem (zarządza ponad 300 tys. mieszkań w całych Niemczech).

Na tego rodzaju spółdzielniach spoczywają prawnie unormowane obowiązki konserwacji i modernizacji budynków, w tym wymiany okien w blokach mieszkalnych. Podniesienie komfortu lokalu jest także wymogiem umożliwiającym spółdzielni zwiększanie czynszu za wynajem.

Szanse spółki na kontynuowanie działalności w tym segmencie przez kolejne lata niosą ze sobą deklaracje rządu niemieckiego i zapowiedzi finansowania, jakie szerokim strumieniem popłynie na termomodernizację budynków. To element przeciwdziałania obecnemu kryzysowi energetycznemu.

– W pierwszych latach działalności obsługiwaliśmy tylko jednego klienta, jednak skala zamówień, jaką od niego otrzymywaliśmy, wypełniała 100 proc. naszych mocy produkcyjnych. Nie rzucaliśmy się na głęboką wodę i nie przyjmowaliśmy dodatkowych zamówień z rynku. Od początku stawialiśmy na jakość produkcji, zależało nam ma ugruntowaniu pozycji firmy na rynku i wypracowaniu zaufania klientów – zaznacza Andrzej Hondo.

Jakość i terminowość

Przedstawiciele E.Link już na początku wiedzieli, że otwartość we współpracy z klientami będzie stanowiła podstawę ich działalności. Do dziś stawiają na najlepszą obsługę i terminowość – na bieżąco informują zamawiających o postępach w realizacji zamówień i planowanych dostawach.

– W branży okiennej terminowość jest niezwykle istotna. Można wyprodukować i sprzedać okna, uzyskując przy tym dobrą marżę. Jeśli natomiast pojawi się opóźnienie, np. na etapie próby montażowej, może się okazać, że wynikające z niego koszty przewyższą marżę – zaznacza Ireneusz Gabryś.

Obecnie firma w swoich dwóch zakładach zatrudnia łącznie około 100 osób. Nadal około 50 proc. produkcji realizuje w ścisłej współpracy z EGE – chętnie korzysta z doświadczeń projektowych niemieckich inżynierów, tym bardziej że najlepiej znają lokalne wymagania i trendy.

Bez współpracy z niemieckim partnerem firmie trudno byłoby utrzymać sprzedaż za granicą na tak wysokim poziomie jak obecnie.

– Nasza współpraca z klientami jest wieloletnia – to nasz ogromny atut w biznesie. Największą spółdzielnię mieszkaniową w Niemczech obsługujemy od pięciu lat. Wiele rodzimych firm próbuje przebić się na tamtejszym rynku, ale nie jest to proste. Nie wszystkie przedsiębiorstwa znają jego specyfikę i potrzeby, borykają się więc z rotacją klientów – mówi Ireneusz Gabryś.

Ekonomiczna kalkulacja

W Polsce z powodu inflacji i wysokich stóp procentowych budownictwo mieszkaniowe w ostatnim czasie bardzo mocno się zatrzymało. Zmniejszyła się siła nabywcza. Firmy budowlane ograniczyły swoje działania. Zatrzymały się także firmy produkujące stolarkę na potrzeby deweloperów z Polski.

– Oczywiście w Niemczech też jest kryzys. Jednak bezpieczeństwo daje nam właśnie współpraca z partnerem niemieckim i uczestnictwo w rządowych programach modernizacyjnych. Obecnie mamy zaplanowaną produkcję co najmniej do połowy przyszłego roku. Zatrudniamy, żeby utrzymywać tempo produkcji i terminy, podczas gdy inne zakłady w Polsce zmuszone są przez sytuację rynkową do zwalniania pracowników lub skracania czasu pracy – mówi Andrzej Hondo.

Jednoczesna działalność na rynku polskim i niemieckim ma jeszcze inne zalety, przynoszące wymierne korzyści ekonomiczne.

– W Niemczech koszt wytworzenia okna jest o około 60 proc. wyższy niż u nas, głównie ze względu na koszty płac i ceny komponentów. Jeszcze kilka lat temu w Polsce były tańsze również materiały budowlane. Pandemia, przerwane łańcuchy dostaw, niedostępność surowców spowodowały natomiast, że ceny się wyrównały. Obecnie większość komponentów, jakich używamy, sprowadzamy z Niemiec – mówi Ireneusz Gabryś.

Plany rozwoju

E.Link wpisał w swoją strategię rozwoju ekspansję zagraniczną. Od niedawna posiada własny salon sprzedaży okien w Szwecji. W Irlandii buduje salon partnerski. Okna PCV wysyła również do klienta z Nowej Zelandii.

– Nowe rynki szybko wypełnią produkcję. Obecnie pracujemy w stosunkowo małych zakładach z szybkim ciągiem produkcyjnym – na placu okna na transport czekają nie dłużej niż 48 godzin. Wspomniana wcześniej rozbudowa zakładu pozwoli nam zwiększyć moce wytwórcze – mówi Andrzej Hondo.

Polska jest drugim po Chinach producentem stolarki otworowej. To pokazuje, jak potężne możliwości drzemią w kraju. Tym bardziej teraz, gdy mamy do czynienia z kryzysem w sektorze budowlanym, potrzebna jest więc współpraca branży. Zdaniem Andrzeja Hond0 strategia sektora na czas kryzysu powinna opierać się na otwartych rozmowach między producentami a dostawcami, kompromisach i wspólnym poszukiwaniu odpowiedzi na rynkowe wyzwania.

– Podam przykład. Stal potrzebna jest do produkcji kształtowników wykorzystywanych w profilach stalowych, usztywniających okna. To jeden z ważniejszych elementów konstrukcyjnych okien. Na początku roku ceny stali poszybowały w górę tak bardzo, że przewyższały cenę całych profili. Twarda polityka producentów kształtowników spowodowała, że dziś wielu z nich wręcz zabiega o klientów na rynku, bo poprzedni odeszli do konkurencji – opowiada Andrzej Hondo.

Podkreśla, że w kryzysie priorytetem powinno być partnerstwo, nie wojna cenowa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane